- To nie jest tak, że ktoś wymyślił kiedyś podręcznik do języka angielskiego i on może funkcjonować przez wiele lat. Tak naprawdę metodyka języków obcych się zmienia. Zmienia się przede wszystkim przez nowoczesną technologię, która weszłą do szkół. Uczniowie posługują się internetem na co dzień. Nauczyciele muszą się cały czas rozwijać w tym zakresie - przekonywał w rozmowie z Radiem Kraków Jacek Członkowski, prezes stowarzyszenia PASE.
O tym, że w polskich szkołach przydałaby się zmiana sposobu uczenia angielskiego przekonana jest m.in. dr Marzena Żylińska, zajmująca się metodyką i neurodydaktyką. Kluczową rolę odgrywa to, żeby to byłą komunikacja, a nie symulacja komunikacji. To jest zupełnie co innego, kiedy mówimy, żeby kogoś zaciekawić, a co innego, gdy mówimy, żeby nauczyciel powiedział, że to jest poprawne. Musimy też odejść od zadań, które są narzędziami pomiaru: w których trzeba cos wstawić, połączyć... to jest najpłytsze przetwarzanie. Można takie zadania robić sto lat i niczego się nie nauczyć. Bo czymś innym jest mówić w języku obcym, a czymś innym wstawianie słów w luki. (..) Wyobraźmy sobie, że uczymy się naszych dzieci jak zakładać konto w banku: uczymy gotowego dialogu, pytań i odpowiedzi. Później ten Jan Kowalski jedzie za granicę, przychodzi do banku, a pracownik banku szybko przypomina sobie, jakie on zdania on ma w dialogu... To absurd. W życiu nie wiemy, jaką odpowiedź dostaniemy -
Karol Surówka