|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Strażnik z Tarnowa uniewinniony od znęcania psychicznego nad więźniem

Pierwotnie Radosław N. został skazany za obrażanie i znieważanie więźnia ze względu na jego śląskie pochodzenie. Strażnik nie przyznawał się do winy i odwołał się od wyroku. Sąd Okręgowy w Tarnowie po dodatkowych przesłuchaniach i zapoznaniu się z dokumentami uniewinnił Radosława N. Sąd uznał, że więźniowie, którzy zeznawali na korzyść osadzonego są niewiarygodni. Po wyroku uniewinniającym odetchnął nie tylko tarnowski strażnik, ale i jego koledzy z całej Małopolski. Jak podkreślali, w przypadku podtrzymania wyroku skazującego pracownika służby więziennej spodziewali się lawiny podobnych spraw.

Fot. B. Maziarz

Obrona tarnowskiego strażnika od początku przekonywała, że cała sprawa to pomówienie i zmowa więźniów.

Jak podkreślała sędzia Barbara Polańska-Seremet świadkowie zeznający na korzyść więźnia sami też mieli podobne sprawy. Jeden z nich skarżył się na pobicia i dręczenie przez funkcjonariuszy tarnowskiego więzienia - właśnie ze względu na występowanie w roli świadka w sprawie 34-letniego strażnika. "Jest to poważny argument, który nakazuje zastanowić się, czy można mu wierzyć w te zeznania". Sędzia Polańska-Seremet dodała, że drugi świadek starał się o 100 tysięcy złotych odszkodowania za pobyt w tarnowskim więzieniu. "Ma określony swój interes w przedstawianiu takich, a nie innych okoliczności".

Sąd zwrócił też uwagę na to, że Piotr Z. mógł wcześniej zawiadomić o tym, co go spotkało. Ale zrobiła to jego babcia, której poskarżył się na całą sytuację wtedy, gdy umieszczono go w celi z osobą skazaną za gwałt. "Nie wynika z tego, że się boi o własne bezpieczeństwo, chodzi o prestiż w ramach grupy osadzonych, że musi w ogóle z taką grupą przebywać".

Sędzia Barbara Polańska-Seremet powołała się też na akta osobowe Piotra Z. z pobytów w różnych więzieniach, które wskazując na "osobowość o charakterze manipulacyjnym, ta okoliczność również nakazuje sądowi poważnie zastanowić się za nim uwierzy w jego zeznania".

Pokrzywdzony, który przebywa obecnie w więzieniu w Kielcach, podczas mów końcowych nie chciał już nic dodawać. "Z całym szacunkiem, 28 miesięcy trwa ta sprawa, jestem wyczerpany psychicznie, schudłem 25 kilogramów przez tego człowieka. Nie śpię po nocach. Ale widocznie wystarczy przesłuchać następnych 20 świadków-służbistów, którzy idą za tym człowiekiem i wszystko jest w porządku".

Już podczas uzasadniania wyroku sędzia Barbara Polańska-Seremet podkreślała. "Gdyby materiał dowodowy wykazał trafność, zasadność zarzutów, sąd nie miałby wątpliwości, czy dotyczy to służby więziennej czy innego funkcjonariusza, który w imieniu państwa sprawuje władze publiczną".

fot. B. Maziarz

Seremet-Polańska przekonywała też, że sąd "nie jest naiwny, żeby wierzyć, że w zakładzie karnym nie padnie żadne wulgarne słowo. Zakład karny za pewne nie ma manier wersalskich i na pewno ze strony funkcjonariusz w określonych sytuacjach też pada wulgarne słowo - co przyznał oskarżony i podkreślał inny funkcjonariusz. I to jest dla sądu wiarygodne. Bo są różne sytuacje, w zakładzie karnym są osoby o różnym poziomie intelektualnym, wyrobieniu społecznym, z różnym wychowaniem. I użycie mocniejszego, wulgarnego słowa jak mówił oskarżony, po to żeby podkreślić jakieś polecenie. Na zasadzie przecinka, wykrzyknika jest dla sądu wiarygodne. Słyszymy taki język na ulicach, wśród młodzieży, w telewizji, dlaczegóż by takie słowo miałoby nie paść w zakładzie karnym w Tarnowie".

Sąd podkreślił, że "nie powinno to mieć miejsc,a bo sąd nie pochwala wulgaryzacji języka polskiego urzędowego, w ramach wykonywania funkcji. Niemniej jednak, jak się zdarzyło to jeszcze nie oznacza, że doszło do popełnienia przestępstwa. Rzecz była w określonym środowisku, zamkniętym, ludzi dorosłych o określonej strukturze psychicznej i warunkach fizycznych. Byli to mężczyźni, ludzie dorośli".

Jak przekonywał w rozmowie z Radiem Kraków, major Paweł Oświęcimka ze związków pracowników służby więziennej, uniewinnienie 34-letniego strażnika z Tarnowa jest bardzo dobrą wiadomością nie tylko dla niego, ale dla wszystkich pracowników SW w kraju. "Którzy mogą się spotkać z właśnie taką sytuacją, że zostaną pomówieni przez skazanych, a później skazani. Dobrze, że sąd znalazł otrzeźwienie i że sprawa znalazła szczęśliwe zakończenie. Teraz jest dobra okazja, że opinia społeczna zobaczyła, że praca pracownika służby więziennej jest nie tylko ciężka, ale i niewdzięczną, Dlatego, że na co dzień pracują z osobami zdemoralizowanymi. Policja ich zamyka, ludzie o nich zapominają, a oni nie lecą w kosmos na inną planetę. Tylko siedzą czasem do końca życia i ktoś musi z nimi cały czas obcować i opiekować się nimi" - wyjaśniał szef zarządu okręgowego w Krakowie, Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy i Pracowników Więziennictwa.

"Aż strach pomyśleć gdyby ten wyrok został utrzymany. Spodziewalibyśmy się natychmiast lawiny takich pozwów i to nie służyłoby wymiarowi sprawiedliwości" - dodał major Oświęcimka.

 

Bartek Maziarz/ar

76%
24%