Ulica Łupaszki stała się ostatnio bardzo popularną trasą objazdową do ominięcia przejazdów kolejowych zablokowanych przez remont linii kolejowej Kraków-Katowice. Niestety na odcinku między ul. Balicką a Wierzyńskiego, w sąsiedztwie dużego osiedla mieszkaniowego, nie ma żadnego chodnika. Dlatego mieszkańcy alarmują, że brak deptaka stwarza duże niebezpieczeństwo.
"Przejście tutaj choćby do autobusu jest dość ciężkie. Ulica niby została poszerzona, ale to nie ratuje sytuacji. Chodnika nie ma, a do rowu chyba nie będziemy uciekać. Poza tym mieszka tu sporo rodzin z dziećmi. Dzieci jeżdżą tu na rowerach, hulajnogach dosłownie między ciężarówkami" - skarżą się reporterowi Radia Kraków mieszkańcy.
W sprawie budowy chodnika działania podejmowała już okoliczna spółdzielnia mieszkaniowa i rada dzielnicy Bronowice. Jak się okazuje, są i przeciwnicy tej inwestycji. "Były prowadzone konsultacje z mieszkańcami. Część z nich podchodzi do budowy chodnika sceptycznie, ponieważ inwestycja spowoduje zmniejszenie liczby miejsc parkingowych zlokalizowanych przy ul. Łupaszki" - wyjaśnia radny Adam Goch.
Czy zatem spór mieszkańców zablokuje budowę chodnika? Niekoniecznie, bo plany stworzenia bezpiecznego deptaka ma już krakowski ZIKIT. "W przyszłym roku chcielibyśmy zbudować chodnik od ul. Wieniawy-Długoszowskiego do ul. Balickiej, po stronie zachodniej, a jeśli warunki na to pozwolą, to po obu stronach. Czekamy na wyniki programu funkcjonalno-użytkowego, który pokaże, w jaki sposób zaprojektować i zbudować chodnik" - tłumaczy Michał Pyclik z krakowskiego ZIKIT-u. Rzecznik studzi jednak entuzjazm, ponieważ, nie wiadomo czy budowę uda się wpisać do przyszłorocznego budżetu. "Nie są to zadania remontowe, które ZIKiT może zlecać sam z siebie, tylko zadania inwestycyjne, które są realizowane, o ile znajdą się w budżecie. Albo finansowane przez Radę Miasta Krakowa w budżecie centralnym jako inwestycje programowe, albo inwestycje realizowane ze środków dzielnicowych" - mówi.
A że dzielnicy nie stać na tę inwestycję, pozostaje czekać na decyzję Rady Miasta w sprawie przyszłorocznego budżetu. Kierowcy więc - przynajmniej na razie - odetchną z ulgą. A piesi? Tym pozostaje szukanie bezpieczniejszej, okrężnej drogi.
(Bartłomiej Grzankowski/ew)