Kraków/ Fot. Pexels
Czego dowiesz się z tej rozmowy:
- Prof. Marek Bankowicz ocenia, że między pierwszą a drugą turą kampania w Krakowie zmieniła się z przede wszystkim merytorycznej w zdecydowanie negatywną.
- Politolog nie przesądza, czy ostre ataki zwiększą frekwencję, czy przeciwnie – zniechęcą część mieszkańców do udziału w wyborach.
- Zwraca uwagę na brak nowych propozycji programowych i na to, że kandydaci nie prowadzą bezpośredniej debaty, podczas gdy część ich sporu trafiła do sądu.
- Według Bankowicza Monika Piątkowska nie może liczyć na równie zdecydowane poparcie wszystkich środowisk koalicji rządzącej, natomiast prawicowa opozycja wyraźnie skłania się ku Łukaszowi Gibale.
- Politolog uważa, że szczególne znaczenie w drugiej turze może mieć 17-procentowy elektorat Michała Drewnickiego, a wyjściową sytuację Piątkowskiej określa jako bardzo trudną
Posłuchaj rozmowy Łukasza Sobieszkody z prof. Markiem Bankowiczem.
Kampania zmieniła się między pierwszą a drugą turą
Prof. Marek Bankowicz zwraca uwagę na wyraźną różnicę między obiema częściami kampanii. Pierwszą turę ocenia jako przede wszystkim merytoryczną: kandydaci przedstawiali programy i własne pomysły dla Krakowa, a wzajemne ataki nie zdominowały debaty.
Przed drugą turą sytuacja się zmieniła. Coraz więcej miejsca zajmują zarzuty wobec konkurenta, mniej propozycje dotyczące miasta. Bankowicz nie podejmuje się przewidywania, jaki wpływ taki przebieg kampanii będzie miał na frekwencję. Negatywny przekaz może mobilizować przeciwników jednego z kandydatów, ale może też przekonać część mieszkańców, że nie warto uczestniczyć w wyborach.
Nie wiemy, czy ta kampania negatywna zmobilizuje elektorat, dlatego że wyzwoli jakąś dodatkową energię wśród wyborców (...), czy wyborcy uznają: skoro ci kandydaci są tak niedobrzy i co chwilę słyszymy o rozmaitych ich przewinach, nieczystych intencjach i tak dalej, to może lepiej powstrzymać się od udziału w głosowaniu
- mówi prof. Bankowicz.
Zamiast nowych propozycji – ataki i sąd
Politologa zaskakuje także brak nowych, pozytywnych propozycji przed decydującym głosowaniem. Spodziewał się, że kandydaci zachowają na drugą turę pomysły, którymi spróbują przekonać niezdecydowanych mieszkańców. Tymczasem – jak mówi – kampania koncentruje się na krytykowaniu konkurenta.
Bankowicz krytycznie ocenia również przeniesienie części sporu do sądu. Zwraca uwagę, że kandydaci nie spotykają się w bezpośredniej debacie, podczas gdy publiczną dyskusję zajmują kolejne zarzuty. Przywołuje dwa dominujące wątki: ataki dotyczące majątku i rodzinnych interesów Łukasza Gibały oraz zarzuty związane z miejscem zamieszkania Moniki Piątkowskiej.
Spodziewałem się, że kandydaci zostawią sobie jakiś program pozytywny na drugą turę i wystąpią z merytorycznymi postulatami, które zaciekawią Krakowian. (...) Niczego takiego nie mamy. To jest zaskakujące. Tak jakby program pozytywny i przesłanie pozytywne kandydatów wyczerpały się na pierwszej turze i to, co zostało na drugą turę, to już kampania negatywna i nie proponowanie pozytywnych rozwiązań, tylko krytykowanie konkurenta.
- uważa Marek Bankowicz.
Piątkowska nie ma jednoznacznego poparcia całej koalicji
Jednym z problemów Moniki Piątkowskiej jest brak równie zdecydowanego poparcia ze wszystkich części obozu rządzącego - uważa gość Radia Kraków. Politolog dostrzega wyraźne zaangażowanie ministrów, którzy przyjeżdżają do Krakowa i wspierają kandydatkę, ale na poziomie lokalnym sytuacja wygląda inaczej.
Przywołuje postawę Darii Gosek-Popiołek, która nie udzieliła Piątkowskiej jednoznacznego poparcia. Zwraca również uwagę na inne krytyczne lub zdystansowane wypowiedzi polityków związanych z koalicją rządzącą. Zdaniem Bankowicza kontrastuje to z zachowaniem prawicowej opozycji, której przedstawiciele wprost lub pośrednio skłaniają się ku kandydaturze Łukasza Gibały.
Monika Piątkowska ma kłopot, żeby wyegzekwować zdecydowane poparcie ze strony całej koalicji rządzącej – i na poziomie rządowym, warszawskim tej koalicji, i na poziomie krakowskim. O ile można powiedzieć, że zaangażowanie poziomu ministerialnego jest bardzo duże, bo ostatnio chyba nie ma dnia, żeby ktoś z ministrów nie odwiedzał Krakowa i nie wspierał kandydatki, to już to poparcie na poziomie lokalnym jest niejednoznaczne, a nawet pojawiają się zaskakujące głosy dystansowania się od kandydatki.
Wyborcy Drewnickiego mogą mieć kluczowe znaczenie
Szczególną uwagę prof. Bankowicz poświęca wyborcom Michała Drewnickiego - kandydat zdobył w pierwszej turze 17 procent głosów, dlatego decyzje jego elektoratu mogą mieć duże znaczenie dla końcowego wyniku.
Wiemy, że elektorat Michała Drewnickiego, zgodnie z regułami drugich tur w tego rodzaju wyborach, ma znaczenie kluczowe, bo to wyborcy trzeciego kandydata de facto przesądzają o ostatecznym wyniku wyborczym. (...) Kandydat Drewnicki mówi: nie zagłosuję na Monikę Piątkowską, a kilka dni później mówi: nie wyobrażam sobie, żeby w Krakowie rządziła pani Monika Piątkowska. (...) To są sygnały bardzo jednoznaczne, które stanowią wyraźną podpowiedź, wyraźną zachętę w stosunku do elektoratu, jak ma się zachować w drugiej turze.
Prof. Bankowicz ocenia, że przed drugą turą Łukasz Gibała ma nie tylko przewagę wynikającą z rezultatu pierwszego głosowania, ale także większy potencjał pozyskania wyborców kandydatów, którzy odpadli z wyścigu.
Sytuację Moniki Piątkowskiej dodatkowo komplikuje – jak tłumaczy politolog – jej przynależność do tego samego środowiska politycznego co odwołany wcześniej prezydent. W takich okolicznościach kandydatowi tego samego obozu trudno wygrać przedterminowe wybory. Jednocześnie podkreśla, że samo podjęcie przez Piątkowską walki wyborczej wymagało politycznej odwagi.
Monika Piątkowska jest w bardzo trudnej sytuacji. Ma pewną stratę do Łukasza Gibały, co pokazała pierwsza tura. Czyli można powiedzieć: wyjściowy elektorat jest większy po stronie Gibały i też znacznie większy potencjał pozyskiwania wyborców pokonanych kandydatów jest po stronie Gibały. (...) Bardzo rzadko na świecie, to są bardzo sporadyczne sytuacje, żeby w takim przypadku kandydat rekrutujący się z tego samego obozu politycznego wygrał wybory uzupełniające. Więc tutaj zadanie postawiono przed kandydatką niesłychanie trudne
- puentuje profesor.