|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
12 630 62 06 (reklama)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
reklama@radiokrakow.pl
|
A
A
A

W I LO w Krakowie omal nie doszło do powtórki matury

Jak dowiedziało się Radio Kraków, drobny z pozoru błąd komisji egzaminacyjnej mógł doprowadzić do unieważnienia powtórkowej matury z biologii. To nauczka dla dyrektorów szkół i nauczycieli, aby uważniej podchodzili do procedur w czasie najważniejszych egzaminów. Sprawa dotyczy maturzystów z I Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie, czyli słynnego "Nowodworka". Podczas egzaminu powtórkowego z biologii, zdający mieli do dyspozycji materiały pomocnicze, których zgodnie z przepisami nie powinni dostać.

Posłuchaj co mówi Tomasz Malicki, dyrektor krakowskiego "Nowodworka"

fot: Delimata/wikipedia

 Zamieszanie było efektem niedawnych zmian w egzaminach maturalnych. "Powtórkowicze" zdawali biologię jeszcze na starych zasadach. Pozostali maturzyści na nowych. Na "nowej" maturze uczniowie mieli do dyspozycji tablice z wzorami.

- Tymczasem materiały pomocnicze przekazano także nam - mówi Radiu Kraków anonimowo jedna z uczennic zdających powtórkę. "Według starych przepisów nie powinniśmy dostać tablic z wzorami, Zaniepokoiło mnie to, że ktoś będzie chciał to zgłosić Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. Wtedy mogłoby dojśc do unieważnienia egzaminu i musielibyśmy pisać go jeszcze raz".

O krok od unieważnienia

Okręgowa Komisja dowiedziała się o incydencie dopiero od nas. Dyrekcja liceum po naszym sygnale sama zresztą zgłosiła się do OKE z prośbą o rozstrzygnięcie sprawy.

- Sprawdziliśmy to pod kątem wpływu na wynik egzaminu - powiedziała dyrekcja OKE. Czy w tym przypadku możliwość korzystania z tablic mogła pomóc uczniom lepiej napisać egzamin? To byłoby nieuczciwe w stosunku do maturzystów z innych szkół, którzy takiego ułatwienia nie mieli. "To mogłaby być podstawa do unieważnienia egzaminu" - przyznają pracownicy OKE. Na szczęście nie ma takiej konieczności, bo jak ustaliliśmy, tablice w żaden sposób nie pomogły uczniom zdającym powtórkę. Po prostu zadania na "starej" i "nowej" maturze były zupełnie inne.

Przestroga dla innych szkół

Incydent z I LO, choć nie pociągnął za sobą poważniejszych konsekwencji, powinien być przestrogą dla dyrektorów i nauczycieli, aby bardziej zwracali uwagę na procedury związane z prowadzeniem egzaminów. Czasem chodzi o zupełnie błahe sprawy, a przykładem może być wpadka w jednym z liceów w Lublinie. Podczas egzaminu z języka angielskiego na półkach w sali były... słowniki, których zgodnie z przepisami nie powinno być. Choć żaden z uczniów z pomocy nie skorzystał, to dyrektor placówki zgłosił sprawę do OKE. A ta nakazała powtórkę egzaminu!

Wbrew pozorom to właśnie renomowane szkoły są bardziej narażone na tego typu wpadki. Bo właśnie w nich jest więcej uczniów, którzy powtarzają egzaminy maturalne. "Wynika to z tego, że są bardziej ambitni. Wyobraźmy sobie sytuację, że ktoś zda egzamin z biologii na 75%. To dobry wynik, ale jeśli na przykład chce dostać się na medycynę, to chce zdać go lepiej. Przystępuje więc do powtórki. U nas w szkole mamy 330 maturzystów, którzy przystępują do egzaminów po raz pierwszy i 150, którzy powtarzają. To bardzo dużo, zatem przygotowujemy dla jednych i drugich osobne arkusze i czasem w nawale pracy może zdarzyć się błąd. Tak właśnie było ze wspomnianymi tablicami - przyznaje Tomasz Malicki, dyrektor krakowskiego "Nowodworka".

Przesunąć matury na czerwiec?

Zamieszanie ze starymi i nowymi maturami wkrótce się skończy, bo uczniowie nie mogą powtarzać egzaminów w nieskończoność. Zostanie jednak inny problem, na który zwraca uwagę Tomasz Malicki. Nie tylko zresztą on.

- Na różnych spotkaniach dyrektorów cały czas wraca problem ogromu pracy, jaki musimy wykonywać co roku przy okazji matur. Właściwie przez cały maj większość grona pedagogicznego jest wyłączona z normalnych zajęć. Szkoła właściwie przez miesiąc nie funkcjonuje. Uczniom pierwszej i drugiej klasy albo trzeba zapewnić zastępstwo, albo puszcza się ich wcześniej do domu. Proces dydaktyczny praktycznie nie istnieje. A potem przychodzi czerwiec i rozprężenie związane ze zbliżającym się końcem roku szkolnego. Rodzice się więc skarżą, że ich dzieci się nie uczą.
Dyrektorzy znaleźli sposób na rozwiązanie tego problemu - podkreśla Malicki.

- To jest dość radykalny krok - przyznaje Malicki - Naszym zdaniem powinno się przesunąć matury i zacząć je na przykład 10 czerwca. A do tego czasu normalnie prowadzić naukę w szkole.

To jednak wymaga uzgodnień resortów edukacji i szkolnictwa wyższego, bo należałoby przesunąć również o kilka tygodni rekrutację na studia. Na razie w rządzie nikt nie podejmuje tego tematu. Wymagałoby to odważnej decyzji i sporych zmian w systemie.

 

 

 

(Maciej Skowronek/ko)

Obserwuj autora na Twitterze:

 

25%
75%