Jak nie wpaść w pączkowy szał?
Jak wyjaśnia Agnieszka Węgiel, psycholożka specjalizująca się w relacjach z jedzeniem, jak mamy ochotę na słodycz to dobrze, ale w Tłusty Czwartek nie ma co wpadać w pączkowy szał.
- Nie trzeba jeść pączków, zwłaszcza jeżeli ich się nie lubi. Trzeba się w ogóle zastanowić nad tym, czy ja lubię pączki, czy chcę jeść pączki, czy akurat w czwartek, który jest dniem jak co dzień, bo pączki są w sprzedaży przez 365 dni w roku, czy ja w ogóle potrzebuję jeść pączka, bo być może mam ochotę na coś zupełnie innego? - podkreśla.
Jeśli już zjemy jednego lub dwa pączki, to na zdrowie. Od takiej ilości na pewno nie przytyjemy. Natomiast jeśli wchłoniemy kilkanaście, nie należy się psychicznie karcić, a wrócić do codziennej diety i codziennych posiłków.
Bezsenna noc dla cukierników
Cukiernicy tej nocy nie spali, smażyli pączki na Tłusty Czwartek. A Radio Kraków razem z nimi! To praca, która wymaga odpowiedniego podejścia. Jak usłyszała reporterka Radia Kraków, pączki potrzebują dużo ciepła i odpoczynku.
- Ciasto miesza się tak długo, aż wszystkie składniki się połączą i ciasto będzie miało odpowiednią konsystencję. Odpoczywa, następnie jest przerzucane do naczynia, w którym ma wyrosnąć. Następnie porcjowane i formowane i znowu odpoczywa, żeby wyrosło. My to oceniamy na tak zwane oko. Po prostu jak widzimy, że już pączek ma wystarczającą wielkość, zaczynamy smażyć. Staramy się, żeby te pączki były jak najświeższe, więc nocą przygotowujemy i po północy wysmażamy i smażymy je do godzin popołudniowych. Także przez cały dzień mamy w ofercie pączki w zasadzie dopiero co zdjęte z patelni - mówią Paweł Żygadło, właściciel jednej z cukierni w Nowym Sączu i pracująca tam cukierniczka.
Skąd ta tradycja?
Tradycja Tłustego Czwartku i jedzenia pączków rozgościła się w Polsce już XVI wieku. Pączki przywędrowały do nas z Rzymu.
- Wyglądały one zupełnie inaczej niż te znane nam współcześnie, ponieważ były przygotowywane z ciasta chlebowego i były one ze słoniną w środku, więc były nie na słodko te pączki - przyznaje Ewelina Pawlik z Muzeum Etnograficznego w Tarnowie.
Na stołach w Małopolsce od Tłustego Czwartku gościły też faworki, zwane w naszym regionie "chrustem". Jedzono też dużo mięsa. Wszyscy chcieli najeść się do syta przed długim, 40-dniowym postem, w którym ograniczano się z obfitymi posiłkami.
Tygodniowy czas karnawału, nazywany również tłustym tygodniem, był okresem, kiedy nie tylko siadano do suto zastawianych stołów, ale organizowano także zabawy karnawałowe i kuligi.
Pączka zje prawie każdy
95 procent Polaków deklaruje, że zje dziś pączka. Ze statystyk wynika, że potrzeba ich co najmniej 88 milionów. Przy najpopularniejszych cukierniach należy się spodziewać kolejek. Niektórzy przychodzą na długo przed otwarciem.
Tłustoczwartkowi rekordziści czekali od 4:30. Przed jedną z najpopularniejszych w Krakowie cukierni przy ulicy Karmelickiej od wczesnego poranka stało kilkadziesiąt osób chętnych na ponoć najlepsze w mieście pączki. Choć drzwi otwarły się jak zawsze punktualnie o 6:00, krakowianie wiedzą, że to za późno, by pojawiać się przed cukiernią.
- Wstałam o 4:20. Są przepyszne pączki. Ja wolę z lukrem. Jestem tu od 5:00. Ponoć to najlepsze pączki w Krakowie. Wiem o tym. Od 15 lat stoimy w tej klejce. Co roku jest coraz dłuższa - mówią.