Niepozorny samochód straży miejskiej z zielonym napisem "Patrol Ekologiczny" został przekazany strażnikom przez miasto Kraków. To samochód do zadań specjalnych. Jest w pełni elektryczny, a w jego bagażniku w kilku walizkach mieści się szereg specjalistycznych gadżetów. Pomogą one znajdować dzikie wysypiska i nielegalne odpływy ścieków do rzek. Pomogą również w kontrolowaniu pustostanów i poszukiwaniu bezdomnych. Przede wszystkim jednak ułatwią strażnikom kontrolę pieców i tego, czy krakowianie dostosowują się do przepisów uchwały antysmogowej.
"Wilgotnościomierzem będzie mierzyć - jak nazwa wskazuje - pomiar wilgotności drewna. Dzięki urządzeniu określimy zawartość wody w drewnie i ocenimy, czy nadaje się ona do spalenia, czy nie" - wyjaśniał w rozmowie z Radiem Kraków strażnik miejski Marcin Nytko. W bagażniku auta mieszczą się również analizator powietrza oraz dron z kamerą termowizyjną. "Dron ma też działanie psychologiczne. Ludzie przestają być bezkarni. Straż miejska już nawet nie musi wchodzić do mieszkania, by skontrolować, co jest spalane w piecu" - dodaje Andrzej Guła z Polskiego Alarmu Smogowego.
Samochód wraz z wyposażeniem kosztował prawie 286 tysięcy złotych. Pieniądze pochodzą z niewykorzystanych rezerw budżetowych Krakowa przeznaczonych na zarządzanie kryzysowe.
Mobilne laboratorium pozwoli szybciej lokalizować źródła zanieczyszczeń w mieście i przeprowadzać kontrole.
Jak podaje rzecznik prasowy strażników Marek Anioł, kontrole przeprowadzone są od 2009 roku. "Z naszym obserwacji wynika, że świadomość mieszkańców się poprawia. Miejsc, gdzie w piecach są spalane śmieci jest coraz mniej" - stwierdza w rozmowie z Radiem Kraków Marek Anioł.
Funkcjonariusze tylko w ubiegłym sezonie grzewczym przeprowadzili 12 tysięcy kontroli palenisk. Za spalanie odpadów w domowych piecach, grozi nawet 500 złotych mandatu. Gdy wejdzie w życie uchwała antysmogowa, zakazująca palenia w mieście drewnem i węglem, rażące przewinienia będą trafiać do sądów.