|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Błażej Sajduk: "Wchodzenie w amerykańskie rozwiązania nie jest technologicznie nieuzasadnione"

Nie francuski Caracal, lecz amerykański Black Hawk - taką decyzję w sprawie wyboru helikopterów dla polskiego wojska podjął rząd. W ubiegłym tygodniu Ministerstwo Rozwoju przerwało negocjacje z francuską firmą Airbus Helicopters w sprawie zakupu 50 maszyn. Wczoraj natomiast minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zapowiedział, że jeszcze w tym roku polska armia zakupi dla służb specjalnych kilka amerykańskich helikoptery Black Hawk, produkowanych w fabryce w Mielcu.

Posłuchaj rozmowy z dr. Błażejem Sajdukiem

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z dr. Błażejem Sajdukiem, ekspertem ds. bezpieczeństwa narodowego z Centrum Analiz Klub Jagiellońskiego.

 

Dlaczego zamiast na francuskich Caracalach polskie wojsko powinno latać na amerykańskich Blach Hawkach?

- Dobre pytanie, które zadaje sobie większość polskiej i francuskiej opinii publicznej. Wydaje się, że w kwestiach militarnych i gospodarczych nie ma sentymentów. Polskie władze miały prawo do podjęcia takiej decyzji. To biznes. Polska armia będzie teraz wydawała setki miliardów na projekt modernizacyjny. To, że nie zawarliśmy kontraktu z Francuzami na helikoptery, nie oznacza, że nie możemy się porozumieć w innych aspektach, na przykład łodzi podwodnych. Program Kruk to helikoptery uderzeniowe, więc tu się wydaje, że karty są rozdane. Są przykłady dobrej współpracy z Francuzami. To choćby zapowiedzi podpisania kontraktu między Polską Grupą Zbrojeniową a francuską firmą TDA na pociski sterowane indukcyjne. Ta współpraca nie musi się załamać po niepodpisaniu tego kontraktu.

 

Co pana bardziej zaskoczyło? To, że w ubiegłym tygodniu rząd powiedział, że kończą się fiaskiem negocjacje z Airbus Helicopters i ten duży kontrakt na 13 miliardów złotych nie dojdzie do skutku, czy to, że wczoraj minister Antoni Macierewicz zapowiedział, że kilka Black Hawków zostanie jeszcze w tym roku kupionych?

- … dla sił specjalnych. To w jakimś sensie jest rozumna decyzja. Wycofaliśmy się z kontraktu. Siły specjalnie od czasu operacji w Iraku i Afganistanie są mocno rozbudowywane. W Krakowie mamy dowództwo. Byłoby bezsensem inwestowanie takiej ilości pieniędzy w siły zbrojne, które helikopterów potrzebują jak ryba wody. Bez nich nie mogą prowadzić efektywnie swojej działalności. Dla tych sił musiało pojawić się jakieś szybkie rozwiązanie. Być może PiS zmieni filozofię podejścia do tego kontraktu i nie kupi jednej platformy dla wszystkich sił zbrojnych, ale być może zostanie to rozbite na kilka kontraktów. To jest wbrew logice wcześniejszej ekipy rządowej, która mówiła, że chce optymalizować koszty serwisowania. Jedna platforma miała rozwiązać problem kosztów.

 

Pan mówi, że to czysty biznes, ale w przypadku dużych kontraktów na zakup uzbrojenia polityka zawsze jest w tle. Bliżej nam jak chodzi o strategiczną współpracę do Europy czy do USA, do której Antoni Macierewicz i obecna ekipa ma sentyment?

- W polityce nie ma sentymentów. Argument, że Francuzi wycofali się z kontraktu na Mistrale to jest uproszczony argument, że my im powinniśmy teraz to zrekompensować.

 

Przypomnijmy.

- To były dwa helikopterowce, które miały nabyć siły Federacji Rosyjskiej. One je zamówiły we Francji. Jest oczywiście wątek polityczny, ale to chłodne interesy. Nie wiemy jakie są arkana negocjacji. Domyślamy się tego na podstawie przecieków. Francja broni swoich interesów. W ich mediach na pewno będzie narracja, że to było świństwo z naszej strony. Nasze władze powiedzą, że bronią interesu narodowego. Co innego mogą te strony powiedzieć? Polityka zawsze jest elementem. Polska zawsze była proamerykańska. Pytanie jak bardzo nasze siły zostaną nasycone technologią amerykańską. W Polsce niewiele osób pamięta, że posiadamy dwie fregaty rakietowe przejęte od USA. Tam już 4 helikoptery amerykańskie są. Jakiś element bazy i serwisowania silników jest. Wchodzenie w amerykańskie rozwiązania nie jest technologicznie nieuzasadnione.

 

Jest wzburzenie we francuskiej prasie. Przemawia do pana ich opinia, że stało się tak dlatego, bo polski rząd woli wybrać amerykańskie maszyny, które będą budowane w Świdniku i Mielcu, bo to okręgi bardziej przyjazne PiS a nie w Łodzi, która tak gremialnie na PiS nie głosowała? Tam byłyby montowane Caracale.

- Sądzę, że taka decyzja zawsze musi uwzględniać wymiar polityczny. Politycy są od tego, żeby zostać wybranymi i realizować swoje cele dla dobra całego społeczeństwa. Żeby je realizować, trzeba myśleć o swoich interesach partyjnych. Zdziwiłbym się jakby ktoś z ministrów z tyłu głowy nie miał takiej logiki politycznej, żeby wesprzeć swoje ugrupowanie. Oczywiście na potrzeby debaty publicznej każdy się tego wyprze. W polityce nie ma sentymentów. W USA każdy z izby reprezentantów myśli o swoim okręgu: jaką fabrykę tam zbudować, jak wesprzeć. Są ciekawe analizy jak grupy lobbingowe wspierają konkretnych polityków, żeby bronili konkretnych koncernów. Może to zabrzmi cynicznie, ale nie ma w tym nic dziwnego. Jako komentatorzy musimy brać to pod uwagę, aczkolwiek interes polskiej armii powinien być na 1 miejscu.

 

Powiedział pan, że polskiej armii śmigłowce potrzebne są jak rybie woda. Pomówmy jaką dzisiaj rolę odgrywają śmigłowce na polu walki? Naszą wyobraźnię karmią dzisiaj obrazy filmów czy zdjęć reporterów z Iraku czy Afganistanu. Trudno sobie wyobrazić, żeby jakakolwiek operacja bez śmigłowców mogłaby się tam odbyć.

- Tak. Tu jest kilka wątków. Polskie helikoptery w tym momencie nie posiadają żadnych rakiet sterowanych. W uproszczeniu mówiąc, wszystkie nasze rakiety strzelają na wprost. Nie mamy zaadaptowanych żadnych rozwiązań technologicznych. Przed Afganistanem kupiono helikoptery, dozbrojono w dwulufową armatę, bo przeciwnik pozwalał na wykorzystanie takiego sprzętu. Drugi wątek. Jaką funkcję mają w ogóle pełnić helikoptery w polskich siłach zbrojnych? Jak popatrzymy zimno na naszego potencjalnego rywala... Federacja Rosyjska dysponuje około 800 helikopterami szturmowymi.

 

My mówimy o zakupie kilkudziesięciu.

- Dokładnie. Polska ma 48 nowoczesnych F16. Rosja ma ponad 1100 w miarę nowoczesnych samolotów szturmowych. Rolą naszej armii nie jest pokonanie Federacji Rosyjskiej. Stąd drugi wątek poboczny – budowa potencjału odstraszającego wewnętrznego jest uzasadniona. Helikoptery pełnią kluczową rolę. Jak w przyszłości celem operacji wojskowych będą państwa upadłe lub interwencje międzynarodowe to helikopter jest niezbędnym instrumentem operowania. Żołnierzy trzeba dostarczyć bezpiecznie, szybko a potem ewakuować. Tu kolejny wątek. Dlaczego chcemy zastępować helikoptery MI-8 unowocześnioną alternatywą dla nich? To pytanie retoryczne. Być może była taka debata... Polskie siły zbrojne zostawiają starą posowiecką koncepcję, w których helikoptery średnie i ciężkie pełniły ważną rolę w transportowaniu sił zbrojnych operując blisko linii frontu.

 

To są takie autobusy powietrzne?

- Tak. Ciężarówki powietrzne, które są dobrze opancerzone. Czy nasza doktryna nie powinna ulec zmianie? Nie powinniśmy szukać rozwiązania, które klonuje stare pomysły taktyczne. Może jest potrzebna inna koncepcja wykorzystania helikopterów na polu walki. Stawiam pytanie otwarte. Jak popatrzymy na liczbę i porównany się z potencjalnym rywalem to widzimy, że dysproporcja jest gigantyczna. Pojawia się pytanie jaka powinna być strategia obrony naszego kraju. To oczywiście rzeczy tajne. Patrząc po specyfikacji mam jednak wrażenie, że kopiujemy stare rozwiązania. Nie słyszałem debaty jak helikoptery powinny być wykorzystane. Były drobne głosy, ale nie było rzetelnej wymiany myśli.

 

Może wytłumaczenie całego zamieszania z kontraktem na zakup Caracali jest znacznie prostsze? Może to jest kwestia pieniędzy? Może rząd, zamiast wydawać 13 miliardów, woli je zostawić w budżecie, bo są wydatki socjalne? Może rząd woli te pieniądze przeznaczyć na rozwój obrony terytorialnej?

- To ciekawe pytanie. Trzeba pamiętać, że z mediów wiemy, iż to ministerstwo rozwoju powiedziało, że anulujemy kontrakt. Zobowiązania francuskie offsetowe były podobno niewystarczające. Z drugiej strony jest słuszne pytanie o przemyślenie naszej doktryny obronnej. Może powiem coś kontrowersyjnego, ale jakbyśmy chcieli jakościowo zmienić naszą sytuację bezpieczeństwa to broń atomowa zmienia nasz status.

 

Nie ma o tym w Polsce mowy.

- Oczywiście. To nierealne. Co zrobić? Ta koncepcja, która jest teraz realizowana, była zapoczątkowana przez poprzedniego prezydenta. Ona zakłada, że Polska przez swoją tradycję i uwarunkowania jest krajem, którego nie warto atakować i okupować, bo koszty są zbyt duże. Budowa obrony terytorialnej to element tej doktryny. Teraz jest pytanie, które zadają żołnierze. Czy warto inwestować w cywili wielkie środki, zamiast modernizować armię, żeby była gotowa spełniać swoje funkcje?

 

Pana opinia w tej sprawie?

- Jest coś na rzeczy. Obrona terytorialna i narodowe siły rezerwy to dobre rozwiązania. Być może nie musi być takiego rozmachu. Z tego co słyszałem miało być 17 brygad obrony terytorialnej. Może tam być cel polityczny. Rzesza ludzi dostanie pieniądze za to, że realizuje swój obowiązek patriotyczny. Mają też - obok 500+ - kolejna gratyfikację od rządu. To jest ten obszar, gdzie partia rządząca ma poparcie. Politycznie nie ma w tym nic złego, ale warto rozmawiać szczerze. Z drugiej strony słyszeliśmy, że obrona terytorialna ma być pierwsza linią obrony przed „zielonymi ludzikami”. „Zielone ludziki” to siły specjalne i żołnierze zawodowi, którzy udają cywili. Po polskiej stronie z nimi mają konfrontować się cywile przeszkoleni weekendowo? To wymaga przemyślenia. Jak ma wyglądać obrona terytorialna? Wiadomo, że w domyśle ma to wspierać armię, ma zabezpieczać pewne procesy, żeby zawodowi żołnierze nie musieli rozbijać namiotów i pilnować magazynów. Teraz drugi wątek. Pojawiły się przecieki od 2008 roku, że Federacja Rosyjska jest w stanie dokonać taktycznego ataku nuklearnego. To detonacja ładunku atomowego, żeby doprowadzić do eskalacji konfliktu, pokazać, że Federacja Rosyjska jest zdeterminowana, żeby użyć tak potężnej siły. Jak może pomóc obrona terytorialna? „Zielone ludziki” to jedna rzecz, która się wydarzyła. Druga rzecz to obrona przeciwrakietowa Polski. To drugi istotny program. Patrioty mają być ta platformą. To jest ważniejsze niż obrona terytorialna. Obrona przeciwrakietowa to fundamentalny element obrony państwa.

85%
15%