- Byłam świadkiem takiej sytuacji, że turyści mieli kupione bilety, ale nieskasowane. Podeszłam więc do nich i wytłumaczyłam im po angielsku, o co chodzi. Wtedy kontrolerzy zaatakowali mnie i powiedzieli, że oni adwokatów nie potrzebują. Poradziłam tej kobiecie, żeby w żadnym wypadku nie dawała pieniędzy kontrolerom, jeżeli nie dostanie kwitka. Co usłyszałam od kontrolera? Że to nie sklep i on kwitków nie wydaje - opowiada w rozmowie z Radiem Kraków pani Dominika.
Słuchaczka dodaje, że widziała, jak turyści dali kontrolerom 200 złotych i odeszli bez obowiązkowego potwierdzenia zapłaty. W innym przypadku kontrolerzy nie chcieli wylegitymować się przed starszym turystą. "Panowie odmówili. Powiedzieli, że żadnych legitymacji nie będą pokazywać" - twierdzi pani Dominika.
Odpowiedzialne za kontrolę biletów MPK Kraków odpowiada, że wnikliwie sprawdza wszystkie tego typu sytuacje, a zaniepokojeni pasażerowie zawsze mogą złożyć skargę. Problem w tym, że z ich sprawdzaniem bywa ciężko. "Kontroler zawsze powinien mieć identyfikator. Osoba, która nie miała biletu, powinna też otrzymać potwierdzenie zapłaty. Rozpatrując skargę, przeglądamy monitoring. A czasem problem najlepiej rozwiązać jest podczas konfrontacji. Każda skarga pasażerów jest rozpatrzona" - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków Lilianna Jakiel z MPK.
Czy poprawę przyniosą zapowiadane mundury, które ma dostać każdy kontroler? Przekonamy się, choć sprawa się nieco przedłuża.
(Marcel Wandas/ew)