Premier, który w weekend odwiedził Podhale zapewniał, że będą pieniądze na rozbudowę infrastruktury sportowej. Chodzi między innymi o tor łyżwiarski oraz tak zwane zimowe orliki. Według dotychczasowych wyliczeń, aby Małopolska zorganizowała Zimowe Igrzyska w 2022 roku na obiekty sportowe trzeba wydać około 800 milionów złotych.
Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem PiS, Andrzejem Dudą.
Po sukcesach naszych olimpijczyków możemy powiedzieć „trwaj chwilo”, ale może powinniśmy na poważnie rozpocząć dyskusję o Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w naszym kraju?
- Przede wszystkim powinniśmy być dumni. Trzy z czterech złotych medali to są medale Małopolan. Zarówno Kamil Stoch jak i Justyna Kowalczyk to nasi sportowcy. Mamy prawo być dumni.
Jest entuzjazm, nadzieja i przykład dla młodych. Może ma sens projekt Igrzysk w 2022 roku w Krakowie?
- Jest entuzjazm. Działa przykład Adama Małysza, on rozpoczął marsz polskich skoków po medale. Od czasów Piotra Fijasa nie było takiego skoczka. Teraz mamy całą grupę. Nie tylko wygrywa Kamil, ale także inni. To pokazuje, że kiedy idzie dobrze to jest szansa na rozwój. Młodzi chłopcy są tym zainteresowani. To daje szanse polskiemu sportowi. Ja bym tylko chciał, żeby narciarze alpejscy zaczęli wygrywać.
Wracam do pytania. Ma sens dyskusja o Igrzyskach w Krakowie? Może ten potencjał z Soczi jest do wykorzystania?
- Ja się uśmiecham i mówię tak: jak się okażę, że pieniądze na naszą infrastrukturę drogową i kolejową będą to jestem zwolennikiem Igrzysk. Infrastruktury nam brakuje. Przez ostatnich 6 lat nic się nie działo, mimo że apelowałem do kolegów i koleżanek z Sejmu. Jakby było zobowiązanie to jestem gotów popierać Olimpiadę. Takie opowiadanie o niej, żeby tylko miliony szły na promocję jest bez sensu. Jakby miała być infrastruktura to popieram Olimpiadę.
Deklaracja posła Dudy jest a my czekamy na kolejny medal. Dzisiaj konkurs drużynowy w skokach.
- Liczymy nieśmiało na złoto, ale na medal już zdecydowanie. Mam nadzieję, że chłopaki się sprężą.
Po przyszłorocznych wyborach parlamentarnych będziemy mieli prawo, sprawiedliwość i dobrobyt?
- Może nie od razu dobrobyt. Mamy sytuację, do jakiej nas doprowadziły rządy Donalda Tuska. Tego się nie da szybko poprawić, ale trzeba poprawić działania. Polska się zwija, to widać w Polsce powiatowej. Likwidowane są poczty i komisariaty. Kolejnym problemem jest spadająca dzietność. To jest fakt. Jeśli nie podejmiemy zdecydowanych działań to nie będzie zastępstwa pokoleń. Najważniejszy element programu PiS to polityka prorodzinna.
500 złotych na kolejne dziecko, obniżenie podatku VAT, obniżenie wieku emerytalnego – to nawet na papierze dobrze nie wygląda.
- Donald Tusk zawsze tak powie. Jak się ludziom obiecywało przez kilka lat a nic się nie zrobiło to tak się powie. Jak już Donald Tusk coś zrobił to było to antyspołeczne. Mówię a przykład o podwyższeniu wieku emerytalnego. To zostało zrobione, bo zagranica tego oczekiwała. Trzeba wrócić do starych rozwiązań. Ludzie pracują w zawodach, w których się nie da pracować do 67 roku życia. Nie da się tego po prostu wytrzymać. Trzeba wrócić no normalnych rozwiązań i starego systemu. Jest jeszcze jedna rzecz. Praca do 67 roku życia to także blokowanie miejsc pracy dla młodego pokolenia. Widziałem nawet takie dowcipy rysunkowe na ten temat.
To licytacja na socjal?
- Nie. Rząd Tuska nie daje żadnej szansy rodzinie.
Premier Tusk proponuje wspólną debatę. Jarosław Kaczyński przyjmie zaproszenie?
- To my proponujemy rozwiązania. Debata owszem, ale ekspertów. Nie chcemy, żeby Tusk robił spektakl polityczny. Chcemy poważnej debaty. Jakby premier chciał dyskutować o rodzinie, zdrowiu czy pracy to my mamy swoje propozycje i ekspertów. Będziemy to organizowali i na debatę zapraszamy premiera z ministrem i ekspertami. Niech tylko premier przedstawi swój program. Wygląda jednak na to, że on działa bez programu.
Debaty Donald Tusk – Jarosław Kaczyński raczej nie będzie?
- Dzisiaj faktem jest nasz program i my go chcemy realizować. Chcemy wygrać wybory i wprowadzić go w życie. Donald Tusk go krytykuje, ale to jest śmieszne. Ktoś, kto rządzi przez 6 lat, kto nic nie zrobił krytykuje nasz program. Zapraszamy do merytorycznej debaty, nie politycznej.
Mówił pan o wyborach parlamentarnych. Wcześniej są jednak wybory do Europarlamentu.
- Mamy cały festiwal wyborczy.
Ryszard Legutko - pierwszy, pan – drugi. Tak będzie wyglądała lista do Parlamentu Europejskiego?
- Kampania do Europarlamentu jeszcze się nie rozpoczęła. List nie ma. To jest cała procedura, która musi zostać przeprowadzona i to zostanie zrobione. Zobaczymy jakie będą listy.
Te dwa pierwsze miejsca tak będą wyglądać?
- Różne są pogłoski, ale to są medialne spekulacje. My się przygotowujemy do kampanii jako ugrupowanie polityczne. Ja jestem szefem sztabu wyborczego PiS w tej kampanii, mam wiele pracy. Póki co jest tylko praca.
Praca a potem będzie trzeba złożyć mandat i startować w wyborach w Krakowie?
- Co będzie potem to zobaczymy.
Przecież nie ma innego poważnego kandydata z PiS poza panem.
- Miło mi to słyszeć, ale to melodia przyszłości. Są różne zadania w polityce. Na nią trzeba patrzeć jako na grę zespołową. Ja mówię o rozumnej trosce o dobro wspólne. Tam, gdzie jest potrzeba żeby pracować, tam powinniśmy być. To nie jest kwestia naszego widzimisię. Chodzi o sukces zespołu. Sukces będzie jak będziemy mogli zmieniać sytuację w Polsce na lepsze.
Prasę przeglądał Krzysztof Piasecki: