- Był to bunkier. Na zewnątrz była kamera, przez którą pracownicy patrzyli kto podchodzi pod drzwi. W drzwiach był specjalny otwór. Przez niego prosili o podanie gotówki. Następnie kupującym były przekazywane dopalacze. Wszystko po to, żeby kupujący nie widział twarzy sprzedającego - mówi Mariusz Ciarka z małopolskiej policji.
Na miejscu zabezpieczono 150 opakowań z narkotykami. To już drugi sklep dopalaczami w centrum Krakowa zlikwidowany w tym miesiącu przez policję. Wcześniej mundurowi wykryli, że narkotyki sprzedawane były przy ul. Floriańskiej, pod przykrywką punktu ksero.
(Karol Surówka/ko)