|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Planty dawniej

Planty we wspomnieniach słuchaczy Radia Kraków i gości w audycji "Przed hejnałem".

Posłuchaj audycji

Lata 30. XX wieku. Fot. z archiwum NAC

Okazją do rozmowy było wydanie wyjątkowego albumu Planty krakowskie (wyd. Universitas). W studiu Radia Kraków gościliśmy dyrektora wydawnictwa Andrzeja Nowakowskiego, autora fotografii w albumie oraz Annę Dziadzio z działu promocji wydawnictwa. Zapraszamy do słuchania! 

 

Listy od słuchaczy Radia Kraków

Dzień dobry. Mieszkałam przy ul. św. Gertrudy (obok kina Wanda) jako dziecko. Była to kamienica mojej prababci, gdzie wiele lat temu była fabryka Karola Rzący. Chodziłam na Planty uczyć się jeździć na wrotkach, a zimą na sankach, gdzie trasa zjazdu kończyła się niemal przy linii tramwajowej. Tata zawsze denerwował się, że nie tą nogę kładę w śnieg i zamiast jechać prosto skręcam w drzewo...? Pamiętam jak zawsze w okolicy 17/18 wchodząc w Planty i idąc w kieunku pl. Wszystkich Świętych nadlatywala chmara gołębi, kruków i wron... Dokładnie w tym miejscu, gdzie skręca tramwaj w św. Gertrudy, jadąc pod Wawel...i proszę sobie wyobrazić popłoch ludzi, którzy próbowali się ukryć, żeby nie mieć białych znaczków na ubraniu! To było dla mnie jako dziecka nawet zabawne. Kamienica niestety została sprzedana a ja mieszkam w okolicy Radia Kraków. Czas kiedy mieszkałam przy Plantach wspominam jako tajemniczy, pełen przygód i zakurzonych fotografii przodków na strychu. Pozdrawiam serdecznie! Magda


 

Leszek Rutkowski, rocznik 1961

W latach sześćdziesiątych mieszkałem na ul. Solskiego 6 tj. przy pL. Szczepańskim. Terenem zabaw i centrum życiowym były właśnie Planty i Rynek. W naszym zasięgu była część od łabędzi do Wawelu. Wielkie wrażenie i smutek wywoływał we mnie widok pewnej pięknej dziewczyny młodej dziewczyny, która mając w ręce pewien instrument chyba nie zauważyła węża, który powoli ją oplatał. Na pewno musiała od jego ukąszenia zginąć, to był prawdziwy smutek dziecka.  Prawie zawsze płakałem na ten widok. Ta dziewczyna  to pomnik Lilii Wenedy. Wcześniej na sanki chodziliśmy na "Górkę" tj. pod pomnik Jagiełły. Jako dziecko uważałem, że Jadwiga jest za młoda dla takiego starego króla...

W innym pomniku pewien martwy pan miał otwartą buzię pewnie nie żył i do tej buzi źli ludzie wkładali mu spalone papierosy i śmieci. Obok siedział przy murku pan i bardzo się tym martwił. Razem z siostrą wyciągaliśmy je, aby się nie męczył. To pomnik Grottgera. Stoi na tyłach pięknego Muzeum.
Pomniki to ważny element Plant.

Na Plantach były wtedy latarnie gazowe. Wieczorem pewien pan z długą tyczką zakończoną małym haczykiem z płomykiem na końcu podchodził do każdej i zapalał, a rano też z długą tyczką, ale tym razem zakończoną kapturkiem podchodził do każdej, gdzie były trzy płomyki i gasił każdy. Dla nas mieszkających po tamtej stronie Plant to było miasto Kraków. Natomiast z drugiej strony, gdzie jeździł tramwaj i dalej jak ul. Długa, Krowoderska Karmelicka to już dalekie peryferia. Tam się nie zapuszczaliśmy. 

 


Halka Medwecka

Moje Planty to spacery z Babcią, wiewiórki żebrzące o orzeszka, sowy drzemiące w konarach, nietoperze wieczorem. Potem postawione "trumienki " dla szczurów. Nie ma szczurów, nie ma sów, które zjadły zatrute szczury, nie ma karmników, smutno.

 


Uwielbiam Planty. Dużo o nich czytam, biorę udział w organizowanych zwiedzaniach i oprowadzaniach. I wciąż odkrywam tam coś nowego. Nie mam jednego ulubionego odcinka tego ogrodu przepięknej urody. Próbowałam kiedyś taki określić, no ale się nie udało. Bo kiedy wydawało mi się, że to ten odcinek od kościoła Dominikanów w stronę Wisły, z tymi murami po prawej, z psami biegającymi po lewej i z widokiem na kościół Bernardynów oraz na Wawel, to od razu widzę inny odcinek, też do Wawelu ale od Franciszkańskiej - bo przecież tam stoją sowy, a kiedyś miałam przyjaciółkę o nazwisku Sowa. 

I wracają ciepłe wspomnienia o tym, jak chodziłyśmy w odwiedziny "do rodziny". Lubię te wszystkie pomniki i rzeźby, stare i nowe, lubię przysiadać na ławeczkach "ku pamięci". Zawsze wpadam w zadumę w okolicach ś. Gertrudy, gdzie stał szpital i znajdował się cmentarz, z którego nie wiadomo czy kości przeniesiono, czy nadal spoczywają w tym skrawku.

I uwielbiam przyglądać się ludziom na Plantach - spacerującym dorosłym, biegającym dzieciakom, siedzącym na ławkach zakochanym parom i samotnikom z nosami w książkach. Piękne to są obrazki :)

Ciekawe czy w tym albumie są równie piękne - chciałabym się o tym przekonać :) I ciekawe ilu rzeczy jeszcze nie wiem o tej ulubionej przeze mnie części Krakowa :)

Pozdrawiam serdecznie

Anna Lew


 

Dzień dobry!!!

Moje wspomnienie o Plantach sięga lat 60. Jako mała dziewczynka wraz z siostrą i rodzicami mieszkałam w Borku Fałęckim. Wtedy spacer po Plantach to była wyprawa na cały dzień. Pamiętam, że najczęściej byłyśmy w okolicy stawu z łabędziami i koło fontanny. A kto pamięta PANA PLANTOWEGO, który przeganiał dzieci, aby nie biegały po trawie!!! Jak ja się go bałam, z daleka na widok munduru chowałam się za mamę.

Planty lubię do dziś - szczególnie odcinek w stronę Wawelu od Gródka.

Pozdrawiam 

Jolanta Pustułka


 

Moją częścią Plant jest oczywiście rabatka przed pomnikiem Grażyny!!!! Zakątek jest klimatyczny i daleko od Barbakanu a blisko Kanoniczej i Wawelu. Będąc dzieckiem mój szalony kochający Mickiewicza Tato zaprowdził mnie pod pomnik i oznajmił, że to moje miejsce i mam już tu pomnik. Dlatego kiedy pokazuje rodzinie czy znajomym Kraków to jest to pierwszy punkt programu.

Pozdrawiam

Grażyna


 

Od dziecka bawiłam się obok wodotrysku. Zawsze z mamą podpatrywałyśmy "złote rybki", których dzisiaj w tym miejscu już nie ma. Obok bramy Floriańskiej był artysta, który wycinał z czarnej kartki nasze profile, taka fajna pamiątka.
Ale dzisiaj 'Krakowskie Planty" to nie to samo miejsce?

Dla mnie Planty to dzieciństwo i młodość. Bawiłam się w piaskownicy w kółku koło św.Tomasza, jeździłam na hulajnodze i w zimie, na tornistrze z górki koło Dominikanek. Na randki chodziłam do "Zakopianki'. Pamiętam plantowych, panów, którzy pilnowali porządku i płatne krzesła, koło Szewskiej. Pozdrawiam Janina


 

Planty magiczne nocą mglistą rozświetlone łuną księżyca i latarni jak rodem z Gałczyńskiego... kuszą, nęcą... wydreptujemy ich ścieżki na trasie od ulicy szewskiej do Wawelu z szczególną lubością i zachwytem ze względu na tajemniczą aurę - szczególnie w nocy i o świcie...

Daria Borek 


 

Planty to dla mnie zawsze ten mały staw od strony ulicy Basztowej. W czasach mojego dzieciństwa mieszkały tam dwa łabędzie. Była i fontanna, która chyba nadal działa. Mieszkałam wtedy poza Krakowem i tylko czasem przyjeżdżaliśmy w odwiedziny do wujka. Spacer "do łabędzi" był obowiązkowym punktem tej wizyty.

Magda Gaudyn


 

Mój ulubiony fragment Plant to okolice okna papieskiego. Czuje tam wewnętrzny spokój i obecność papieża Polaka. To jego prosilismy z mężem o zdrowego synka i nasz Karol ma właśnie imię na Jego cześć.

Pozdrawiam.Małgorzata

 

100%
0%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 1

Krakus

Czwartek, 24 stycznia 2019, 08:16

Wow. Widać niebo w przeciwieństwie do dzisiejszych krzaków i uklepanej ziemi z brakuem dostępu do słońca.

Odpowiedz