Gibała podkreślił w porannej rozmowie Radia Kraków, że embargo ma podłoże polityczne. "W jakimś sensie to odpowiedzialność polityków. Mówiłem, że państwo powinno rozszerzyć ofertę, żeby eksporterzy mogli się ubezpieczyć przed takimi zdarzeniami. Tego nie było. Jest wiele możliwości pomocy. To jest działanie polityczne i przedsiębiorcy ponoszą koszty za polityków" - tłumaczył.
Przeczytaj: Rosyjskie embargo to potężny cios dla sadowników
P oseł niezależny odniósł się także do kwestii zbliżających się wyborów samorządowych . Jak zaznacza były poseł Twojego Ruchu, nie ma on zamiaru wysyłać listów do wyborców Platformy Obywatelskiej, tak jak zrobił to jego konkurent, Sławomir Ptaszkiewicz. Gibała będzie przekonywał mieszkańców swoim programem, który chce oprzeć na małych rzeczach dla ludzi a nie ma ogromnych inwestycji, z których mało kto skorzysta. Pytany o przyszłość, gdyby przegrał wybory, odparł, że taka opcja nie wchodzi w grę. "Po to startuję, żeby być prezydentem" - podkreślił.
Zapis rozmowy Jacka Bańki z niezależnym kandydatem na prezydenta Krakowa, Łukaszem Gibałą.
Pan się już ogarnął po wyjściu z Twojego Ruchu? Spadł kamień z serca?
- Ja zrezygnowałem z członkostwa, bo chcę być prezydentem Krakowa. Prezydent powinien odpowiadać tylko przed mieszkańcami, a nie przed partią. To konsekwencja pierwszej decyzji.
Samemu łatwiej?
- Trochę trudniej. Większe szanse są pod szyldem partyjnym, ale krakowianie zasługują na niezależnego prezydenta.
I jest drożej.
- Nie ma pieniędzy podatników, ale ogólnie finansowanie partii z budżetu powinno być zakazane. Złożyłem dwa projekty ustaw i nic. Ubolewam nad tym.
Z podniesionym czołem przyjmujemy embargo na polskie jabłka, ale sadownicy biją na alarm. Co więcej możemy zrobić poza społecznymi apelami?
- Możemy jeść jabłka, ale taka akcja, która jest szlachetna, nie przyniesie wymiernych efektów. Ja mam pretensje do rządu, że wychodził przed szereg w kwestii Ukrainy. Putin sobie nic nie robi z sankcji, a uderza w naszą gospodarkę. Apeluję o wsparcie dla eksporterów. Tego nie ma. O to mam pretensje.
Jak pan przyjmuje te pierwsze oskarżenia, że embargo jest przez tych, którzy jeździli na Majdan?
- Jest tak, że embargo ma podłoże polityczne. W jakimś sensie to odpowiedzialność polityków. Mówiłem, że państwo powinno rozszerzyć ofertę, żeby eksporterzy mogli się ubezpieczyć przed takimi zdarzeniami. Tego nie było. Jest wiele możliwości pomocy. To jest działanie polityczne i przedsiębiorcy ponoszą koszty za polityków.
Tymczasem Rzeczpospolita pisze o powiązaniach firmy, która buduje gazoport w Świnoujściu z Gazpromem. Może być tak, że jabłka to dopiero początek?
- Jak to się okaże prawdą, to będzie to skandal. Budujemy gazoport, żeby się uniezależnić od Rosji. Budowa się przedłuża. Jak się okaże, że rząd wybrał firmę, która jest powiązana z Putinem, to wyjdzie, że ten rząd jest skrajnie nieudolny.
Radny Ptaszkiewicz, pana konkurent w wyborach w Krakowie, pisze list do wyborców PO, żeby głosowali na niego, bo krakowska Platforma ma kłopot. Pan też mógłby taki list napisać.
- Ja nie będę pisał listów, ale przekonywał wszystkich swoim programem. On ma wiele elementów. Trzeba przewietrzyć Kraków. Radni i prezydent tracą kontakt z ludźmi. Musimy postawić na dobrze wykształconych absolwentów. Chcę postawić na biotechnologię, gry komputerowe i tym podobne. Kraków ma potencjał, a do tego jest szansa na pieniądze unijne. Za dużo też wydajemy na politykę stadionową, a za mało na małe rzeczy dla ludzi. Większe bezpieczeństwo, więcej ścieżek rowerowych to ważniejsze rzeczy niż te wielkie inwestycje, które lansuje prezydent Majchrowski.
Myśli pan, że przybędzie panu nowy konkurent, pana były kolega z Twojego Ruchu, Jan Hartman?
- To decyzja Twojego Ruchu. Zobaczymy, co się wydarzy.
Jakby się zdecydował jeszcze Jarosław Gowin, to mielibyśmy jaskinię filozofów.
- Jest to możliwe, ale myślę, że filozofia to dobry kierunek.
Co będzie z panem po wyborach?
- Po to startuję, żeby być prezydentem. Mam nadzieję, że krakowianie mi zaufają.
Gdyby się okazało, że krakowianie wybiorą inaczej, to ma pan rok jako poseł niezależny. Co potem?
- Na razie o tym nie myślę. Chcę przedstawić dobry program i chcę zostać prezydentem.
Drzwi do PO są zamknięte na amen?
- Nie myślę o tym. Na pewno w takiej PO, która podnosi podatki, zwiększa liczbę urzędników, nie ma miejsca dla mnie.
Co zostało? Przecież chyba nie SLD.
- Pan cały czas drąży ten wątek, a ja o tym nie myślę. Chcę wygrać wybory prezydenckie.
Rozmawiamy w 70. rocznicę Powstania Warszawskiego. Rocznic jest teraz bardzo dużo. Przyda nam się ta historyczna debata czy ona tylko utrwali podziały?
- Ja uważam, że za dużo zajmujemy się historią. Na każdym posiedzeniu Sejmu są takie uchwały, a one dzielą społeczeństwo. Politycy powinni zajmować się gospodarką, firmami. Historię zostawmy historykom.
Czyli to upajanie się historią nie wyjdzie nam na dobre?
- Uważam, że nie.
Prasę przeglądał Krzysztof Piasecki: