|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33
12 630 60 00
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|

Urszula Wolak poleca: „Manchester by the Sea”

0

A
A
A
O filmie „Manchester by the Sea” Kennetha Lonergana przypomniałam sobie zaledwie kilka dni temu za sprawą wstrząsającej wiadomości o zabójstwie 16-latka w Stanach Zjednoczonych. I nie byłoby w tym nic szokującego, gdyby nie fakt, że o popełnienie zbrodni oskarżeni zostali rodzice nastolatka. By zatuszować ślady morderstwa, podpalili swój dom zostawiając w nim martwe ciało dziecka, które spłonęło wraz z całym dobytkiem. Prokuratura ustaliła, że inspiracją dla popełnienia tej okrutnej zbrodni był właśnie „Manchester by the Sea”. Dlaczego powiązano ze sobą wybitny obraz nagrodzony Oscarami z nieludzkimi motywacjami rodziców chłopca? Tego zdradzić nie mogę, by nikomu nie zepsuć seansu. Jedno jest jednak pewne: lektura filmu Lonergana staje się przez ten nowy kontekst jeszcze boleśniejsza, a może też i prawdziwsza? „Manchester by the Sea”, choć nieco spóźniony, dołącza więc do listy moich rekomendacji. Na nadrabianie dobrych zaległości nigdy nie jest przecież za późno!

fot: materiały prasowe

A może „Manchester by the Sea” był na taki los po prostu skazany? To bowiem film, który porusza, ale nikomu się nie narzuca, dotyka kwestii ostatecznych, ale stroni od patosu, popada w melodramatyczne tony, ale nie jest sentymentalny. Siła tkwi w prostocie, jak przekonuje Kenneth Lonergan, w powolnym rytmie oddającym stan zawieszenia, w jakim znalazł się główny bohater. Poznajemy historię Lee Chandlera, który dotknięty tragicznymi wydarzeniami w życiu osobistym odsuwa się poza granicę społeczeństwa. Nagła wiadomość o śmierci brata zmusza go jednak do chwilowego porzucenia pustelniczych nawyków i zmierzenie się z upiorami przeszłości. Casey Affleck jako Lee Chandler otrzymał za swoją kreację Oscara w kategorii „najlepszy aktor pierwszoplanowy”. Jego postać utkana jest z niuansów, osobliwości, które z jednej strony rozczulają, z drugiej – odpychają.

Affleck w niewymuszony sposób oddaje napięcie, jakie narasta w bohaterze po stracie najbliższych. Uczucia tłamszone przez lat próbują na nowo dojść do głosu, gdy Lee wraca w rodzinne strony. Czy znajdą one swoje ujście, a może wewnętrznie wyjałowiony mężczyzna, dławiony traumą i przepracowujący żałobę na zawsze pozostanie chłodny i zdystansowany do rzeczywistości. – Tu nic nie ma – mówi bezradnie, ale boleśnie szczerze wskazując na serce podczas rozmowy z eksżoną, która w przeciwieństwie do Lee wpada w histerię i nie panuje nad własnymi emocjami.

Główny bohater wyraża żałobę, która jest stanem umysłu, dojmującą chorobą duszy. Lonergan – wbrew powszechnym oczekiwaniom – wcale jej jednak nie uwzniośla. Nie chce też wyzwolić Lee z jej mocnego uścisku. To bowiem forma ofiary, którą bohater składa za popełnione w przeszłości winy. Na horyzoncie bezkresnego – raz wzburzonego, kiedy indziej spokojnego – oceanu (który metaforyzuje wewnętrzną kondycję bohatera w „Manchester by the Sea”), tli się jednak nadzieja, że zdoła je kiedyś odkupić.

 

 

 

Urszula Wolak

 

Liczba komentarzy: 0