O przyszłości nowotarskiego schroniska rozmawiano w czwartek (15 października) w starostwie powiatowym. Samorządowcy uzgodnili, że chcą utrzymać dotychczasową placówkę, zamiast budować nowe schronisko lub kilka mniejszych.
Jesteśmy jednomyślni. Widzimy szansę, żeby schronisko ponownie mogło funkcjonować, już bez przyjmowania psów spoza naszych dwóch powiatów. Będzie to o wiele bardziej ekonomiczne i efektywne niż przystępowanie do kosztownej budowy nowego schroniska
- mówi burmistrz Nowego Targu Grzegorz Watycha.
Na ograniczenie działalności do powiatów nowotarskiego i tatrzańskiego zgadza się również prowadzący schronisko Kazimierz Pawluśkiewicz. Jak informuje, część zwierząt pochodzących z innych powiatów została już odebrana.
Schronisko działa, ale nowych psów przyjmować nie może
W placówce przebywało wcześniej prawie 300 psów, dziś jest ich ponad 100. Zwierzęta nadal mają zapewnioną opiekę i mogą być adoptowane.
Schronisko nie może jednak przyjmować kolejnych psów. Zakaz pozostaje w mocy, mimo że 30 września Małopolski Wojewódzki Lekarz Weterynarii uchylił decyzję o wykreśleniu placówki z rejestru i umorzył postępowanie w tej sprawie.
O wykreślenie wystąpiła wcześniej właścicielka schroniska. Według reprezentującego samorządowców mecenasa Łukasza Borkowskiego miało to związek z falą pomówień i obraźliwych komentarzy.
Żeby schronisko mogło ponownie przyjmować zwierzęta, konieczna będzie kolejna kontrola weterynaryjna. Inspektorzy mają sprawdzić, czy usunięto stwierdzone wcześniej uchybienia.
W oświadczeniu przedstawionym podczas spotkania wymieniono między innymi ubytki w ogrodzeniu, konieczność prowadzenia elektronicznej dokumentacji oraz nieterminowe zgłoszenie zmiany lekarza weterynarii. Borkowski przekonywał, że uchybienia te nie miały bezpośredniego wpływu na dobrostan zwierząt.
Liczymy, że po ponownej kontroli ten zakaz zostanie cofnięty, jeżeli rzeczywiście nakazy i zalecenia inspekcji zostały wykonane
- mówi burmistrz Watycha.
Samorządowcy przekonują, że utrzymanie istniejącej placówki będzie znacznie tańsze niż budowa nowej.
Według danych przedstawionych podczas spotkania doba utrzymania jednego psa w Nowym Targu kosztuje niecałe 14 złotych. Dla porównania - w schronisku w Chełmku to aż 50 złotych.
Budowa nowej placówki wymagałaby wielomilionowej inwestycji. Samorządowcy przywołali przykład schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, którego koszt – według przedstawionych informacji – wzrósł z planowanych 12 do 16,6 miliona złotych. Obiekt może pomieścić około 150 psów i 50 kotów.
Problemem byłoby także znalezienie odpowiedniego terenu. Choć nowotarscy radni wskazali już możliwą lokalizację, burmistrz spodziewa się sprzeciwu współwłaścicieli gruntów. Samorządowcy rozważali również przekazywanie bezdomnych zwierząt do innych schronisk. Trzy placówki, które zaoferowały przyjęcie psów, znajdują się jednak ponad 300 kilometrów od gmin. Nie zapewniają transportu, więc samorządy musiałyby zapłacić zarówno za przewóz zwierząt, jak i za ich pobyt.
Odwożenie ich do innych schronisk, w nowe miejsca, za olbrzymie pieniądze, to nie jest rozwiązanie. Musimy na miejscu załatwiać te problemy
- przekonuje wójt Łapsz Niżnych Jakub Jamróz.
Wójt twierdzi również, że szczególnie latem na Podhale przywożone są psy spoza regionu. Nie przedstawił jednak danych, które pozwalałyby określić skalę tego zjawiska.
Spór o warunki w schronisku
Podczas spotkania samorządowcy i ich pełnomocnik bronili dotychczasowego sposobu prowadzenia schroniska.
Mecenas Łukasz Borkowski powoływał się na kontrole inspekcji weterynaryjnej, Najwyższej Izby Kontroli i pracowników gmin. Przekonywał, że ich wyniki nie uzasadniały zamknięcia placówki, a psy są prawidłowo karmione, mają opiekę weterynaryjną, korzystają z wybiegu i spacerów.
Odpierał również zarzuty dotyczące adopcji, śmiertelności zwierząt i warunków panujących w schronisku podczas upałów.
Część krytyków placówki nazwał „samozwańczymi obrońcami zwierząt”. W odczytanym oświadczeniu znalazła się także zapowiedź możliwości podjęcia kroków prawnych w przypadku zniesławienia lub naruszenia dóbr osobistych.
Dyskusja musi być prowadzona w sposób cywilizowany, bez wprowadzania opinii publicznej w błąd. Bez wykorzystywania zwierząt do zbijania kapitału politycznego czy innego rodzaju. W sposób wolny od demagogii, szantażu emocjonalnego oraz naruszania dóbr osobistych uczestników dialogu
- mówił Borkowski.
Samorządowcy deklarują jednocześnie gotowość do dalszych rozmów o kosztach i organizacji opieki nad bezdomnymi zwierzętami.
Następnym krokiem ma być złożenie wniosku o ponowną kontrolę weterynaryjną. Dopiero jej wynik pozwoli ustalić, czy schronisko będzie mogło znów przyjmować psy.
Nie chcemy być postrzegani jako konkurencja. Po prostu prowadzimy schronisko. Wszystkich zapraszam do adopcji psów, żeby przebywały tu jak najkrócej, znalazły swoje miejsce i nowego właściciela
- mówi Kazimierz Pawluśkiewicz.
Niezależnie od wyniku kontroli samorządowcy zapowiadają kolejne spotkanie dotyczące przyszłości placówki.