|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Konieczny hipnotyzuje

– Nawet się udało – powiedział ponad miesiąc temu Zygmunt Konieczny, gdy spotkałam go na Plantach koło Filharmonii Krakowskiej. Ci, którzy znają kompozytora, wiedzą, że te niepozorne słowa są dużą pochwałą, bo Zygmunt Konieczny nie należy do zbyt wylewnych, zwłaszcza gdy mówi o swojej twórczości. Wygłoszone zdanie dotyczyło bowiem spektaklu „Zahipnotyzuj mnie” przygotowanego przez Teatr Ludowy w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej, które zostało oparte na najsłynniejszych piosenkach Zygmunta Koniecznego. Przedstawienie miało premierę 7 października i bardzo spodobało się, i recenzentom, i publiczności.

fot: Michał Ramus

Bilety sprzedają się szybko. Kiedy oglądałam widowisko w minioną niedzielę, publiczność zgotowała artystom owację na stojąco, zmuszając aktorów do bisów. Rzadko się to zdarza podczas nie premierowych przedstawień. Kompozytor miał rację. Spektakl bardzo się udał.  To półtorej godziny wielkiej przyjemności, doskonałej muzyki, dobrego wykonania i bardzo ciekawej interpretacji.

Zygmunta Koniecznego, który w roku 2017 świętuje swoje 80. urodziny, znamy z setek utworów, z których wiele zyskało ogromną popularność. Warto przypomnieć, że twórca ten jest autorem muzyki do kilkudziesięciu filmów m.in.: „Krajobraz po bitwie” Wajdy, „Jak daleko stąd jak blisko” Konwickiego, „Skorpion panna i łucznik” Kondratiuka, „Dolina Issy” Konwickiego, „Pornografia” Kolskiego oraz do kilkudziesięciu przedstawień teatralnych w reżyserii m.in.: Konrada Swinarskiego, Andrzeja Wajdy, Jerzego Jarockiego czy Krzysztofa Nazara.

Ale Zygmunt Konieczny powszechnie jest znany z piosenek, głównie tych śpiewanych przez Ewę Demarczyk. Piosenek, które są uznane do dziś za mistrzostwo w sztuce tego gatunku. Dla wielu z nas, czarna płyta wydana wiele lat temu „Ewa Demarczyk śpiewa piosenki Zygmunta Koniecznego” należy do najważniejszych.  Była ona przełomem dla kompozytora i piosenkarki. Bo te 12 piosenek zbudowało Zygmunta Koniecznego jako twórcę i przypieczętowało wielką sławę Ewy Demarczyk. To trochę jest tak, że tych dwoje stworzyło siebie nawzajem: jej możliwości wokalne, perfekcyjna dykcja, wyczucie interpretacyjne, piękny głos pozwoliło, że on nie miał w komponowaniu ograniczeń. I tworzył utwory niezwykłe, gdzie muzyka była podporządkowana rytmowi słów, jak chociażby w rewolucyjnej pod tym względem  wówczas „Karuzeli z madonnami” do poezji Mirona Białoszewskiego. To właśnie dzięki Ewie Demarczyk ukształtował się styl kompozytorski Zygmunta Koniecznego.

Jednak zmierzenie się z takimi arcydziełami, które doskonale znamy i to w najlepszym wykonaniu jest bardzo trudne. Małgorzata Bogajewska, reżyserka spektaklu miała na to świetny pomysł.  Piosenki zostały pokazane w kompletnie innym kontekście i ułożone w taki sposób, że stanowią dramaturgiczną opowieść o życiu, którego kołem zamachowym jest  – jak to zazwyczaj bywa – miłość.

I tak słyszymy to, co znamy, cenimy i lubimy, ale na nowo zinterpretowane.  Na spektakl składają się utwory pisane dla Ewy Demarczyk takie jak m.in.: "Tomaszów”,  "Karuzela z madonnami", "Groszki i róże", "Grande Valse Brillante", „Jaki śmieszny”, „Pocałunki”, ale także inne kompozycje :„Grajmy Panu”, czy piosenka bardzo znana z różnych kabaretów, choć pewnie nie każdy wie, że autorstwa Zygmunta Koniecznego: „Taka głupia to ja już nie jestem”.  Wśród prezentowanych utworów znajdziemy także niezwykle piękną kołysankę skomponowaną do przedstawienia „Dybuk”, którą ostatecznie reżyser Andrzej Wajda do swojego spektaklu nie włączył.

Każda z piosenek otrzymała nową, często zaskakującą fabułę i każda z nich staje się także oddzielną miniaturą sceniczną.  Już na początku można być zdziwionym, że aktorzy pojawiają się w kostiumach z epok (każda piosenka inna epoka). Ale gdy zaczniemy się zastanawiać i dokładnie przyglądać, a podpowiedzą może tu być niezwykłe światło  (Dariusz Pawelec) dostrzeżemy obrazy tak dobrze znane z prac m.in. Caravaggia, Degasa, Wyspiańskiego, Gierymskiego. A więc historie poszczególnych piosenek wychodzą z malarstwa! Bardzo ciekawy to zabieg.  Zwłaszcza zafascynowała mnie „Pomarańczarka” Aleksandra Gierymskiego, czyli Barbara Szałapak w roli starej kobiety okutanej chustą, z koszem, która wspomina  dawne lata: „czy pamiętasz jak ze mną tańczyłeś walca”. W takim kontekście słowa Tuwima robią wrażenie. Zwłaszcza, że zostały świetnie zaśpiewane.

Wielkim atutem przedstawienia jest muzyka na żywo, wykonywana przez zespół, którego szefem jest Konrad Mastyło, pianista, który styl kompozytorski Koniecznego zna na wylot i który jak mówił  jest „strażnikiem melodii, stylu i harmonii” Koniecznego. Zresztą Konrad Mastyło będący „zwierzęciem scenicznym” stanowi wielką podporę dla śpiewających aktorów.  To widać, że artyści na scenie czują się dobrze, pewnie i pozwalają by emocje ich niosły.

I jeszcze jedno. Ten spektakl pokazuje jak dobry jest zespół Teatru Ludowego. Oto na scenie stoi dziesięcioro śpiewających artystów: Marta Bizoń, Paulina Kondrak , Weronika Kowalska (świetna „Karuzela z madonnami”), Małgorzata Krzysica, Karol Polak, Jan Nosal, Ryszard Starosta, Barbara Szałapak, Jacek Wojciechowski, Kajetan Wolniewicz. I to dobrze śpiewających. Brawa należą się całemu zespołowi.

Polecam spektakl gorąco!  Najbliższe przedstawienia odbędą się 2 i 3 grudnia.

 

 

100%
0%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 0