- To musi być ryba, która żywo reaguje na bodźce, pływa w sposób prawidłowy, nie ma widocznych narośli i otarć. Jeśli już kupujemy rybę zapakowaną to powinna być zapakowana próżniowo. Ryba powinna być podawana na lodzie. Trzeba zwrócić uwagę na gałkę oczną, żeby oko było w miarę wypukłe, szklące. Oko wpadnięte do środka sugeruje, że ryba długo leży. Trzeba też zwrócić uwagę na skórę, która powina być błyszcząca i wilgotna - mówi Damian Kosierb.
Szef gospodarstwa rybackiego w Wierzchosławicach podkreśla jednak, że tylko żywy karp jest gwarancją wysokiej jakości. Obrońcy zwierząt z drugiej strony przekonują, że nie jest to humanitarne. Ich zdaniem ryby też się boją i stresują. Podkreślają też, że transportowanie karpi bez wody np. w reklamówkach jest znęcaniem się nad zwierzętami. Damian Kosierb podkreśla jednak, że bardzo wielu sprzedawców oferuje profesjonalne usługi.
- Ryba jest uśmiercana w sposób humanitarny. Potem jest patroszona przed transportem - podkreśla.
Hodowola karpi, które trafiają później na wigilijny stół, trwa od 2 do 3 lat.
(Bartłomiej Maziarz/ko)