|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
12 630 62 06 (reklama)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
reklama@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Jan Grudziński

Działania kapitana Jana Grudzińskiego i załogi ORP "Orzeł", to gotowy materiał na film sensacyjny, ale nie tylko - bo wrześniowe dni postawiły ich w sytuacji tyleż dramatycznej - co trudnej moralnie. Grudziński rozpoczął wojnę jako zastępca dowódcy "Orła", ale burzliwe wydarzenia pierwszych tygodni września miały to szybko zmienić.

Posłuchaj audycji

By anonimowy - Jerzy Pertek: Dzieje ORP Orzeł, Gdynia 1966, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=10379458


1 września, o 6:35 okręt wyszedł w morze i przez 10 dni patrolował Bałtyk, ale zachowanie dowódcy, komandora Henryka Kłoczowskiego, budziło wątpliwości. Wyglądało na to, że unika walki, kierując "Orła" w rejony wolne od nieprzyjaciela. Następnie, wymawiając się zatruciem, polecił zawinąć do Tallina, aby mógł udać się do szpitala. W ten sposób, 14 września, "Orzeł" wszedł do portu w estońskiej stolicy.   

To właśnie w Tallinie, z konieczności, Jan Grudziński objął dowodzenie po komandorze Kłoczowskim, który zszedł na ląd. Jak Grudziński wspominał później w rozmowie dla BBC, miał pełne zaufanie co do legalności swoich działań i postawy Estończyków. Ci jednak, pod presją niemiecką, internowali "Orła", usuwając z niego mapy i część uzbrojenia. Aby nie dopuścić do całkowitego rozbrojenia jednostki, podjęto decyzję o ucieczce, która nastąpiła nocą 17 września. Mogli uciekać na Hel, mogli przebijać się do Wielkiej Brytanii. Ale najpierw postanowili dokończyć, co nakazywał obowiązek. Bez map i z jedynie sześcioma torpedami na pokładzie - patrolowali Bałtyk tak długo, jak się dało.

Dało się do 7 października - pięć dni wcześniej poddał się Hel, a 5 zakończyła się ostatnia bitwa wojsk lądowych - pod Kockiem. Na okręcie brakowało już słodkiej wody i Grudzińskiemu pozostało jedyne wyjście - Anglia. Ale do tego trzeba było przejść przez cieśniny duńskie, kontrolowane przez Kriegsmarine z jednej, a marynarkę szwedzką - z drugiej strony. Leżąc na dnie w ciągu dnia, przedzierali się nocą. W wynurzeniu - by w razie ataku móc ewakuować się z okrętu. Nie bez dramatycznych przygód, po pięciu dniach nerwów, wyszli na Morze Północne. Mogli szybciej, ale Grudziński postanowił jeszcze zapolować. Niestety szczęście im nie dopisało i 14 października nie było już naprawdę innego wyjścia jak skierować się do Anglii.  
Po bałtyckiej epopei "Orzeł" pozostawał w remoncie przez miesiąc i 29 grudnia wyszedł na swój pierwszy patrol w składzie Drugiej Flotylli Royal Navy. Ale rewanż na Niemcach Grudziński wziął dopiero w kwietniu 1940, kiedy zatopił pozornie handlowy statek "Rio De Janeiro" - po trafieniu go torpedą pokład zaroił się od żołnierzy Wehrmachtu. W ten sposób świat dowiedział się o niemieckiej napaści na Norwegię. Historia "Orła" i jego dowódcy kończy się nagle 23 maja 1940 roku, kiedy okręt wyszedł na swój ostatni patrol, z którego już nigdy nie powrócił. 

Za swoję postawę kapitan Jan Grudziński został pośmiertnie awansowany do stopnia komandora podporucznika i odznaczony Złotym Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari. Wcześniej otrzymał już także Krzyż Walecznych, Medal Morski i brytyjski Distinguished Service Order.

 

 

Andrzej Kukuczka

100%
0%