|
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Urszula Wolak poleca: „Dunkierka”

Twórca tak głośnych filmów, jak „Memento”, „Incepcja” i „Mroczny rycerz” ma szansę ze swym najnowszym dziełem zdobyć upragnioną nominację do Oscara w kategorii „najlepsza reżyseria”. Tak przynajmniej wieszczą zagraniczni krytycy, których „Dunkierka” Christophera Nolana uwiodła inscenizacyjnym rozmachem. Opowieść o historycznej próbie ewakuacji prawie 400 tys. żołnierzy brytyjskich z Dunkierki (leżącej w północnej Francji) do Wielkiej Brytanii podczas II wojny światowej zachwyca jednak nie tylko w tym aspekcie. Nolan ucieka bowiem od konwencjonalnych sposób przedstawienia obrazu wojny na ekranie skupiając się przede wszystkim na praktyce wciągnięcia widzów (m.in. przez zmysły) w wir dramatycznych wydarzeń.

fot: materiały prasowe

Twórca nie epatuje okrucieństwem (jak choćby Steven Spieblberg w znanym „Szeregowcu Ryanie”), a nawet nie szkicuje głębokich portretów psychologicznych swoich bohaterów (jak czyni to Mel Gibson w „Przełęczy ocalonych”). Więcej nawet: antagoniści, czyli naziści, zagrażający Brytyjczykom nie pojawiają się na ekranie nawet na jedną chwilę. W zamian za to Nolan, jak stwierdza w jednym z wywiadów wsadza nas w kokpit myśliwca Spitfire i pozwala zmierzyć się z Messerschmittami. Zabiera nas na plażę Dunkierki w taki sposób, abyśmy na własnej skórze mogli poczuć piasek i uderzenia fal. Usadza nas też w małych łodziach cywilnych kołyszących się niespokojnie po morzu – płynących w kierunku pełnej zagrożeń strefy działań wojennych.

Nolan osiąga ten cel między innymi za pomocą dźwięku, ale też lubuje się w ujęciach wywołujących uczucie klaustrofobii. Wchodzi ze swą kamerą nie tylko do kokpitu myśliwca, ale też do łodzi podwodnej, w której tłoczą się walczący o przetrwanie brytyjscy żołnierze. Bardziej od efekciarskich chwytów – typowych dla amerykańskiego kina wojennego – interesuje go jednak szlachetny realizm wyrażający się choćby w zakupie na potrzeby filmu statków i samolotów z epoki, które naprawdę pływają po wodzie i unoszą się w filmie w powietrzu pilotowane przez aktorów Nolana. Reżyser hołduje też bowiem starej szkole kręcenia filmów nie tylko na tradycyjnej taśmie (czego w dobie cyfrowej nie czyni już prawie nikt), ale też unikając efektów specjalnych. I bez nich sceny batalistyczne robią piorunujące wrażenie.

Choć w „Dunkierce” brakuje bohatera – indywidualisty, który niósłby na swoich barkach dramaturgię filmu, dzieło Nolana ogląda się jak najwyższej klasy dreszczowiec o przetrwaniu zbiorowości, dla której największym wrogiem jest upływający czas.


Więcej o filmie opowiemy dziś o godz. 22.05 w programie „Kinowyprawy”, których gościem będzie filmoznawca UJ – Oskar Wanat.

 

 

 

Urszula Wolak

50%
50%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 3

fgt

Wtorek, 1 sierpnia 2017, 16:07

film słaby nie polecam, podobnie jak mumia, król artur (tam chociaż muzyka dobra) które powalają głupotą

Odpowiedz

Jacek

Sobota, 29 lipca 2017, 08:45

"antagoniści, czyli naziści, zagrażający Brytyjczykom" - ja myślałem że to niemieccy agresorzy chcący wykończyć jak najwięcej aliantów, widocznie byłem w błędzie.

Odpowiedz

M.

Sobota, 29 lipca 2017, 06:58

Nie "filmoznawca UJ", ale "filmoznawca z UJ". Jestem Polakiem, piszę po polsku.

Odpowiedz