Ta sala widziała już wiele. Były kłótnie, obraźliwe słowa, a nawet siłowe wyniesienie mieszkańca. Kiedyś na znak protestu przyniesiono na sesję nawet żywego barana.
Teraz w uporządkowaniu dyskusji mają pomóc nowe mikrofony. Gdy radny przekroczy czas wypowiedzi, będzie można go wyciszyć.
- Mikrofony mają przede wszystkim służyć temu, żeby na sesji Rady Miasta wprowadzić atmosferę pracy merytorycznej, a nie pyskówek i przemówień - mówi pomysłodawca zmiany, radny Tymoteusz Mróz.
Jego zdaniem samo wyjście na mównicę potrafiło niektórych dodatkowo nakręcić.
- Mównica, którą mamy na sali, jej używanie przez radnych, formułowanie pompatycznych wystąpień, to jest absolutny relikt przeszłości - dodaje.
Wprowadzenie mikrofonów przy stanowiskach poparła większość radnych. Własne mikrofony przy swoich miejscach otrzymali również burmistrzowie.