Dorożkarze zapytani o komentarz do decyzji Urzędu Miasta nie chcą się oficjalnie wypowiadać. Są oburzeni i źli, że decyzja została ogłoszona tak późno i nie ma już czasu na odwołanie się od niej. Martwią się, że turyści przyzwyczajeni do dotychczasowej lokalizacji nie przyjdą do alternatywnych miejsc postoju proponowanych przez miasto.
Dla właścicieli dorożek, lato jest jak żniwa dla rolników. W ciągu kilku miesięcy muszą zarobić na całoroczne utrzymanie siebie i zwierząt. Są oburzeni tym bardziej, że za możliwość wjazdu do Rynku Głównego płacą kilka tysięcy złotych miesięcznie.
Miasto wskazało dwie lokalizacje zastępcze dla postoju dorożek - przy ulicy Pozdzamcze i przy Barbakanie. Natomiast do Rynku dorożki wrócą dopiero 1 sierpnia.
Katarzyna Maciejczyk/bp