- Proces nie jest bardzo skomplikowany i wystarczą jedynie dwa składniki - mówi siostra Alina Płoszczyca – Mąka dobrej jakości oraz woda. Te składniki trzeba zmieszać w odpowiedniej proporcji i dobrze wymieszać. Mamy takie urządzenie, które nazywa się frania, taka pralka. Ona działa bardzo dobrze.
Gdy ciast jest gotowe, nagrzewamy maszyny elektryczne. Na górnej płycie są różne wzory, a płyta dolna jest gładka. Wylewamy ciast na płytę, dociskamy płytę górną i opłatek się piecze. To zabiera kilka minut. Delikatnie otwieramy maszynę, żeby upieczony opłatek się nie połamał. Ważne żeby opłatek został odwilżony. Jest takie pomieszczenie, które ma pewien stopień wilgotności i tu zostawiamy opłatki na kilka godzin. Wtedy tniemy go na małe lub większe opłatki.
Wypiek opłatków to tradycja felicjańska. Nie produkujemy ich w te chwili dużo, ale są ludzie, którzy przychodzą i zamawiają opłatki, trafiają one też do niektórych parafii.
Tomasz Bździkot/wm