|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33
12 630 60 00
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Profesor Andrzej Piasecki: Nie tęskniłem za przepychankami słownymi w Sejmie

To będzie gorący czas - przewidują zgodnie politycy zarówno rządowej większości, jak i ugrupowań opozycyjnych. We wtorek rozpoczęło się czterodniowe posiedzenie Sejmu. Posłowie wrócili do pracy po wakacyjnej przerwie.

Posłuchaj rozmowy

fot: RK

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z profesorem Andrzejem Piaseckim, politologiem z Uniwersytetu Pedagogicznego.

 

Posiedzenie Sejmu rozpoczęło się od dyskusji na temat informacji udzielonej przez rząd ws. pomocy ofiarom sierpniowych nawałnic. Były mocne słowa. Lider opozycji mówił do ministra Błaszczaka tak: „zajmą się tobą ci, którzy powinni się zająć”. Minister nie zostawał dłużny. Brakowało panu tego w dyskursie politycznym przez wakacje?

- Brakowało mi tematu dotyczącego reakcji rządu na to, co działo się na Pomorzu. Nie tęskniłem za przepychankami słownymi. Polacy chyba też na to nie czekali.

 

Spośród wielu poważnych tematów, które organizują agendę polityczną, który będzie zarzewiem największych sporów? Powrót do dyskusji o reformie sądownictwa?

- Tak. To sprawa niezałatwiona. Prezydent postawił weto i przedstawi swoje propozycje, które w pełni nie będą przyjęte przez Sejm i Senat. Po to są komisje, żeby dokonać poprawek. Diabeł tkwi w szczegółach. Jak duże będą te poprawki? Jak finalny projekt będzie się różnił od prezydenckiego?

 

W piątek było spotkanie prezydenta z liderem PiS i długa rozmowa. Przypuszcza pan, że w zasadniczym stopniu ta rozmowa dotyczyła ustalenia wspólnej strategii reformy sądownictwa?

- Tak przypuszczam. Wizerunkowo i merytorycznie podsumowując to wydarzenie, ono służyło znalezieniu wspólnych celów. Na pewno nie omawiano jednak detali ustawy. Tym zajmą się posłowie. Tu jest pole do kompromisu taktycznego. Na tym polega polityka.

 

To też pytanie o to, na ile napięcie, które powstało na linii rząd – prezydent po tym spotkaniu uległo zmniejszeniu? Jak to wpłynie na temperaturę dyskusji prezydenta z opozycją?

- To nie tylko weta, ale też projekty ustaw i dalsze zachowanie prezydenta, będzie weryfikowało stosunek opozycji do niego. Sprawa sądów nie została załatwiona. To nadal może być początek niepokojów.

 

Nie da się na razie zaobserwować zmian opinii publicznej ws. kwestii sądów, które by przekładały się na preferencje polityczne. To należy przypisywać sezonowi wakacyjnemu?

- Sondaże powakacyjne niemal zawsze miały wiele wspólnego z wypoczynkiem, pogodą, sportem. Nie z polityką, którą Polacy w wakacje śledzą z mniejszym zainteresowaniem. W tym roku było podobnie. W sondażach widzimy ustabilizowanie sytuacji.

 

Prezydent ma bardzo stabilną pozycję w rankingu zaufania do polityków. Jego poparcie zwiększyło się po wetach. Największym zaufaniem cieszy się Andrzej Duda, potem Beata Szydło i Mateusz Morawiecki. To sprawi, że prezydent będzie chciał prowadzić bardziej autonomiczną politykę?

- Prezydent ma wielki kapitał, z którego korzysta. To jego prawo. On zapracował zadecydowaniem przy wetach. Teraz jest kwestia na ile będzie konsekwentny. Ciekawe jest to, że zaraz po nim jest pani premier i minister, którzy nie tak bardzo kojarzą się z działaniem politycznym. Z nim się kojarzą politycy dołujący w sondażach.

 

Antoni Macierewicz, Jarosław Kaczyński i Grzegorz Schetyna. Skąd w tym zestawieniu jest Grzegorz Schetyna?

- Bo jest liderem partii. Jego wizerunek od początku był daleki od charyzmy, której oczekujemy od lidera. On ma wiele wspólnego z Jarosławem Kaczyńskim jak chodzi o narzucanie swojej woli partii.

 

Jeśli wciąż taką wysoką pozycję Grzegorz Schetyna zajmuje w rankingu politycznego braku zaufania to staje się obciążeniem dla swojej partii?

- Oczywiście. To partia, która jest oparta na wymagającym, mniej zdyscyplinowanym elektoracie. Ten elektorat szuka teraz nowego lidera.

 

Jaki ma pan stosunek do dyskusji wokół kwestii niemieckich reparacji wojennych dla Polski? To pozostanie tematem wewnętrznym, czy przeniesie się na poziom polsko-niemiecki, lub europejski?

- Mam nadzieję, że nie zostaną przeniesione. Mam nadzieję, że to jest na użytek wewnętrzny i będzie to wyciszane. Jak już ten temat zaczynamy analizować to czemu mówimy o reparacjach niemieckich i pomijamy odpowiedzialność Rosji? Jak rozgrzebiemy te problemy to możemy doprowadzić do porozumienia niemiecko-rosyjskiego. To jest dla nas niewskazane. Rząd będzie to pewnie wyciszał. Chociaż za dwa lata o tej porze będzie okrągłą rocznica wybuchu II wojny, będzie kampania. Ten temat może być odgrzewany.

 

Jakie są pana przewidywania jak chodzi o możliwe zmiany w ordynacji wyborczej do samorządów? Wszyscy politycy są raczej zgodni, że jesień to jest ten moment, kiedy sprawa będzie rozstrzygnięta, żeby zmiany zostały wprowadzone jeszcze przed końcem roku.

- Mamy rok do wyborów. To nie musi nastąpić jesienią. Mamy też media na tapecie. Co do ordynacji do samorządu to ona na pewno zostanie zmieniona. To pewnie nastąpi w przyszłym roku. Skala? To upolityczniony temat. Może doświadczenia związane z sądami skłonią PiS do kompromisu. Jak jednak pójdzie łatwo to może być radykalna próba zmiany.

 

Powtarza się od pewnego czasu zapowiedź polityków PiS, że rozsądnym byłoby, żeby wprowadzić regulację, która by w jednej turze rozstrzygała wybory na wójtów, burmistrzów i prezydentów.

- To byłoby korzystne dla PiS. W II turze wybory w metropoliach PiS by przegrał. Wiele zmian może być. System jest jednak w miarę dobry. Jego zmiana może być zmianą na gorsze. Samorząd jest tą instytucją, która ma najlepsze notowania. To nasze zasoby. Nie psujmy tego.

 

Dlaczego partia rządząca chce zaproponować teraz dyskusję o dekoncentracji i repolonizacji mediów?

- Taka była kolejność spraw. Są sądy, media. Bez pieczy nad wymiarem sprawiedliwości, bez kontroli mediów nie można dopełnić zmiany. Patrząc na Węgry, wszystko idzie w kierunku odchodzenia od liberalnej demokracji. Na Węgrzech nie ma miejsca na pełną swobodę mediów. Do tego dąży Jarosław Kaczyński.

 

Postulat, o którym mówili politycy PiS przed lipcowym kongresem partii, że druga połowa roku będzie czasem uspokojenia politycznych emocji, wydaje się już być nieaktualny?

- Nie wiadomo. Rok temu Jarosław Kaczyński mówił, że należy się szykować na koniec roku na jakieś gwałtowne wydarzenie. W grudniu były poważne niepokoje w Sejmie, których pewnie prezes PiS nie przewidział. Taką mamy sytuację, że nawet jak zapowiadamy ciszę to będzie burza i odwrotnie. Burza może przyjść z innej strony.

0%
100%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 0