Mieszkańcy przedstawili swoje obawy podczas spotkania w Urzędzie Miasta Zakopane. Nie chcą, by przez spokojną okolicę poprowadzono kolejną trasę. Przekonują, że oznaczałaby ona hałas i spaliny pod oknami, a nie rozwiązałaby problemu korków w mieście.
Ta droga jest zupełnie bez sensu. To jest bardzo zaciszna okolica, spokojna. Takich miejsc brakuje w Zakopanem
– mówi jeden z mieszkańców.
W wypowiedziach powraca też obawa przed dalszą rozbudową miasta i podporządkowaniem okolicy potrzebom turystów oraz deweloperów. Jedna z rozmówczyń podkreśla, że w jej domu mieszka już piąte pokolenie rodziny. Liczyła, że uda się zachować spokój tego miejsca.
Uważam, że absolutnie w Zakopanem potrzeba jest mniej samochodów, a nie więcej dróg
– mówiła protestująca.
Marta Gratkowska, kierowniczka Biura Planowania Przestrzennego, wyjaśnia, że droga jest już zapisana w obowiązującym planie. Jej przebieg przeniesiono do nowego projektu. Według urzędniczki znaczna część trasy leży na działkach, które gmina wcześniej wykupiła właśnie w tym celu.
Nie rozmawiamy dzisiaj o realizacji tej drogi, bo nie jest to przedmiot działań Biura Planowania Przestrzennego
– zaznacza Gratkowska.
Jak tłumaczy, obecne prace mają uporządkować zapisy planu, aby były jednoznaczne i nie pozwalały na nadużycia przy ich interpretacji, szczególnie podczas realizacji inwestycji deweloperskich.
Gratkowska przypomina, że wcześniejsze plany uchwalano jeszcze za burmistrza Janusza Majchra. Mówi, że ówczesne analizy mogły wskazywać na taką potrzebę, ale jej biuro obecnie nie bada wpływu tej trasy na komunikację w mieście. Pytana o wyburzenia odpowiada, że według jej wiedzy nie byłyby potrzebne.
Mieszkańcy zapowiadają pisemne protesty i dalsze starania o rezygnację z drogi. Uwagi do projektu planu dla obszaru Bogdańskiego, Strążyskiej i Małego Żywczańskiego można zgłaszać do 30 października.