Od nowego roku zacznie funkcjonować projekt "Tamujemy Przemoc", który ma doprowadzić do założenia w Krakowie centrum interwencji w kryzysach wywołanych przemocą szkolną. Ma ono nauczyć dzieci i nauczycieli jak z problemem sobie radzić.
Do tej pory uczeń, który doświadczał przemocy w szkole mógł zareagować na kilka sposobów. Po pierwsze, poinformować nauczyciela bądź rodziców. Po drugie, zgłosić się do szkolnego psychologa. W skrajnych przypadkach drzwi przed nim nie zamykała nawet policja. "Policja jest otwarta na wszelkie zgłoszenia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jeśli dochodzi do mobbingu, znęcania, prześladowania czy przemocy to jest to przestępstwo" - mówi Katarzyna Cisło, rzecznik małopolskiej policji .
Teraz do listy instytucji do których może zgłosić się dziecko dołącza jeszcze centrum interwencji w kryzysach wywołanych przemocą szkolną. "Centrum będzie koncentrować się na pracy z nauczycielami. Obieramy dłuższą drogę. Chodzi o budowę zaufania wobec siebie w szkołach" - twierdzi Tomasz Wojciechowski z fundacji Falochron
Przy okazji pojawiania się takich instytucji zawsze w komentarzach internetowych powraca pytanie: czy urzędnicy, policja i rodzice powinni wyręczać dzieci? Czy uczniowie nie powinni sami uczyć się radzenia sobie z trudnymi kolegami, tak jak kiedyś sami będą musieli poradzić sobie z trudnym szefem czy trudnymi współpracownikami?
- Uważam, że szkoła powinna przygotowywać do życia w takim świecie, jakim on jest. Powinna przygotować uczniów do radzenia sobie z problemami, rywalizacją zawodową czy do radzenia sobie z niemiłym szefem. - mówi Artur Pasek, z krakowskiego kuratorium oświaty. Jak dodaje, nie zawsze jednak dziecko jest w stanie sobie same poradzić. Wtedy instytucje, jego zdaniem, są konieczne. "Muszą istnieć jednostki znające się na tym jak pomóc uczniom, którzy mają tak trudną sytuację w domu, że nie mogą uzyskać wsparcia od rodziców" - dodaje Pasek.
Jak podkreśla Pasek, samo zgłoszenie się dziecka do odpowiedniej instycji czy do nauczyciela też daje ważna w życiu umiejętność. Chodzi o szukanie w odpowiednim miejscu wsparcia, kiedy sami już sobie nie radzimy.
Czy kolejna oficjalna instytucja rozwiąże jednak sprawę? Problem przemocy w szkołach, jak mówią specjaliści, nie zamyka się w szkolnych murach. Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, około 70 % uczniów spotyka się z agresją w sieci.
(Karol Surówka/ko)