Od kilkunastu lat starał się pan o urząd prezydenta Krakowa. Przed tymi wyborami słyszałem od wielu komentatorów, że to nie jest ten Łukasz Gibała, co dwa lata temu, siedem lat temu, czy też jedenaście. Co tych kilkanaście lat pana nauczyło?
- Przede wszystkim nauczyło mnie, że warto wszystkich słuchać, że warto wsłuchiwać się w to, co mieszkańcy mówią. Nauczyło mnie też to, że trzeba w pewnych sytuacjach być twardym, że nie wolno czasami ustępować. Ale też nauczyło mnie tego, że najważniejsze jest to, żeby polityk nigdy nie był butny i arogancki. To jest taka przestroga, którą też zawsze sobie powtarzałem i moim zdaniem to też był błąd moich poprzedników, że to ich zgubiło.
Jaki będzie Kraków Łukasz Gibały?
- To będzie taki Kraków, w którym mieszkańcy będą w centralnym miejscu. Nie partie polityczne, nie deweloperzy, nie branża turystyczna, nie turyści. Zależy mi na tym, żeby ten rozwój był bardziej zrównoważony, żeby dzielnice bardziej peryferyjne były docenione, a nie tylko centrum miasta.
Zależy mi na tym, żeby szukać oszczędności, nie uderzając po kieszeniach mieszkańców.
Czy jako prezydent i polityk, wróci pan do swoich politycznych korzeni? Czy będzie pan prezydentem progresywistą?
- Ja bym chciał, żeby każdy jeden problem rozpatrywać indywidualnie. Są takie kwestie, gdzie rzeczywiście polityka progresywna się sprawdza, ale są takie kwestie, gdzie się nie sprawdza. Ja bym nie generalizował.
Gdzie się nie sprawdza progresywna polityka?
- Jak popatrzymy na przykład na to, co się dzieje w miastach Europy Zachodniej, jak chodzi o całe dzielnice, do których jest strach wejść człowiekowi o naszym kolorze skóry, to ja bym tu był bardzo ostrożny, jak chodzi o politykę progresywną. Z drugiej strony, jak chodzi o ekologię, tu się nic nie zmieniło. Jestem za tym, żeby chronić tereny cenne przyrodniczo, żeby chronić zieleń. W tym temacie polityka władz miasta powinna być dużo bardziej stanowcza.
Zapowiadał pan już, że będzie Kraków dokonywał transkrypcji małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. Urząd obejmie patronatem Marsz Równości na przykład?
- Transkrypcja małżeństw jednopłciowych będzie. Ja jestem legalistą. Jeśli za rok wygra inna opcja polityczna i zmieni w Polsce prawo, to jej nie będzie. Uważam, że to nie jest tak, że prezydent sobie może interpretować dowolnie przepisy. Natomiast jak chodzi o Marsz Równości, to nie, nie obejmę go patronatem.
Nie obejmie prezydent Krakowa patronatem. Dlaczego?
- Ja kiedyś sam uczestniczyłem nawet w Marszach Równości i tego nie żałuję, ale mam takie wrażenie, że od mniej więcej trzech lat to środowisko, które organizuje Marsze Równości, się po prostu upartyjniło. To są ludzie, którzy startowali do parlamentu, do samorządu z list konkretnej opcji politycznej. Ja będę unikał obejmowania patronatem imprez, które mają charakter partyjny.
Czy poznamy pierwsze personalia biorąc pod uwagę zastępców prezydenta Krakowa?
- Dzisiaj nie. 22 października, jeśli nic nie zmieni, czyli dzień po zaprzysiężeniu, przedstawię państwu całą czwórkę moich zastępców.
Czy będą to osoby spoza polityki, czy z legitymacjami partyjnymi? Bo być może zaproponuje pan klubom w Radzie Miasta, by zaproponowali swoich wiceprezydentów i będzie to taki ponadpolityczny układ?
- Podtrzymuję swoją deklarację z kampanii wyborczej. Żaden z moich zastępców nie będzie miał legitymacji partyjnej.
Zdradzi pan nazwiska tych radnych Koalicji Obywatelskiej, z którymi pan rozmawiał i którzy deklarowali współpracę z panem?
- Nie. Jest na to za wcześnie, ale jeśli oni podtrzymają tę deklarację, to myślę, że wkrótce wszyscy się przekonamy, chociażby po wynikach głosowań.
A Nowa Lewica?
- Jestem otwarty na rozmowę. W tym tygodniu zamierzam się spotkać z władzami Nowej Lewicy. Zamierzam też się spotkać z wszystkimi swoimi kontrkandydatami, żeby porozmawiać o tym, jaka część ich programu może zostać zrealizowana, na czele z panią senator Piątkowską. Bardzo zależy mi na współpracy z nią i na tym, żeby ona w Warszawie lobbowała za dobrymi dla Krakowa projektami, żeby wykorzystała te swoje znajomości i swoje kontakty.
Co z programu Michała Klimka na przykład chciałby pan zrealizować?
- Wydaje mi się, że jak chodzi o kwestie bezpieczeństwa, może się znaleźć tutaj pewien punkt wspólny. Ja bym w ogóle chciał, żeby Straż Miejska w Krakowie w dużo większym stopniu zajmowała się właśnie utrzymywaniem bezpieczeństwa i porządku, a nie wystawianiem mandatów za złe parkowanie, czy za to, że ktoś handluje na przykład na chodniku pietruszką.
Z programu kandydata Prawa i Sprawiedliwości, co by pan zrealizował?
- Kandydat Prawa i Sprawiedliwości jest bardzo mocno związany z Nową Hutą. Nowa Huta została bardzo zaniedbana przez ostatnie lata. Nie ma, moim zdaniem, lepszej osoby niż Michał Drewnicki, która by znała od podszewki te problemy. Więc będzie mi bardzo zależało, żeby to on wskazywał priorytety, jak chodzi o realizację tam różnych postulatów.
Co pan zaproponuje Janowi Hoffmanowi?
- Jan Hoffman to człowiek bardzo kompetentny. Będę chciał, żeby znalazł się wśród moich współpracowników, ale nie chciałbym teraz jeszcze zdradzać na jakimś stanowisku.
Raczej wiceprezydent, czy raczej pełnomocnik?
- Poczekajmy.
W jaki sposób zamierza pan dojść do jakiegoś konsensusu z przedstawicielami Rady Miasta? 19 radnych ma Koalicja Obywatelska. Za miesiąc budżet trafi na sesję Rady Miasta.
- To jest bardzo trudna dla mnie sytuacja, bo ten budżet jest przygotowywany przez pana Stanisława Kracika, pełniącego obowiązki prezydenta. Ja będę miał bardzo mało czasu, żeby wprowadzić tam jakieś zmiany. Najprawdopodobniej przedstawimy go niemalże w takiej samej postaci, a potem najwyżej w ciągu roku będę go modyfikował. Dodatkowo jeszcze muszę rzeczywiście uzbierać większość w Radzie Miasta, żeby ten budżet, który nie ja przygotowuję, uchwalić. Będę rozmawiał z wszystkimi klubami. Są tutaj dwa możliwe warianty. Albo w oparciu o radnych Nowej Lewicy i wszystkich pozostałych klubów poza Koalicją Obywatelską, albo jednak porozumienie z Koalicją. Nie chciałbym dzisiaj nic przesądzać.
To ciekawa koalicja. Kraków dla Mieszkańców, Prawo i Sprawiedliwości, Nowa Lewica.
- Jeszcze dwójka radnych z partii Razem, więc to była koalicja bardzo ponad podziałami. Nie wiem, czy pan zwrócił uwagę, że też mój elektorat jest bardzo ponad podziałami. Ja mam takie osoby w swoim elektoracie, które głosują na partię Razem i są też takie, które głosują na Konfederację Korony Polskiej. Ja mówię o wyborcach z pierwszej tury, nie z drugiej tury. Więc mi się udało gdzieś zbudować taką więź z ludźmi o bardzo różnych poglądach. To, co nas zjednoczyło, chyba to jest miłość dla Krakowa.
Chociaż kandydat Konfederacji Korony Polskiej mówił tak na konferencji - macie wybór między kandydatem Lewicy, a kandydatem Lewicy.
- Z jego punktu widzenia rzeczywiście jest niewielka różnica między senator Piątkowską, a Łukaszem Gibałą, jak chodzi o spektrum polityczne, bo on jest bardzo na prawo. Ja liczę, że dla dobra Krakowa będziemy w stanie współpracować.
Mówi pan, że pana pierwsze dwie decyzje to jest ochrona Doliny Prądnika z jednej strony, z drugiej strony przywrócenie biletu 20-minutowego. Ale to nie są pana decyzje, nie są to decyzje prezydenta, tylko Rady Miasta.
- Jak chodzi o taryfę biletową, prezydent może rozporządzeniem zmieniać ją w dół, nie może w górę. Czyli może obniżać ceny biletów, nie może podnosić. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby radni zagłosowali przeciwko takim propozycjom. Jak chodzi o ochronę Prądnika, to ma pan rację, to jest decyzja Rady Miasta, ale też trudno mi sobie wyobrazić, że bym nie był w stanie uzbierać tej większości. Wierzę, że ją uzbieram.
Co oprócz Doliny Prądnika i biletu 20-minutowego? To są takie zmiany punktowe. Coś z systemowych zmian?
- Systemowo najważniejsza jest oczywiście naprawa finansów publicznych. To jest największe wyzwanie na te dwa lata, ja to wielokrotnie podkreślałem. Dlatego nie będzie żadnych dużych inwestycji. Chodzi o szukanie oszczędności w taki sposób, żeby nie uderzyć po kieszeniach mieszkańców. Czyli np. likwidacja departamentów, obcięcie środków na promocję, zwiększenie różnych benefitów, żeby ludzie chcieli się tutaj w Krakowie meldować, czy wprowadzenie opłaty turystycznej i zabieganie o to, że może jednak uda się też w Warszawie wywalczyć, żeby ta opłata turystyczna mogła być większa.
Pogratulował panu Jacek Majchrowski?
- Jeszcze nie, cały czas czekam.