Do wydarzenia doszło po godzinie 16 w Bronowicach. 15-letni Hubert wyprowadzał swojego psa na spacer, gdy na jego czworonoga rzucił się inny pies.
"Ten pies, zamiast naszego psa, złapał zębami za łydkę dziecko. Właścicielka chyba nie zauważyła niczego. Dziecko, jak wróciło do domu, powiedziało, że zostało pogryzione" - mówiła Radiu Kraków Katarzyna Oprocha, matka chłopca. Po wydarzeniu rodzice Huberta szukali właścicielki psa na osiedlu. Nie udało się jej odnaleźć ani im, ani wezwanej na miejsce policji. "Czekamy na szczepienie przeciwko wściekliźnie. Nie wiemy, czy pies był szczepiony" - podkreśla Katarzyna Oprocha.
Jak powiedział nam Grzegorz Kawiecki, zastępca Małopolskiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii, w sytuacji pogryzienia człowieka pies powinien być poddany obserwacji.
"Standardowo obserwacja trwa 15 dni. W określonych sytuacjach lekarz może zdecydować na przedłużenie obserwacji o kolejne 20 dni. Ma to na celu ustalenie, czy zwierzę mogło zarazić wścieklizną człowieka" - wyjaśniał Kawiecki. Jeśli jednak zwierzę jest szczepione, nie ma powodów do niepokoju. "W momencie gdy pies został zaszczepiony, mamy niemal 100% pewność, że nie zarazi nas wścieklizną" - dodaje lekarz.
W przypadku, gdy nie znamy zwierzęcia i nie możemy skontaktować się z jego właścicielem, należy natychmiast zareagować.
"Najpierw powinniśmy zgłosić się od razu do lekarza, najlepiej na oddział SOR, ale może to też być lekarz rodzinny" - mówiła Elżbieta Kuras z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie. Lekarz po opatrzeniu ran zaleca pacjentowi serię pięciu szczepionek, które wykluczają rozwijanie się wirusa.
Huberta czekają teraz wizyty w szpitalu co kilka dni, a my przypominamy: szczepienie czworonogów na wściekliznę jest obowiązkowe i należy je powtarzać każdego roku. W przeciwnym razie można spodziewać się mandatu. I chociaż obowiązek ten dotyczy jedynie psów, weterynarze apelują: jeśli mamy koty lub fretki, które wypuszczamy poza mieszkanie, zadbajmy w ten sposób o ich i własne zdrowie.
(Martyna Masztalerz/ew)