|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Nowe boisko w Olszanicy zamknięte dla mieszkańców na cztery spusty

O tej sprawie poinformował nas słuchacz Radia Kraków. Obiekt wybudowany za miejskie pieniądze przez większość czasu jest niedostępny dla mieszkańców. Dlaczego? Boisko dzierżawi prywatna akademia piłkarska, która organizuje tam swoje zajęcia.

Nowe boisko. fot: Mariusz Kurek

To wszystko jest zgodne z prawem. Jak mówi Jerzy Sasorski z Zarządu Infrastruktury Sportowej, boisko nie jest "Orlikiem", a wybudowane poza tym programem obiekty mogą być wykorzystywane komercyjnie. Jak zaznacza, do konkursu na jego użytkowanie stanęły dwie komercyjne firmy a zwycięzca płaci czynsz, który trafia do miejskiej kasy.

Właścicielem akademii jest były reprezentant Polski w piłce nożnej, Grzegorz Mielcarski. Jak się od niego dowiedzieliśmy, udostępnia boisko wszystkim chętnym... przez cztery godziny w tygodniu. Jak twierdzi, jest otwarty na rozmowy, ale jedynie ze zorganizowanymi grupami, które będą regularnie korzystać z boiska. O spontanicznym wyjściu z kolegami na wspólne kopanie piłki nie ma więc mowy.

- Jestem odpowiedzialny za ten obiekt, muszę ponosić koszty napraw, zawsze muszę zorganizować też człowieka, który otworzy bramkę i będzie pilnował bezpieczeństwa - mówi Mielcarski. Mimo tych zapewnień na tablicy informacyjnej widnieje cennik korzystania z miejskiego obiektu. Godzina gry kosztuje 80 złotych, a za taką przyjemność przy sztucznym świetle zapłacimy 20 złotych więcej. Efekt jest taki, że boisko świeci pustkami nawet w sytuacji, kiedy nie ma zaplanowanych zajęć. Dzieci mają do wyboru jeszcze jedno miejsce - z nieskoszoną  trawą i pokrzywionymi bramkami.

Nad tym wszystkim załamują ręce mieszkańcy. Jak mówią, kiedyś można było zwyczajnie skrzyknąć się z grupą kolegów, wziąć ze sobą piłkę-biedronkę i wyjść na pole. Nikt nie przejmował się zakazami dorosłych i poważnych instytucji, których zwyczajnie nie było. Według nowych standardów to nie do pomyślenia. Według pana Mariusza Kurka, mieszkańca Olszanicy, obawy o bezpieczeństwo są przesadzone.

- Boisko było otwarte aż do wyznaczenia dzierżawcy, przez kilka miesięcy. Dzieciaki mogły swobodnie przyjść i pokopać piłkę. Nic złego się nie działo. A w regulaminie wyraźnie jest zapisane, że operator nie odpowiada za bezpieczeństwo na obiekcie. Według mnie jest więc niepotrzebny - podkreśla Kurek.

Mieszkańcy planują założyć stowarzyszenie, które mogłoby przejąć boisko, będą również próbowali dogadać się z Mielcarskim. "To jednak gra o wiele większą stawkę" - ocenia psycholog sportu z krakowskiej AWF Marzanna Herzig. "Dzieci przyzwyczajają się, że kto ma kasę, ten ma władzę. Dopasowują się do norm, których zupełnie nie rozumieją i organizują sobie czas wedle możliwości"- mówi Herzig.

Psycholog zauważa też, że doszliśmy do absurdalnej sytuacji, kiedy pożądany wysiłek fizyczny jest dzieciom utrudniany, za to bez przeszkód mogą korzystać ze smartfonów i konsoli do gier "A przecież kiedy tylko stworzy się warunki do aktywności fizycznej, to dzieciaki się do niej garną. Tymczasem mamy historię tego boiska, są też place zabaw, z których otwarciem zwleka się przez wyśrubowane normy, których kiedyś nie było" - dodaje.

Wiele dzieci może więc zapomnieć o letniej grze w piłkę. Rodzicom pozostaje albo się z tym pogodzić, albo zapisać swoje pociechy do szkółki. To już jednak spore koszty.

 

 

(Marcel Wandas/ko)

52%
48%