|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Ireneusz Raś: "W PiS jest dzisiaj sytuacja kryzysowa. Stąd te wrzutki i zasłony"

- Według mnie będziemy dowiadywać się nowych informacji - tak wywiad Jarosława Kaczyńskiego dla tygodnika Sieci komentował na antenie Radia Kraków poseł PO Ireneusz Raś. Prezes PiS o opublikowanych przez Gazetę Wyborczą taśmach mówił, że "to nawet nie jest kapiszon, tam nic nie ma". "Nie ma omawiania nielegalnych działań, nie ma korupcji. Jest poszukiwanie wyjścia z trudnej sytuacji, przy nacisku na legalność działań" - stwierdził Kaczyński. "Przy okazji taśm odsłonięto sprawę Kazimierza Kujdy. Dowiedzieliśmy się, że w otoczeniu prezesa Kaczyńskiego funkcjonuje TW" - mówił poseł Raś w porannej rozmowie Radia Kraków. Kazimierz Kujda to prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Wcześniej - przez lata - był prezesem spółki Srebrna, która chciała wybudować w Warszawie wieżowce. Dziennikarze dotarli do jego teczki w IPN. Wynika z niej, że w PRL był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie "Ryszard". Sam Kujda zapewnia, że nie podjął współpracy, która doprowadziłaby do krzywdzenia kogokolwiek, choć w młodości mógł podpisać jakieś dokumenty, podsunięte w czasie spotkań.

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

fot: M. Bartkowicz

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem PO, Ireneuszem Rasiem.

 

"To nawet nie jest kapiszon, tam nic nie ma” - tak w wywiadzie dla tygodnika Sieci mówi lider PiS o sprawie taśm opublikowanych przez Gazetę Wyborczą. Także dziś prokuratura ma przesłuchać austriackiego biznesmena, który  nagrał rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim. Ta sprawa będzie miała ciąg dalszy, czy główny impet medialny jest już za nami?

- Według mnie dowiemy się coraz nowszych rzeczy. Choćby jest kwestia pana Kujdy, która została odsunięta po opublikowaniu rozmów. W otoczeniu prezesa od lat działa TW. Te informacje docierają. Dobrze. Taka jawność w życiu publicznym jest potrzebna.

 

Te zarzuty natury prawnej wobec Jarosława Kaczyńskiego są aktualne? Jarosław Kaczyński w wywiadzie mówi, że poseł i szef partii ma prawo być szefem rady fundacji i nie ma żadnych relacji finansowych między partią i fundacją. Nie doszło więc do złamania przepisów o finansowaniu partii.

- Nie chciałbym być w roli Jarosława Kaczyńskiego. Jakby to dotyczyło jednego z 459 posłów, byłby cyrk ataków na te osobę. Byłby to koniec polityczny tego posła. Jarosław Kaczyński ma instrumenty medialne i związane z działaniem w rządzie. On decyduje sam o wszystkim. On może powstrzymać tę falę. Część mediów boi się nazwać sprawę po imieniu. Wszyscy powinniśmy być równi. Ktoś wystaje przed szereg.

 

Jarosław Kaczyński ma też odporność na takie ataki.

- Wielką.

 

On sam wspomina Porozumienie Centrum, które jest panu bliskie, które też było atakowane.

- Tak. Byłem w Porozumieniu Centrum. To było atakowane. To były jednak inne czasy. Po 30 latach budowania polskiej demokracji jest inaczej. Jarosław Kaczyński nie jest wyjęty spod prawa. Powinien odpowiadać skąd takie postępowanie, skąd zwrócenie się do gospodarki. Zawsze piętnuje słowem takie zachowania, z którymi dzisiaj kojarzą go media.

 

Co pan sądzi o motywacji, którą podaje w tej rozmowie? Jarosław Kaczyński mówi, że ma od lat marzenie, żeby Instytut Lecha Kaczyńskiego stał się konkurencją dla Fundacji Batorego. Te dwie wieże miały być finansową podporą tego przedsięwzięcia.

- A co ma powiedzieć? On dziś się broni. Wymyśla więc pewne projekty, które nie wiemy, czy były zamierzone, ale to tłumaczy swojemu elektoratowi. Jak na stadionach – panowie, nic się nie stało. Jarosław Kaczyński wie, że startują dwie wielkie kampanie. Podważenie jego wiarygodności, co już się stało, chociaż wysokiej fali nie widać, to dla PiS jest dzisiaj sytuacja kryzysowa. Stąd te wrzutki i zasłony, które PiS przedstawia. Słyszymy co robi CBA, kogo zatrzymuje. To drobniejsze sprawy, ale obóz rządzący odwraca uwagę od problemów swojego lidera.

 

Pytany o swoją odporność Jarosław Kaczyński mówi, że PiS to prawdziwy pancernik. Do jakiego zwierzęcia by pan porównał teraz PO?

- Jeśli to ma być przymiot, który będzie się kojarzył z podziwem politycznym to ja uważam inaczej. Nie przyszedłem do polityki, żeby tworzyć pancerniki. Przyszedłem po współpracę dla dobra Polski. Jarosław Kaczyński pokazuje, że chodzi mu tylko o utrzymanie władzy. Jestem przeciwnikiem tego. Dlatego PO jest platformą dialogu. Ja będę pilnował, żeby moje ugrupowanie nie zeszło ze ścieżki debat wewnętrznych. My się bardzo różnimy, ale to wartość dla Polski.


W Sejmie działają państwo teraz jako klub parlamentarny Platforma Obywatelska-Koalicja Obywatelska. Nie jest tak, że ta Koalicja Obywatelska już tylko się ostała w nazwie klubu?

- Nie. To dalej platforma dialogu. Szukamy partnerów. Tworzymy na wybory europejskie Koalicję.

 

Katarzynę Lubnauer i Nowoczesną chyba straciliście jako partnera?

- Nikogo nie utraciliśmy. Rozmowy trwają, blok będzie duży. Musimy wygrać wybory do Parlamentu Europejskiego i potem do naszego parlamentu.

 

Jaki ten scenariusz jest najbardziej prawdopodobny? Od początku lutego mamy wysyp inicjatyw. Koalicja Europejska Schetyny, Wiosna Biedronia, Koalicja Polska Kosiniaka-Kamysza i wreszcie Ruch 4 Czerwca, prawdopodobnie pod patronatem Donalda Tuska.

- Zbliżają się wybory. Różne ośrodki podejmują próby wkroczenia na scenę polityczną. To nie dziwi. Takie sezonowe partie powstają.

 

Wiosna to będzie partia sezonowa?

- Ja tak sądzę. Mówimy o przykładach z poprzednich lat. Partia Petru, partia Palikota były budowane na silnych liderach. To nie przetrwało.

 

Politolodzy przypominają, że PO i PiS też startowały jako ugrupowania kilkunastoprocentowe i doszły do pozycji hegemonów w polityce.

- Tak, ale wtedy nie było tak silnych partii, które się sprawdziły przez lata. Dziś trzeba tak patrzeć. Na lewicy jest potrzebna skrajna partia. Tu będzie celował pan Biedroń. Jeśli chodzi o ruch Donalda Tuska to fantastycznie. To jest zbieżne… PO się zarzuca, że nie ma programu. Naszym programem jest więcej pieniędzy dla samorządów. To najlepsza reforma ostatnich 30 lat. Trzeba oddać radnym więcej pieniędzy. Decentralizacja państwa - wtedy będzie sprawiedliwiej. Ten ruch podkreślający rok 1989, znaczenie dialogu jest bardzo dobry. Tam będzie wielu działaczy PO pewnie.

 

Po co Donald Tusk miałby tworzyć nowy ruch? On w PO i wygraną nie wierzy?

- Proszę pytać Donalda Tuska. On jest z nami na dobre i na złe. Teraz kończy drugą kadencję w Europie i cieszę się, że wraca do naszej polityki. On jest potrzebny.

 

Jeżeli SLD na sobotniej konwencji potwierdzi, że chce iść z wami do PE to wchłaniacie SLD. Dlatego jest Wiosna - jako prawdziwa lewica - potrzebna?

- Nie wchłaniamy. Zapraszamy wszystkich, którzy chcą silnej Polski w silnej Europie. W Małopolsce musimy odrobić swoje zadanie. Trzeba poprawić wynik. Będzie wiele zaskoczeń. Będą spotkania od Jawiszowic pod Gorlice, od Miechowa do Zakopanego. W Miechowie będę w czwartek w Urzędzie Miasta. Zapraszam wszystkich mieszkańców.

 

To początek kampanii?

- Nie. Wykorzystuję radio do przekazania kilku informacji.

 

Jak pan traktuje deklarację Roberta Biedronia, że zaproponuje Grzegorzowi Schetynie funkcję wicepremiera w swoim rządzie?

- Jakie to piękne...

 

Pan się uśmiecha, ale może tak być. Rządzenie z Biedroniem może być niezbędne.

- Jesteśmy nauczeni, że o koalicjach rozmawiamy po wyborach, chyba że ma być wielki blok.

 

Wciąż o tym myślicie?

- Tak. On będzie budowany.

 

Przekonacie Roberta Biedronia?

- Będziemy rozmawiać z PSL o takim bloku. Pierwszy krok ważnych osób został wykonany. Byli prezydenci i premierzy promowali Koalicję Europejską. To był dobry wydźwięk. Wiele osób się zdziwiło, że tak wiele osób się tam zgromadziło.

 

Od Leszka Millera po Kazimierza Marcinkiewicza?

- Tak. To zaskakujące. Jesteśmy w podobnym czasie jak w 1989 roku. Musimy myśleć o odbudowie wspólnoty państwa.

 

O tak szerokim froncie Adam Bielan mówi – koalicja strachu.

- To mówi pan Bielan. On chce podziału. Nie zaskakuje mnie to. Pan Bielan to polityk, którego nie cechuje serce, ale spinanie. To spin-doktor.

 

Samym sercem polityki nie da się prowadzić.

- Trzeba więcej tego serca. Musimy od tej taktyki politycznej odejść. Wyborcy oczekują więcej serca, mniej pragmatyzmu, który jest dzisiaj. Trzeba to ocieplić.

 

Cieszy się pan, że nie zabrakło serca prezydentowi Majchrowskiemu dla marszałka i wicemarszałka? Dziennik Polski donosi, że Jacek Krupa zaczyna dzisiaj pracę w MPO jako dyrektor ds. promocji. Wojciech Kozak trafił do MPWiK.

- Możemy się śmiać, ale nie chciałbym widzieć marszałka, który się poniewiera po Małopolsce i jego doświadczenie nie jest wykorzystywane. Nikt marszałka w sektorze prywatnym łatwo nie zatrudni. Znamy konsekwencje dla firm. Taka jest polityka. Jego doświadczenie w samorządzie jest ogromne. Jacek Majchrowski korzysta z tego doświadczenia. Ja się nie dziwię. Trudno znaleźć lepszych ludzi. Podał rękę, to naturalne.

 

Jest pan fanem futbolu i szefem sejmowej komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki. Nie o Cracovię, która jest bliska panu sercu, ale o Wisłę. Pan myśli, że dokonał się cud przy Reymonta? Była sprzedaż akcji, karnety i Kuba Błaszczykowski, który gra w klubie za 500 złotych miesięcznie.

- To sympatyczne, że kibice Wisły obronili ten klub. Klub na ten moment przetrwał. Zobaczymy co będzie dalej.

 

Jest pan optymistą?

- Wszystko jest w ich rękach. Oni się muszą odciąć od nieformalnych grup, które doprowadziły Wisłę do bankructwa. Jak tego dokonają to będzie cud. Teraz przetrwali dzięki kilku osobom, które to poskładały. Dzisiaj też debiut tej nowej Wisły. Zobaczymy w jakiej są kondycji. Derby coraz bliżej.

10%
90%