1. Będzie kontrola w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie w związku z Ratunkowym Dostępem do Technologii Lekowej.
2. Szpital Uniwersytecki wydał w zeszłym roku na leczenie ponad 20 milionów złotych, a dostał 6 milionów dofinansowania od NFZ. Jak mówi dyrektor szpitala, placówka odwoływała się i prosiła o więcej pieniędzy.
3. W ramach RDTL w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie leczonych jest 100 pacjentów. Pieniędzy wystarczy jedynie do końca marca.
Jednym z pacjentów korzystających z tej formy terapii jest Marcin Marcinko:
Lekarze zdecydowali, że jest to terapia, która może przynieść skutki i rzeczywiście przyniosła. Była bardzo skuteczna. Jestem co prawda w trakcie leczenia, ale w każdym miesiącu przynosiła skutki. Gdyby teraz nagle została przerwana, trudno mi powiedzieć, czy byłaby jakaś alternatywa na tyle skuteczna.
RDTL to procedura finansowania leków tzw. ostatniej szansy. Używa się jej, kiedy chemioterapia, chirurgia i radioterapia nie działają. Szpital Uniwersytecki otrzymał od Narodowego Funduszu Zdrowia na RDTL 6, a wydał 20 milionów złotych.
:
Mimo naszych próśb, pism pisanych do Ministerstwa Zdrowia, do NFZ ta kwota nie została zwiększona. W rzeczywistości ta kwota pozwala nam na leczenie pacjentów tylko do końca marca
- podkreśla Marcin Jędrychowski, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
Jaki jest powód kontroli w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie?
Jak mówi Filip Nowak, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, Małopolska wydała znacznie więcej pieniędzy na leczenie pacjentów w ramach RDTL niż inne województwa. I to jest powód planowanej kontroli:
Skoro jest taka różnica między jednym szpitalem czy jednym województwem a resztą Polski, to zadaniem wszystkich konsultantów krajowych, wojewódzkich, a także płatnika jest zbadanie tej sytuacji. W zeszytym tygodniu odbyły się odpowiednie konsultacje z ekspertami. Zamierzamy wyjaśnić tę sprawę.
Jędrychowski zaznacza z kolei, że Małopolska leczy znacznie więcej pacjentów niż inne regiony. Dodał też, że każdorazowe wykorzystanie leku ostatniej szansy wymaga konsultacji i uzasadnienia:
Pamiętajmy o tym, że jest to leczenie niekonwencjonalne, które musi uzyskać wcześniejszą zgodę konsultanta wojewódzkiego i leczenie, które musi być podparte naukowymi uzasadnieniami, dlaczego u pacjenta to niekonwencjonalne leczenie przyniesie skutek. Co jest dla nas dodatkowym elementem dodającym pikanterii, to fakt, że leczymy ponad 20% pacjentów spoza naszego województwa.
Minister Zdrowia Adam Niedzielski tłumaczy, że od początku w planach było znacznie niższe finansowanie:
Została podjęta decyzja zupełnie autonomicznie, bez konsultacji z nikim o wydatkowaniu dodatkowych 12 mln, co jest, jak rozumiem, przedmiotem sporu w tej sytuacji.
Minister Niedzielski dodaje, że trzeba zweryfikować proces, jaki przechodzą producenci, aby ich leki trafiły do pacjentów:
Ratowniczy dostęp miał być pewnego rodzaju uproszczeniem czy ścieżką dla tych technologii, które jeszcze nie przeszły przez standardową refundację. Niestety mamy też wątpliwości, czy ta ścieżka nie jest nadużywana i ona nie zachęca do tego, żeby producenci, korzystając z tego, nie składali wniosków refundacyjnych i byli poddawani standardowej ocenie.
Korzystający z leczenia już ponad dwa lata Marcin Marcinko nadal nie dowierza, że być może terapię będzie musiał zakończyć wcześniej:
Trochę przykre, że o leczeniu czy o zmianie terapii nie decyzją lekarze tylko urzędnicy.