Członkowie grupy kupowali w rafinerii w Trzebini produkty ropopochodne o składzie zbliżonym do oleju napędowego. Później "sprzedawali" między sobą paliwo wystawiając fałszywe faktur. Na podstawie tych dokumentów wadliwy towar nabywały później hurtownie. Szkodliwe paliwo trafiało głównie do mniejszych, niesieciowych stacji. W sumie na rynek trafiło 13 milionów litrów wadliwego oleju napędowego o łącznej wartości ponad 35 milionów złotych.
W toku prowadzonego śledztwa oskarżonych zostało już 60 osób. 50 z nich prawomocnie skazano. W ostatnich dniach do sądu trafił kolejny akt oskarżenia w tej sprawie. Objętych nim zostało dziewięciu byłych członków gangu.
Piotr Kosmaty, rzecznik prokuratury apelacyjnej uspokaja jednak kierowców. "Ta sprawa toczy się od wielu lat. Nie ma większej obawy, żeby nawet na mniej znanych stacjach zaopatrywano się w taki olej napędowy. Takiej sytuacji oczywiście nigdy nie można wykluczyć, ale jest to mało prawdopodobne" - mówi rzecznik prokuratury apelacyjnej.
Jak dodaje Kosmaty, czterech z dziewięciu oskarżonych w ostatnich dniach członków gangu złożyło wniosek o dobrowolne poddanie się karze od 2 do 4 lat więzienia w zawieszeniu. Pozostałych czeka proces w krakowskim sądzie.
(Karol Surówka/ko)