|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

E. Ziembla: "Nietoty" to nie jest prawdziwy dokument

"To surrealistyczna opowieść, która się toczy w kilku miejscach. Pojawiają się niesamowite postaci." - tak wieczorną premierę słuchowiska "Nietoty" reklamuje na antenie Radia Krakó Ewa Ziembla, asystent reżysera.

Ewa Ziembla (w środku)


Zapis rozmowy Justyny Nowickiej z Ewą Ziemblą, asystentem reżysera słuchowiska „Nietoty”.

Goralenvolk to historia smutna i niejednoznaczna, ale słuchowisko jest zabawne, zrobione tak, że słuchacze będą się uśmiechać...

- Myślę, że tak będzie. Trochę mylące jest mówienie o książce „Goralenvolk”. Autor dokładnie przeczytał książkę, ale to był tylko punkt wyjścia. Myśl przerodziła się w ciekawy konspekt. Nie zdradzę niczego jak powiem o wypożyczaniu zdrajcy. Są kraje, które mają takich antybohaterów. To Kambodża czy Norwegia. U nas w Zakopanem był Witalis Wieder, który był szkolony przez Abwehrę i nigdy nie dał się sfotografować. Jest jedno zdjęcie, gdzie stoi tyłem. To punkt wyjścia, zdrajca bez twarzy, który może być każdym.

Można powiedzieć, że trochę przyglądacie się figurze zdrajcy w tym projekcie?

- Trochę tak. Sebastian Majewski pokazuje w tekście, że mechanizmy są podobne. Różne są realia, ale moralnie jest to ten sam problem.

To nie jest historia dokumentalna, muszę to jasno powiedzieć. Odnoszę wrażenie, że słuchacze oczekują czegoś w stylu Bogusława Wołoszańskiego. Ale tu wydarzenia historyczne są jedynie punktem wyjścia.

- To jest punkt wyjścia. Ktoś kto zna twórczość Klaty i Majewskiego wie, że nie może się spodziewać poważnego dokumentu.

To nie jest praca naukowa.

- Absolutnie nie. To surrealistyczna opowieść, która się toczy w kilku miejscach. Pojawiają się niesamowite postaci. Wszystko się okaże wieczorem. Zachęcam do słuchania.

Słucha się tego z dużą przyjemnością. Jest w tym fantastyczna rockowa energia.

- To zasługa muzyki, którą dobiera Jan Klata. On nie pozwala nikomu zbliżyć się do słuchowiska. Jak wiadomo, ma zbiory nieprawdopodobnych zbiorów. To powoduje, że paniom w ZAIKS-ie włosy się jeżą na głowie, nie potrafią ustalić komu należą się tantiemy.

A można to porównywać z „Dumanowskim”?

- Trochę tak, ale ja bym to porównała do finału, tej ostatniej części

Z udziałem Krzysztofa Globisza?

- Tak. Wtedy stwarzaliśmy wrażenie, że to prawdziwe radio, tak to było skonstruowane. Nie było wielu ilustracji. Finał troszkę przypomina, chociaż ma inny charakter.

Jakie to było zadanie dla ciebie? Co było najtrudniejsze?

- Było trudno i łatwo. To nasze drugie spotkanie. Rok temu pracowałam z Klatą przy Dumanowskim. Z drugą rzeczą jest tak jak z drugim filmem. To sprawdzian czy pierwsze słuchowisko to był przypadek czy kierunek. Sprawdza też czy się sprawdziliśmy.

Kilka ważnych pytań postawiłaś.

- Drugi raz jest niebezpieczny. Dobrą stroną jest to, że się poznaliśmy. Bycie asystentem reżysera nie jest proste. Trzeba słuchać co jest w głowie reżysera.

Jestem przekonana też, że Klata słucha tego, co jest w twojej głowie.

- Tak, ale chodzi o to, żeby się porozumieć i żeby efekt był jak najlepszy.

Trudno nie zauważyć, że słuchowisko było realizowane w okresie, który był trudny dla Klaty: na scenie, poza sceną. Czy to wpłynęło na słuchowisko?

- Oczywiście, to wpłynęło. Najbardziej wpłynęło na terminy, musieliśmy zrezygnować z kilku terminów. Klata musiał być w teatrze, mimo że chciał robić słuchowisko. To była niedogodność, ja się także denerwowałam. Wiem jak on pracuje, jest dużo prób czytanych, ja bym to od razu nagrała. Nie było także jeszcze skończonej II i III części. Jak się pojawiła II część to ją czytali, ale wracali do pierwszej. To trwało. Bałam się zmęczenia materiału. Nagrania odbyły się później, ale z dobrym skutkiem.

Usłyszymy tę gorączkę emocji, która towarzyszyła nagraniom?

- Emocje będą ogromne. Chciałabym powiedzieć mój ulubiony cytat z Micińskiego: „Nie mówmy, nie mówmy, słuchajmy”.




0%
0%