|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
12 630 62 06 (reklama)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
reklama@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Urszula Wolak poleca: T2: Trainspotting

Dwadzieścia lat temu szwendali się po ulicach Edynburga w wypłowiałych trampkach, kradli co popadnie i ładowali w żyłę działkę heroiny. Zdarzało się nawet, że nurzali się we własnych ekskrementach, a na tzw. tripie (oznaczającym psychofizyczną utratę kontaktu z rzeczywistością pod wpływem narkotyków) zapadali się pod ziemię lub nurkowali w kanalizacji. Uzależnieni od prochów byli wyrzutkami społeczeństwa, którzy – zamiast lukrowanego popu – słuchali Iggiego Popa, Lou Reeda, i Davida Bowie kontestując tym samym podobnie, jak ich poprzednicy w latach sześćdziesiątych, zastaną rzeczywistość – a przede wszystkim bezmyślny konsumpcjonizm lat 90. w Wielkiej Brytanii.

fot: materiały prasowe

Bez cienia zażenowania, z wielkim łomotem, przewrotnie i bezczelnie bohaterowie „Trainspotting” zawładnęli wtedy wyobraźnią publiczności. Nic dziwnego, że błyskotliwy Renton, przygłupi Spud, przebiegły Simon i nadużywający przemocy Begbie powrócili na wielki ekran po dwudziestu latach przerwy: dojrzalsi, po przejściach wciąż jednak z tlącą się w oku iskrą i szelmowskim uśmiechem. Nie plątają się już jednak bez celu po ulicach, bo są już na to po prostu za starzy. Marzą za to o małej stabilizacji, którą w dzisiejszych czasach może im zagwarantować dofinansowanie z Unii Europejskiej na budowę… domu publicznego.

Danny Boyle wskrzesił korowód swych filmowych postaci na fali nostalgii, pozostając wierny pierwotnemu stylowi opowieści licząc na to, że wyznawcy pierwszej części, która zyskał status kultowy, wybiorą się do kina także na „T2”. Po co? By przekonać się, czy brytyjscy wywrotowcy wyszli wreszcie na prostą i czy więzy ich przyjaźni okazały się trwałe? Jego film stanowi rodzaj zręcznie napisanego post scriptum. Jest rodzajem prezentu, jaki reżyser może podarować swym widzom pamiętającym dobrze, co wydarzyło się w pierwszej części. Bez jej znajomości seans „T2” nie ma najmniejszego sensu, gdyż jest on rodzajem fabularnej kontynuacji, a przyjemność czerpana z jego oglądania polega przede wszystkim na zręcznym wyławianiu odniesień do poprzedniego filmu. Tym, którzy jeszcze go nie widzieli, pozostała więc lektura do nadrobienia. Dobrze, że na starą, dobrą klasykę nigdy nie jest za późno.

Nie liczmy jednak na to, że oglądając później „T2” doznamy rodzaju filmowego olśnienia. Wszystko bowiem – co najlepsze i przełomowe w „Trainspotting” – już było, co nie zmienia faktu, że przeżyłam z bohaterami Boyle'a ponownie niezapomnianą przygodę.

 

 

 

(Urszula Wolak/ko)

0%
0%