Zjawisko powszechne, a nie wyjątek
Zachowania homoseksualne i jednopłciowe relacje społeczne zaobserwowano już u ponad 1500 gatunków zwierząt – od ssaków morskich, przez ptaki, gady i płazy, aż po bezkręgowce. Występują one m.in. u naczelnych, delfinów, pingwinów, łabędzi, gęsi, ośmiornic czy ryb rafowych. Skala zjawiska jasno pokazuje, że nie mamy do czynienia z marginalnym „odchyleniem”, lecz z elementem biologicznego repertuaru zachowań.
Kluczowe jest jednak to, że nie wszystkie zachowania jednopłciowe mają charakter seksualny w ludzkim rozumieniu tego słowa. W świecie zwierząt są one przede wszystkim narzędziem adaptacji społecznej.
Ewolucja nie działa liniowo
Jednym z najważniejszych pojęć pozwalających zrozumieć to zjawisko jest tzw. autonomia motywacyjna zachowania. Oznacza ona, że dane zachowanie może przetrwać w toku ewolucji, nawet jeśli zmieni się jego pierwotna funkcja.
Relacje partnerskie, które pierwotnie służyły wyłącznie reprodukcji, mogły z czasem zacząć realizować inne cele:
-
wzmacnianie więzi w grupie,
-
redukcję napięcia i agresji,
-
zwiększenie bezpieczeństwa potomstwa,
-
budowanie sojuszy i pozycji w hierarchii.
Zachowanie pozostaje to samo, ale jego sens adaptacyjny zmienia się wraz z warunkami środowiska.
U wielu gatunków naczelnych kontakty jednopłciowe służą regulacji relacji społecznych. U bonobo – opisywanych m.in. przez Franza de Waala – krótkie kontakty seksualne (hetero- i jednopłciowe) są sposobem rozładowywania napięć i zapobiegania konfliktom. Nie są one wstępem do prokreacji, lecz formą komunikacji społecznej.
U ptaków, takich jak gęsi czy łabędzie, pary jednopłciowe mogą:
-
skuteczniej bronić terytorium,
-
zajmować wyższą pozycję w hierarchii,
-
wspólnie opiekować się potomstwem (często pochodzącym z zapłodnionych jaj samic).
W innych przypadkach – jak u makaków – relacje jednopłciowe samic mogą pełnić funkcję „treningu społecznego”, przygotowującego do późniejszych kontaktów reprodukcyjnych.
Jedna z kluczowych różnic między ludźmi a innymi zwierzętami polega na tym, że zachowania społeczne – także jednopłciowe – są dla nich tak samo „normalne” jak jedzenie, pielęgnacja futra czy budowa gniazda.To człowiek, wyposażony w kulturę, normy i stereotypy, ma tendencję do seksualizowania i upraszczania tych relacji.
Nauka też nie jest wolna od uprzedzeń
Przez dekady badania nad seksualnością zwierząt były marginalizowane lub autocenzurowane. Przełom przyniosła książka Brucea Bagemihla, który w 1999 roku podsumował ponad 200 lat obserwacji i opisał jednopłciowe zachowania u setek gatunków. Publikacja ta stała się fundamentem nowoczesnych badań nad różnorodnością zachowań seksualnych w przyrodzie.Historia ta pokazuje, że uprzedzenia kulturowe mogą spowalniać postęp nauki, nawet w środowiskach deklarujących obiektywizm.
Świat zwierząt nie jest czarno-biały. Nie składa się wyłącznie z prostych schematów: samiec – samica – potomstwo. Jest dynamiczny, elastyczny i oparty na spektrum zachowań, które zmieniają się w zależności od warunków środowiskowych i społecznych.Wyjaśnia Prof Marcin Urbaniak.
Z perspektywy biologii ewolucyjnej pytanie nie brzmi więc: „dlaczego takie zachowania istnieją?”, lecz raczej: „jakie funkcje pełnią i dlaczego okazały się skuteczne?” A odpowiedź jest jasna: ponieważ pomagają przetrwać – jednostkom, grupom i całym gatunkom.