Skulona kobieta na klatce schodowej. „Nie jadłam od trzech dni”
Wtorek, 27 stycznia, przedpołudnie, około godziny 9.00-10.00. Jeden z bloków w krakowskiej Rżące. Mieszkańcy zauważają, że na dole klatki schodowej, pod skrzynkami na listy, leży skulona kobieta. Podchodzą do niej mimo jej wyglądu i odpychającego zapachu. To Ukrainka. Próbują z nią rozmawiać, dowiedzieć się, kim jest, jak się nazywa i skąd się tutaj wzięła. Kobieta nie mówi po polsku, ale rozumie, o co pytają. Przedstawia się jako Galina, mówi, że ma 74 lata, jest z Zaporoża. Nie ma dokąd pójść, bo jej dwie córki ją zostawiły. Sąsiedzi pytają, czy jest głodna. Seniorka odpowiada, że... nie jadła od 3 dni. Mieszkańcy natychmiast przynoszą krzesło, jedzenie, herbatę. Jedna z kobiet relacjonuje, że "jeszcze nigdy w życiu nie widziała, żeby ktoś był w stanie zjeść tyle naraz". 74-latka dostała koce, mieszkańcy ulokowali ją w małej kanciapie na dole bloku, by nie musiała siedzieć na schodach. Ze względu na odrzucający zapach i wygląd nikt nie był w stanie zaoferować starszej kobiecie na przykład swojej kanapy, by odpoczęła.Pomoc utknęła w procedurach. Służby przerzucały się odpowiedzialnością
Sąsiedzi natychmiast zaczęli dzwonić pod wszystkie możliwe numery. Po telefonie na 112 jako pierwsza na miejsce dotarła krakowska policja. Mundurowi powiedzieli jednak, że seniorka nie jest pod wpływem alkoholu, nie zachowuje się agresywnie ani nie łamie żadnych przepisów. Nie mogą więc nic zrobić, a tym bardziej zabrać jej ze sobą, bo takie jest prawo. Poinformowali ją o możliwych formach wsparcia i podali adresy, pod które może się udać, by uzyskać pomoc. Mieszkańcy bloku relacjonują, że obdzwonili również wszystkie miejskie noclegownie, ogrzewalnie i schroniska - konsekwentnie odmawiały przyjęcia kobiety pod swój dach. Miejsca nie miały również ośrodki prowadzone przez siostry zakonne. Jedna z sąsiadek zadzwoniła do MOPS-u, przekierowano ją do tak zwanych street workerów. Ci zaś odpowiedzieli, że... zgodnie z ustawą mają 3 dni na udzielenie pomocy. Po naciskach odparli, że przyjadą najszybciej jak mogą, czyli... jutro rano. Nikt nie podniósł słuchawki w ukraińskim konsulacie w Krakowie. Nie pomogły również niezależne fundacje i organizacje pomocowe, do których próbowali dobić się wspólnie lokatorzy bloku.
Jedna z mieszkanek wpadła w końcu na pomysł, by skontaktować się z Jewish Community Centre (Centrum Społeczności Żydowskiej) przy Miodowej na Kazimierzu. Placówka od początku wojny w Ukrainie pomaga uchodźcom w Krakowie, wydając im darmowe jedzenie, produkty do higieny osobistej, ubrania i inne potrzebne drobiazgi. Każdego tygodnia JCC wspiera ponad 700 ukraińskich rodzin. Tyle że akurat wczoraj żydowska społeczność miała wielkie święto - obchodzono 81. rocznicę wyzwolenia niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Dzwoniącą poinformowano także, że bezdomna staruszka musiałaby mieć ze sobą jakieś dokumenty - a takich nie posiadała.Był oczywiście jeszcze telefon do straży miejskiej. Dopiero za drugim podejściem do Rżąki przyjechała dwójka strażników - mężczyzna i kobieta. Jak relacjonują sąsiedzi - dopiero oni wykazali się realną chęcią pomocy zagubionej seniorce.
Strażniczka, pani Ewa, została z mieszkańcami i z 74-latką przez ponad godzinę. W tym czasie wszyscy po kolei wykonali łącznie kilkadziesiąt połączeń do najróżniejszych organizacji i jednostek - nie tylko miejskich - próbując zapewnić Ukraince nocleg i dach nad głową lepszy niż zimna i wilgotna kanciapa w bloku. Dopiero po długiej walce funkcjonariuszce SM udało się wreszcie dodzwonić, dogadać i zapewnić miejsce w noclegowni w Nowej Hucie (chodzi o miejsce interwencyjnego schronienia dla kobiet na osiedlu Krakowiaków). I to właśnie mundurowa zadeklarowała około 16.00, że jeszcze dziś wróci do Rżąki, by osobiście zawieźć potrzebującą seniorkę do Nowej Huty.
"Przez chwilę chcieliśmy dać jej setkę wódki. Może wtedy ktoś by się nią zajął"
Jak zrelacjonowała późnym wieczorem jedna z mieszkanek bloku - 74-latka została zabrana przez strażniczkę Ewę i jej współpracownika około 18.40. Czyli po prawie 10 godzinach od momentu, gdy ludzie zauważyli skuloną, głodną i przemarzniętą seniorkę. W schronisku na osiedlu Krakowiaków kobieta może zostać na dłużej, uzyska pomoc i wsparcie oraz wskazówki, gdzie dalej się udać, by załatwić swoje sprawy i wyjść na prostą.Lokatorzy bloku przy Schweitzera w rozmowie z Radiem Kraków wskazują, że tym, co ich najbardziej poraziło, było przerzucanie się odpowiedzialnością przez służby.
- Policja powiedziała, że nie może zabrać pani ze sobą, bo w żaden sposób nie łamie prawa i nie czuć od niej alkoholu. Przez chwilę mieliśmy taką myśl, że może trzeba jej dać setkę wódki, żeby ktoś się kobietą wreszcie zainteresował i jej pomógł? - mówi jedna z mieszkanek.
Przepisy są jednoznaczne
O komentarz i wyjaśnienia w tej sprawie poprosiliśmy krakowską policję i straż miejską. Jak wyjaśniają, bezradność służb wynika niestety z przepisów. Jeżeli u osoby bezdomnej nie ma zagrożenia życia, nie potrzebuje ona pomocy medycznej, nie łamie prawa ani nie jest pod wpływem alkoholu, policja może jedynie poinformować o dostępnych formach pomocy i przekonać do skorzystania ze wsparcia.
Jak wyjaśnia komisarz Piotr Szpiech z krakowskiej policji, funkcjonariusze nie są w stanie odwieźć każdej potrzebującej osoby do schroniska czy noclegowni.
To zależy od woli tej osoby, czy zdecyduje się skorzystać z pomocy. Nie mamy możliwości zmuszania kogokolwiek do jej przyjęcia. Informujemy, gdzie można zjeść ciepły posiłek, otrzymać odzież lub skorzystać z noclegu. Jeśli sytuacja tego wymaga, powiadamiamy także inne służby.
Doniesienia mieszkańców o braku miejsc w schroniskach i noclegowniach dementuje z kolei Agnieszka Pers, rzeczniczka krakowskiego MOPS-u.
"Mamy uruchomione miejsca interwencyjne. Nie zawsze są to łóżka – czasem są to materace – ale staramy się zapewnić miejsce każdej osobie potrzebującej. Nie ma sytuacji, w której ktoś zostałby bez noclegu; osoby kierowane przez straż miejską są przyjmowane" - odpowiada.
Echa publikacji Radia Kraków
Po naszej publikacji z Radiem Kraków skontaktował się pracownik Międzynarodowej Organizacji do spraw Migracji, która chce znaleźć i wesprzeć potrzebującą seniorkę.
Przypomina też, że na poniżej podanej infolinii oraz stronie internetowej można uzyskać konsultacje ekspertów w j. polskim, ukraińskim, rosyjskim i angielskim w sprawach dotyczących m.in. zatrudnienia, edukacji czy dokumentów osobistych.
Tel.: +48 22 490 20 44 (od poniedziałku do piątku w godzinach od 9.00 do 17.00)
Strona internetowa: www.migrant.info.pl
E-mail: [email protected]