Riko i Rubin, bo tak nazywają się konie, pobiegły w stronę Włosienicy. Wybrały dobrze znaną sobie drogę, którą przez lata woziły turystów.
Ich samodzielna wycieczka nie trwała jednak długo. Według fiakrów po około 150 metrach zwierzęta uspokoiły się i zatrzymały. W sprowadzeniu ich z powrotem pomógł jeden z turystów. Jak przekazano w komunikacie, nikomu nic się nie stało – ani ludziom, ani zwierzętom.
Od 1 września fasiągi na drodze do Morskiego Oka dojeżdżają tylko do Wodogrzmotów Mickiewicza, zamiast – jak wcześniej – do Włosienicy. Trasa została skrócona niemal o połowę: z prawie 7 do niespełna 3 kilometrów.
Fiakrzy zwracają uwagę, że nowy postój przy Wodogrzmotach jest niewielki. Wcześniej konie nie czekały tam długo na pasażerów. Przewoźnicy chcą, by ostatnie zdarzenie zostało wzięte pod uwagę przy dalszej organizacji transportu na drodze do Morskiego Oka.