|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Przyszli kierowcy będą mogli ćwiczyć pod okiem rodziców?

To jeden z nowych pomysłów Ministerstwa Infrastruktury dotyczący egzaminów na prawo jazdy. Kursanci, którzy mają za sobą szkolenie teoretyczne i praktyczne, mogliby ćwiczyć przed egzaminem państwowym wyjeżdżając na drogę pod opieką rodzica. Ministerstwo jest przekonane, że pomysł jest dobry. Co o pomyśle sądzą sami kursanci i ci, którzy szkoleniem oraz bezpieczeństwem na drodze zajmują się na co dzień?

Posłuchaj materiału Joanny Orszulak

Fot. Pixabay

Zdania są podzielone. Minister Andrzej Adamczyk w czwartek na antenie Radia Kraków mówił o tym, że nowy pomysł jest legalizacją procederu, który ma miejsce od wielu lat. Jak mówi, młodzi kierowcy już teraz wsiadają za kierownicę i ćwiczą przed egzaminem pod okiem innych kierowców.

- Dlaczego zabraniać doszkalać się tym, którzy chcą uzyskać uprawnienia na prawo jazdy, jeżeli samochód będzie właściwie oznaczony? - pyta minister. 


Andrzej Adamczyk: "Szkolenie kierowców nie może być przygotowaniem do zdania egzaminu"


Andrzej Adamczyk dodaje, że gdyby pomysł wszedł w życie, przyszli kierowcy pod opieką rodziców mogliby wyjeżdżać na wszystkie drogi oprócz autostrad i dróg szybkiego ruchu.

A czy sami kursanci uważają, że ćwiczenie pod czujnym okiem mamy lub taty to dobry pomysł?

- Niekoniecznie rodzic jest dobrym nauczycielem. Nie wiem, czy w jakikolwiek sposób rodzice mogą wpływać na bezpieczeństwo jazdy. Podejrzewam, że osoba, która jeździ, bardziej się będzie stresować tym, że zawsze będzie słuchać jakichś komentarzy. Rodzice przede wszystkim nie mają żadnych dodatkowych pedałów na miejscu pasażera. Są tylko i wyłacznie czynnikiem stresogennym. To nie jest żadna pomoc - mówią kursanci.

Sceptycznie do nowego pomysłu podchodzą również intruktorzy, którzy szkoleniem kierowców zajmują się zawodowo.

- Moim zdaniem, przy naszej kulturze jazdy, to nie jest dobry pomysł. Nigdy nie mamy pewności, kto będzie uczył jeździć. Sami widzimy na drodze, że ludzie czasami jeżdżą bardzo nieprzepisowo, więc nie ma pewności, że osoba, która będzie ćwiczyć z mamą czy z tatą, bedzie uczona poprawnie. Po drugie, samochód nie ma zapezpieczeń. Taki samochód musiałby być przystosowany do nauki jazdy - mówi Marek Niewiara - instruktor jednej z krakowskich szkół jazdy. Dodaje, że tym, którzy po 30 godzinach praktyki nie czują się pewnie za kierownicą, nie pomoże jazda z rodzicem, a dodatkowe lekcje z kimś, kto zna się na szkoleniu przyszłych kierowców.

Na pomysł nieco bardziej łaskawie patrzą policjanci ruchu drogowego.

- Odpowiedzialnośc musi leżeć po stronie tych, którzy siedzą w tym samochodzie i nadzorują tę jazdę. I wtedy będzie bezpiecznie - tłumaczy nadkomisarz Radosław Kobryś z biura ruchu drogowego Komendy Głównej Policji. Pomysł takich ćwiczeń pod okiem rodzica sprawdza się między innymi w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych. Czy będzie miał szansę sprawdzić się na polskich drogach? Zobaczymy.

 

Joanna Orszulak/jgk

86%
14%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 5

waweldragon

Piątek, 13 lipca 2018, 10:29

No na prawdę super pomysł...gratuluję...kto w razie wypadku poniesie konsekwencje? Co z ubezpieczeniem? Kto będzie płacił-po za tym jako użytkownik drogi nie chcę, żeby na tej samej drodze znalazł się człowiek bez uprawnień tylko dlatego, że tatuś siedzi obok a nie jest instruktorem tylko np. schorowanym człowiekiem albo sam jest słabym kierowcą...Dziękuję bardzo- idąc tym tokiem myślenia zróbmy tak samo przy kursach samolotowych, morskich itd...Brawo Panie Adamczyk-wasza paranoja w celu zawładnięcia kasiory z Wordów - bo tylko o to chodzi w tej ustawie- zasłoniła Wam oczy zupełnie- brakuje na pińcset plus na wódę..

Odpowiedz

mieszkaniec

Piątek, 13 lipca 2018, 09:06

Bardzo dobry pomysł. Uczyć praktyki a nie "praktyki" do egzaminu.

Odpowiedz

Jam

Piątek, 13 lipca 2018, 08:45

Super pomysł. Najwyższy czas łamać monopole. I poznawalność się zwiększy. Precz z komercją.

Odpowiedz

Instr.

Piątek, 13 lipca 2018, 07:37

Z rodzicami? A jak rodzic jest słabym kierowcą, ma punkty karne, płaci mandaty? A jak adept jest sierotą albo ma rodziców bez auta ? Na doszkolenie tylko najlepszy instruktor a nie głupi pomysł ministra.

Odpowiedz

kta

Czwartek, 12 lipca 2018, 21:27

dobrze jak w usa oby, no tak sie jeździ po wiosce, choc potem ciężko zdać bo wymagi takie na placu, jak się kierman rodzi w trasie

Odpowiedz