- Wpłynął do regionalnego dyrektora wniosek o m.in. odstrzał sześciu bobrów, zniszczenie ich tam i żeremi. 2 października, po otrzymaniu od nas wezwania do uzupełnienia, inwestor wycofał wniosek. Mamy nadzieję, że siedlisko się utrzyma i bobry będą tam dalej funkcjonować i egzystować - mówi Ada Słodkowska-Łabuzek z RDOŚ
W miejscu bytowania zwierząt miał powstać zbiornik retencyjny. Firma Atal uzasadnia wniosek o odstrzał tym, że obecność bobrów utrudnia jego realizację i powoduje podtopienia w okolicy. Teraz spółka analizuje „możliwości zmian projektowych i rozwiązań inżynierskich, tak, żeby inwestycja w jak najmniejszym stopniu kolidowała z bobrowiskiem”.
Mieszkańcy byli przeciwni odstrzałowi zwierząt. Sugerowali, by znaleźć inne rozwiązanie, na przykład odłowienie i przeniesienie ich w inne miejsce.
Spółka zaznacza, że przed złożeniem wniosku wyczerpano inne metody na wypłoszenie zwierząt z okolicy.
Prof. Marek Wajdzik z katedry bioróżnorodności leśnej Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie uśmiercanie zwierząt może być równie nieskuteczne, co próby ich przesiedlenia. Jego zdaniem należałoby znaleźć takie rozwiązanie, które sprawi, że to terytorium przestanie być atrakcyjne dla zwierząt. Nie wyklucza też, że brak bobrów pogorszyłby sytuację, powodując jeszcze więcej podtopień.
Bobry są w Polsce objęte częściową ochroną. To znaczy, że nie można ich zabijać i płoszyć, ani niszczyć siedlisk. Istnieje jednak możliwość odstępstwa od tych zakazów, np. przez zgodę na rozbiórkę tamy czy odstrzał redukcyjny w miejscach powodujących znaczne szkody gospodarcze lub zagrożenie bezpieczeństwa. Zgodę taką wydaje Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska.