"Rohtko". Fot. Klaudyna Schubert
Sensacją festiwalu okazał się spektakl zat. „Rohtko”, w reżyserii Łukasza Twarkowskiego. Reżyser zaczynał jako asystent Krystiana Lupy, samodzielnie pracował miedzy innymi w krakowskim Narodowym Starym Teatrze. Niepodrabialny charakter reżyserskiego pisma wypracował sobie, pracując za naszą wschodnią granicą, w krajach bałtyckich. Na Litwie przygotował dwa głośne przedstawienia „Lokis” i „Respublica”, a w Rydze zrealizował ostatnio spektakl zat. „Rohtko”. Twarkowski proponuje w nim wielowątkową, wielopłaszczyznową narrację, w której zastanawia się nad autentycznością i fałszem w sztuce. Historia sprzedanego za 8,5 mln dolarów obrazu, którego nie namalował Rothko służy jako pretekst do zadania pytania, czy falsyfikat może wywoływać prawdziwe emocje. A jak ma się do tego chińska koncepcja shanzai, która neguje tradycyjny podział na kopię i oryginał?
Twarkowski proponuje wielowątkową, wielopłaszczyznową narrację, swobodnie miesza czasy i miejsca akcji, bawi się sceniczną umownością. „Rohtko” to teatr totalny, angażujący na cztery, błyskawicznie mijające godziny pełną uwagę widzów, a przez to emocjonalnie dotkliwy. Nazwano ten spektakl baletem ekranów, bo jest ich wiele i każdy odgrywa niemożliwą do pominięcia rolę. Z powodu technicznego zaawansowania taki spektakl nie mógłby powstać w Polsce, dlatego warto było wybrać się w festiwalową podróż do Teatru Kochanowskiego w Opolu, który jest koproducentem widowiska.
Tym razem nagrody – poza grand prix festiwalu - nazwie i określi jury, czeka nas zatem absolutna niespodzianka.
Przez wiele lat kategorie nagród były ustalane przez organizatora. Po sygnałach od kolejnych gremiów jury uznaliśmy, że to właśnie jurorzy będą wybierać i dookreślać kategorię. Zgodnie z duchem nowoczesnego teatru należy iść za intuicją, nie bać się nowych definicji, nazywać na nowo, odrzucić odgórne szufladkowanie. Bez zmian pozostaje tylko nagroda grand prix dla najlepszego spektaklu, ale pozostałe 9 statuetek (niestety w tym roku nie mamy nagród finansowych) całkowicie zależeć będzie od kreatywności jurorów – zapowiada Bartosz Szydłowski, dyrektor artystyczny festiwalu.
Po werdykcie jury przed nami jeszcze kilka ważnych wydarzeń teatralnych, które szkoda byłoby przegapić. Z Holandii przyjedzie powstały w wielonarodowościowym zespole Frascati w Amsterdamie projekt Marii Magdaleny Kozłowskiej pt. „Commune”. To inspirowana protestami kobiet opera z anarchistyczną energią, która udowadnia, że ludzkie głosy mają wystarczającą siłę, by wywołać rewolucję. Jedyny pokaz 15 grudnia o godz. 18:00 w Akademii Teatralnej.
Na specjalną uwagę zasługuje przegląd spektakli ukraińskich stworzonych przez artystki i artystów z Ukrainy, którzy znaleźli w Polsce schronienie i warunki do pracy artystycznej. Do zapowiadanych dwóch tytułów: „5:00. UA” (15 grudnia, godz. 20:00, oraz „Życie na wypadek wojny” ( 16 grudnia, godz. 20:00) decyzją dyrektora artystycznego został dodany trzeci spektakl: „Czuję do Ciebie miętę” ( pokaz 11 grudnia o godz. 16:00).
W ubiegłym roku wraz z Instytutem Adama Mickiewicza oraz Instytutem Teatralnym osobny segment festiwalu poświęciliśmy Białorusi i sytuacji artystów tworzących w kraju dyktatury Łukaszenki, teraz koncentrujemy się na sytuacji w Ukrainie. Już od miesięcy istnieje Sieć Organizatorek i Organizatorów Kultury „Reagujemy!”, która ma na celu opracowanie nowych sposobów działania w społeczeństwie wielokulturowym i wieloetnicznym, bo takim stajemy się w szybkim tempie, od czasu inwazji Rosji na Ukrainę. Na festiwalu podsumujemy dotychczasową współpracę w ramach sieci „Reagujemy!” – zaprasza Bartosz Szydłowski. Wszystkie pokazy spektakli ukraińskich odbędą się w Teatrze Łaźnia Nowa.
Organizatorem festiwalu Boska Komedia jest Teatr Łaźnia Nowa. Festiwal dofinansowano ze środków Gminy Miejskiej Kraków, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury i Instytutu Adama Mickiewicza.