Zawiadomienie w tej sprawie wpłynęło do komisariatu po tym, jak przypadkowa osoba znalazła zwierzę z poważnymi obrażeniami. W lecznicy weterynaryjnej ustalono, że uszy zostały mu celowo obcięte. Stwierdzono także urazy kończyn oraz ranę ciętą na grzbiecie. Obrażenia wskazywały, że królik mógł być ofiarą znęcania.
Policjanci zabezpieczyli monitoring z okolicy miejsca, w którym znaleziono zwierzę. Analiza nagrań i zgromadzonych dowodów pozwoliła wytypować potencjalnego sprawcę. 25 lutego kryminalni udali się pod ustalony adres. Drzwi otworzył 21-latek. Początkowo zaprzeczał, by miał związek ze sprawą, jednak po chwili przyznał, że wcześniej opiekował się królikiem.
Podczas przeszukania mieszkania funkcjonariusze znaleźli marihuanę oraz ostry przedmiot, który – jak ustalono – miał posłużyć do okaleczenia zwierzęcia
– wyjaśnia komisarz Piotr Szpiech z krakowskiej policji.
Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do policyjnej jednostki. W trakcie czynności przyznał, że to on spowodował obrażenia królika, a następnie porzucił go w pobliżu swojego miejsca zamieszkania. 21-latek pozostaje w dyspozycji policji i trafił również do placówki medycznej na konsultację.
Niewykluczone, że w najbliższym czasie usłyszy zarzut znęcania się nad zwierzęciem, za co grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności. Może także odpowiadać za posiadanie narkotyków.
Królika Marcysia uratowali pracownicy lecznicy, do której trafił po odnalezieniu. Futrzak musiał przejść amputację tylnych łap. Tydzień po operacji znalazł nowy dom.