Okazało się, że powodem utrudnień są prace... dewelopera, który w rejonie Opolskiej buduje biurowiec, a razem z nim układ drogowy. Właśnie rozpoczął prace przy drogach dojazdowych na teren budynku i zamknął częściowo jezdnię. Te prace, a więc i gigantyczne utrudnienia, potrwają do soboty.
Jednak głównym problemem jest fakt, że krakowski ZIKiT, który za każdym razem dostaje wcześniej informacje o tego typu zdarzeniach i zajęciach części jezdni, nie poinformował o tym mieszkańców. "To jakaś masakra. Godzinę jechałem przez pięć kilometrów. Spieszymy się do pracy, jesteśmy bardzo spóźnieni" - skarżyli się reporterowi Radia Kraków kierowcy.
"Tutaj rzeczywiście wina należy po stronie ZIKiT-u. Inspektor nadzorujący prace nie przewidział, że zaplanowany remont spowoduje takie utrudnienia. Przepraszamy wszystkich, którzy utknęli w tym korku" - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków Michał Pyclik.
Michał Pyclik z ZIKiT-u dodaje, że powodem była też niepełna informacja ze strony dewelopera, który za każdym razem, kiedy zamierza zająć ulicę, informuje o zakresie prac.
Nawet gdyby kierowcy zostali poinformowani, niekoniecznie uniknęliby korków, bo z północy regionu to jedyna droga dojazdowa do Krakowa. Jednak przynajmniej część z nich wiedziałaby, że należy spodziewać się utrudnień i być może wyjechałaby w podróż wcześniej, albo zaplanowała trasę objazdową.
Prace mają potrwać do końca tygodnia, natomiast 17 września po południu robotnicy kończą frezowanie asfaltu i obiecują opuścić plac budowy przed szczytem komunikacyjnym i puścić ruch w obu kierunkach. Do pracy wrócą w nocy.
Korek od strony "siódemki" można ominąć jadąc przez Zielonki. Od strony Batowic można jechać przez Nową Hutę, ale i tam większość ulic o poranku jest zatłoczona.
(Maciej Skowronek/ko)
Obserwuj autora na Twitterze: