|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

B. Bubula o Ustawie 2.0: "Powinniśmy się zastanowić nad poprawkami w drugim czytaniu"

- W sprawie Konstytucji dla Nauki mam wątpliwości - przyznała na antenie Radia Kraków posłanka PiS Barbara Bubula. Przeciwko zapisom ustawy o szkolnictwie wyższym protestują od piątku studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wcześniej protest zaczęli też studenci Uniwersytetu Warszawskiego. Konstytucją dla Nauki Sejm ma się zająć na rozpoczynającym się w czwartek posiedzeniu. "Zanim ustawa trafi pod obrady, powinniśmy się zastanowić, czy nie wprowadzić do niej poprawek" - mówiła posłanka Bubula w porannej rozmowie Radia Kraków. Jej zdaniem zmian wymagają między innymi zapisy dotyczące kierunków humanistycznych.

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

fot: M. Bartkowicz

Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłanką PiS, Barbarą Bubulą.

 

W sondażu dla Rzeczpospolitej PiS traci 5 punktów procentowych. Czym pani tłumaczy te spadki?

- Myślę, że potrzebne jest bardziej dynamiczne pokazanie nowych pomysłów, które byłyby dla ludzi zidentyfikowane z premierem Morawieckim, tematami zapowiedzianymi przy zmianie premiera. Chodzi o gospodarkę, poprawę sytuacji mikroprzedsiębiorstw. Oferta dla seniorów też dobrze nie wybrzmiała. Efekty tego, co zapowiedział premier, będą wczesną jesienią. Jestem przekonana, że te punkty poparcia dla PiS wzrosną. Teraz jest taka sytuacja, że jest oczekiwanie na efekty nowych rozwiązań. Prace trwają.

 

Jakie znaczenie dla notowań miał protest osób niepełnosprawnych, kwestia nagród i posła Pięty?

- To się złożyło na obniżenie poparcia dla PiS przez osoby niezdecydowane. To może być rezultat w sondażach. PiS już wiele razy pokazało, że potrafi w takich sytuacjach zaoferować coś atrakcyjnego dla ludzi. Przyszła pora na taką refleksję i pokazanie nowych rozwiązań, ze względu na to co dotyczy problemów nierozwiązywanych do tej pory.

 

Takim nowym otwarciem może być rekonstrukcja rządu? Słyszymy od kilku tygodni o ministrach Jurgielu, Tchórzewskim, minister Zalewskiej. Posłowie PiS te same nazwiska wskazują w kuluarach?

- Nie sądzę, żeby chodziło o zmiany personalne. Chodzi o nowe pomysły, propozycje, które wchodzą w życie. Teraz będą nowe założenia do budżetu. Są dyskusje, które grupy społeczne będą mogły liczyć na większe wsparcie. To jest moment na nowe propozycje.

 

W kilku miastach Polski, w tym w Krakowie, mamy protesty studentów, których nie przekonuje projekt ustawy o szkolnictwie wyższym. Także nie wszyscy politycy PiS podzielają entuzjazm wicepremiera Gowina. Pani ma wątpliwości?

- Tak. Zanim ta ustawa stanie w Sejmie – jest wpisana warunkowo na najbliższe posiedzenie Sejmu – powinniśmy się zastanowić nad poprawkami w drugim czytaniu. Można też zaczekać z uchwaleniem tej ustawy do okresu powakacyjnego i przeanalizować postulaty ze środowisk Solidarności i studentów. Solidarność odpowiedziała się za wstrzymaniem tej ustawy.

 

Jeśli odłożymy dyskusję na czas po wakacjach, to jeśli ustawa by weszła w życie to dopiero od następnego roku akademickiego w przyszłym roku?

- To jest możliwe. Decyzje będą podejmowane w ciągu kilku dni. Jeśli ustawa nie zostanie uchwalona przed wakacjami sejmowymi, nie będzie mogła wejść w życie od tego roku akademickiego. To poważna sprawa o charakterze ogólnopolitycznym. Środowisko naukowe to silna grupa w Polsce. Podnoszona jest kwestia 2,5-letnich konsultacji tej ustawy, ale trzeba się jeszcze raz zastanowić.

 

Związkowcy z Solidarności z UJ proponują jeszcze rok na dyskusję wokół tej ustawy. Pani podziela ten postulat?

- Tutaj jest takie zagadnienie, że jeśli nie będzie szybkich decyzji, wtedy zostanie rok w zapasie. Mamy połowę czerwca. Czasu jest mało na wprowadzenie tych przepisów. Albo szybko, albo tak jak chce Solidarność.

 

Które zapisy budzą pani wątpliwości?

- Potrzebna jest większa elastyczność przy kierunkach humanistycznych. Podejście, które zakłada korporacyjną ocenę, związaną z kierunkami nieścisłymi, jest trudne do zaakceptowania. Trzeba się też zastanowić nad pozostawieniem uczelniom decyzji, w której formule chcą działać. Trzeba przeanalizować elementy co do autonomii uczelni.

 

Czyli rada uczelni?

- Tak. To przerysowany przez protestujących problem, ale można uspokoić środowisko akademickie.

 

Związkowcy zwracają tez uwagę na zwiększenie nakładów na naukę. Piszą o 2% PKB, nie 0,5%, jak mamy obecnie.

- Dlatego wspomniałam o przyszłorocznym budżecie i dyskusjach w rządzie. Od tego wiele będzie zależało. Odpowiednie obudowanie tej ustawy nakładami na naukę, ułatwiłoby wejście w życie wielu z tych przepisów. Potrzeba zmian jest. Młodzi pracownicy naukowi słusznie narzekają na zamknięte ścieżki kariery, że nasza nauka się nie liczy w świecie. Reforma jest potrzebna, ale trzeba ją obudować finansowo i wyjaśnić wątpliwości. Dlatego protesty znajdują podłoże.

 

Jak pani patrzy na protestujących studentów? Może powinien nas cieszyć taki ferment na uniwersytecie?

- Protesty to element demokracji. Odzwyczailiśmy się od tego. Ludzie, którzy bywają na zachodzie wiedzą, że strajki to norma w krajach zachodnich. Takie oddolne krytykowanie było zamrożone u nas. Robi to teraz wrażenie. To pretekst, żeby się nad tym zastanowić. Im więcej dyskusji, tym lepiej dla takich rewolucyjnych zmian.

 

Dziennik Polski informuje o planowanych zmianach w kodeksie wyborczym. Wybory do rad dzielnic miałyby się nie odbywać jednocześnie z wyborami samorządowymi. Nie wygląda to na budowanie Polski lokalnej.

- Będę przekonywać swoich kolegów w Sejmie, że zbudowanie frekwencji w wyborach dla rad dzielnic jest bardzo trudne. Sposobem na to było połączenie ich z wyborami do rady miasta. W przypadku rozdzielenia tego w Krakowie, była bardzo niska frekwencja.

 

Poniżej 10%.

- To problem. Trzeba szukać innych rozwiązań. Będziemy dyskutować w klubie PiS na ten temat. Mam nadzieję, że nie będzie tutaj głosowania bez dyskusji.

 

Czyli razem powinny się odbywać wybory do rady miasta i do rad dzielnic?

- Tak. Przećwiczyliśmy to w Krakowie. To nie jest trudne logistycznie. Może trzeba się zastanowić nad tym, żeby zlikwidować przepis w Krakowie, który mówi, że w przypadku rezygnacji radnego dzielnicowego, wchodzi następny z listy. To antydemokratyczne. Trzeba pomyśleć o wyborach uzupełniających. Tutaj oszczędności wydają się niepotrzebne. Wzmacniajmy rady dzielnic, nie osłabiajmy.

86%
14%