Ludziom znudziły się wiadra pomyj, wylewane na wszystkich i na wszystko. Komentarzy w internecie nie czytają, albo przestali się nimi przejmować. Niestety są i tacy, którym hejt zniszczył życie, kariery, rodzinę.
Polska to kraj, w którym - jak pisał Wańkowicz - szewc zazdrości kanonikowi, że został prałatem. Dlatego siedzący przed komputerem, zakompleksiony i sfrustrowany hejter, bluzga na każdego, kto cokolwiek w życiu osiągnął. Jest anonimowy, więc - w jego mniemaniu - bezkarny. Ale tak naprawdę anonimowy nie jest.
Inny rodzaj hejterstwa nasila się przed wyborami - to sterowany bluzg polityczny. Nikt nie uwierzy jeśli napiszemy, że zagłosujemy na kogoś, bo ma dobry program, ale jeśli kogoś obrazimy, będziemy powtarzać wielokrotnie te same kłamstwa, których nikomu nie będzie się chciało sprawdzić - osiągniemy sukces. A raczej osiągnie ten sukces partia, której jesteśmy zwolennikiem, wyznawcą, lub która nam za tę niewdzięczną pracę zapłaci.
Jeszcze inny rodzaj hejterstwa jest sterowany przez media elektroniczne. Wybiera się nieszczęśnika, który był kiedyś na tyle niemądry, że ustawił się " na ściance" i robi się z niego kozła ofiarnego. " Ale schudła - prawda?" - głosi tytuł. Oczywiście wszyscy widzą, że wcale nie schudła, na dodatek niefortunnie dobrany strój podkreślił wszystkie niedostatki figury. No i zaczyna się jazda, a właściciele strony internetowej zacierają ręce, licząc kliknięcia.
Hejter liczy na to, że nas skrzywdzi, obrazi, ośmieszy. Jak się bronić? Perseusz odciął Meduzie głowę, którą Atena umieściła na tarczy Zeusa. Naszą tarczą, naszą egidą, jest obojętność.
W pierwszej klasie licealnej miałam nauczycielkę, której metody wychowawcze były - mówiąc delikatnie - dość niekonwencjonalne. Pewnego dnia wezwała mnie po lekcjach na poważną rozmowę. Wymieniła trzy powody, dla których część ludzi będzie mnie bezinteresownie nienawidzić, ostrzegła mnie i powiedziała jak się bronić. Byłam w szoku, bo te powody nie zależały ode mnie i w żadnym wypadku nie były wadami. Po raz pierwszy w życiu zobaczyłam zło w zmaterializowanej postaci. Do domu wróciłam z gorączką, chorowałam przez kilka dni, ale od tego czasu inaczej spojrzałam na otaczającą mnie rzeczywistość.
Dziś jestem jej głęboko wdzięczna, bo całkowicie uodporniłam się na jakikolwiek hejt.
Usłyszałam wówczas, że jeśli ktoś robi mi krzywdę, to nie jest to mój problem, to jest problem tego kogoś. Dlatego serdecznie mi żal tych, którzy nienawidzą, czują zazdrość, czy zawiść, bo to znaczy, że muszą być bardzo nieszczęśliwi.