|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Anna Paluch: "Środowisko nauczycielskie powinno powściągnąć swoje apetyty"

- Nauczyciele dostali podwyżkę w ubiegłym roku, dostaną w tym i w przyszłym - mówiła w Radiu Kraków posłanka PiS Anna Paluch, komentując czwartkowe rozmowy Związku Nauczycielstwa Polskiego z minister edukacji Anną Zalewską. Rozmowy zakończyły się bez porozumienia. "Myślę że środowisko nauczycielskie powinno powściągnąć swoje apetyty" - mówiła posłanka Paluch. Przypomnijmy, prezes ZNP Sławomir Broniarz przekonywał, że ministerstwo nie przedstawiło żadnej propozycji. Szefowa resortu ripostowała, że ministerstwo zaproponowało wzrost płac nauczycieli.

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

fot: RK

Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłanką PiS, Anną Paluch.

 

Nie ma porozumienia między ZNP i minister Zalewską. Zobaczymy na ulicach nauczycieli w żółtych kamizelkach?

- To jest wybór tego środowiska. Ja zawsze myślę, że nauczyciel, jeśli stara się o swój prestiż, powinien się zachowywać odpowiedzialnie. Kilka tygodni temu słyszałam zapowiedzi o L4. Przyjęłam to z niesmakiem. Nauczyciel powinien być wzorem. Nie powinien uczyć jak łamać prawo. To nie było eleganckie zachowanie. W tej chwili przypomnę, że po raz pierwszy w kwietniu ubiegłego roku nauczyciele dostali podwyżkę 5,4%. W tym roku jest kolejne 5%. W przyszłym roku też będzie 5% podwyżki. Te propozycje, które słyszymy ze strony ZNP, żeby podwyższyć kwotę bazową o 1000 złotych na osobę to koszt 13 miliardów. Drugi wariant, żeby podwyższyć zasadniczą część wynagrodzenia to 18 miliardów. To kwota porównywalna do programu 500+. To środowisko powinno powściągnąć swoje apetyty.

 

Po co było to wczorajsze spotkanie, skoro – jak mówią związkowcy - nie było żadnych propozycji minister Zalewskiej, poza deklaracją kolejnych rozmów z ministrem finansów?

- Dlaczego propozycja minister Zalewskiej, czyli kolejne podwyżki, które są wdrażane, jest niekonkretna? To w sumie ponad 15% podwyżki. Przykro mi, że środowisko tak dezawuuje na początku starania minister Zalewskiej. Jakoś nie przypominam sobie, żeby nauczyciele strajkowali gdy PO bocznymi drzwiami wyrzucała kartę nauczyciela, czyli wprowadzała asystenta nauczyciela. Ich zakres obowiązków nie różnił się niczym, ale nie byli zatrudnieni w oparciu o kartę nauczyciela. To była umowa śmieciowa. Wtedy nie strajkowali.

 

Protestowali, chociaż ogólnopolskiej akcji nie było.

- Taki był anemiczny ten protest. Teraz wkraczają żółte kamizelki. Zadziwiające.

 

To nie tylko ZNP, ale też nauczycielska Solidarność mówi, że chce 15% więcej zarabiać.

- Właściwą atmosferą dla takich rozmów jest argumentowanie. Nie mówię, że Solidarność wkracza z żółtymi kamizelkami. ZNP urządziło pokazówkę nie na miejscu. Oceniając dorobek pana Broniarza, to on protestował, gdy rząd pana Buzka wprowadzał gimnazja, potem protestował jak nasz rząd je likwidował. To nie jest odpowiedzialne.

 

Te wyższe wynagrodzenia nauczycielom się nie należą?

- Płaca powinna odpowiadać wkładowi pracy. My doceniamy nauczycieli. Rząd PiS docenia nauczycieli. Trzeba jednak rozmawiać rzeczowo, przedkładać racje, nie urządzać pokazówki. To nie służy wypracowaniu dobrych rozwiązań.

 

Teraz duże pieniądze. Średnia zarobków w NBP to 37 tysięcy. Co powinno się znaleźć w projekcie ustawy o jawności zarobków w NBP?

- Przedstawiciele PiS zapowiedzieli to. Będą przepisy, które umożliwią podanie do wiadomości publicznej tych wynagrodzeń. Sama PO mówiąc o tym projekcie, który złoży, przyznaje, że nie ma teraz możliwości ujawnienia tych zarobków. To będzie. Będzie też ograniczenie. Nie nazwę tego kominami, ale będzie pewne ograniczenie, żeby to nie budziło społecznego niesmaku. Kilka miesięcy temu w drodze odpowiedniej ustawy sami sobie obniżyliśmy zarobki o 20%. Zawsze prezes Kaczyński i my parlamentarzyści podkreślamy, że nie idziemy do polityki się dorabiać, ale służyć.

 

Uposażenie poselskie i uposażenie w NBP to przepaść.

- Tak. My teraz mamy średnio w pięciu podstawowych działach gospodarki. W tych granicach mamy wynagrodzenia. Mój księgowy jeszcze przed obniżką się śmiał, że w moim małym miasteczku robi z 15 PIT-ów lepszych niż mój. Jesteśmy daleko od czołówki.

 

Może trzeba było w tej sprawie poprzeć projekt PO? Nie byłoby takiego wrażenia, że przygotowujemy swój projekt, żeby nim objąć osoby związane z PiS.

- Nie są to koniecznie osoby związane z PiS.

 

Prezes NBP.

- Pan Glapiński to faktycznie osoba z naszego środowiska. Nasz projekt będzie przecież dotyczył wszystkich. Ta siatka płac, która tak bulwersuje polityków PO, obowiązywała też za prezesa Belki. Z danych wynika, że komin 60 tysięcy był za czasów prezesa Belki. To hipokryzja jak Himalaje.

 

Jak pani ocenia tę całą awanturę? Prezes Glapiński mówi o seksistowskim ataku na swoje pracownice.

- Prezes Glapiński ma prawo do swojej oceny. Nie będę polemizowała. Tak to przedstawił. Faktycznie dwie panie są przedmiotem hejtu. Polska jest jednym z krajów w czołówce UE, gdzie równość płac kobiet i mężczyzn jest prawie właściwa. Nie ma takiej rozbieżności. To dobra praktyka. Nie wiem czemu te panie są przedmiotem hejtu. Każdy ma prawo do wynagrodzenia, ale trzeba je kształtować zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Te wynagrodzenia faktycznie – w porównaniu chociażby do tak ważnej instytucji jak Sejm…

 

Nie mówiąc o nauczycielach.

- Tak.

 

Jak pani przyjęła raport Polskiego Alarmu Smogowego, związany z realizacją programu Czyste Powietrze? Ten program ma objąć około 4 milionów gospodarstw. Do programu wpłynęło około 20 tysięcy wniosków. Ten program będzie wydolny?

- Oczywiście. Program będzie realizowany w trybie ciągłym przez 12 lat. Przez 10 lat będzie się składało wnioski. Potem jest weryfikacja pracowników Wojewódzkiego Funduszu. Po podpisaniu umowy na dofinansowanie – to będzie dotacja lub pożyczka - są 24 miesiące na wykorzystanie pieniędzy. Program będzie realizowany w trybie ciągłym. Po kilku latach będzie zauważalny efekt tego programu. Szacowany koszt programu to 103 miliardy w ciągu 10 lat. Nie wiem skąd taka krytyczna ocena. Każdy gospodarz musi realnie ocenić potrzeby swojego budynku, złożyć wniosek i wykonać prace. Jestem przekonana, że efekty programu będą odczuwalne za 2-3 lata.

 

Polski Alarm mówi, że 16 okienek, po jednym na województwo, nie przerobi 4 milionów wniosków.

- Nie jestem tego zdania. Jak oni by chcieli to zdecentralizować bardziej? To publiczne pieniądze. One dotyczą inwestycji w prywatnych budynkach. Zasady muszą być jasne. Jest chwilowe wstrzymanie naboru. Jest ustawa z ulgą termomodernizacyjną. Trzeba dostosować całe oprzyrządowanie do nowych zasad, żeby była jasna delimitacja, kogo dotyczy jaka forma wsparcia. Nie sądzę, żeby trzeba było aż tak bardzo to decentralizować. Każdy Wojewódzki Fundusz może stworzyć agendę. Tak jest w Nowym Sączu. Ja się staram o to na Podhalu. Można to dostosować do lokalnych potrzeb. Smog nie występuje jednakowo wszędzie. Na wybrzeżu smogu nie ma. Po co robić jednakową siatkę dla całego kraju? Każdy Wojewódzki Fundusz będzie mógł dostosować formy wdrażania. Oni mają rozeznanie. Taki sposób jest optymalny.

 

Możemy być pewni tych 103 miliardów złotych?

- Słuchacze sami oceniają, czy PiS wywiązuje się z obietnic z kampanii i czasów rządów. Konsekwentnie realizujemy wszystkie rzeczy. Ten program będzie doprowadzony do końca. Jeśli my będziemy odpowiadać za sprawy publiczne, przyniesie to efekty.

 

Zjednoczona Prawica będzie chciała budować nowy, antyeuropejski blok z Salvinim po wyborach do Parlamentu Europejskiego?

- Dlaczego antyeuropejski? Zjednoczona Prawica to grupa polityczna, która jest za wzmocnieniem UE, ale także za zachowaniem podmiotowości państw. Taka ocena sytuacji pozostanie na papierze, jeśli nie będzie silnej grupy. Trudno, żeby ta cała histeria opozycji mnie nie śmieszyła. Polityka polega na wymianie poglądów. Włochy to było pierwsze z państwo – poza Polską i Węgrami – które zaczęło realnie działać w kierunku zmniejszenia naporu imigracyjnego. To wicepremier Salvini zmniejszył ten napór na Włochy. W kwestii polityki migracyjnej mamy podobną ocenę. Włochy doświadczają tych podwójnych standardów. Deficyt budżetowy Włoch to 2,4% i ma negatywną opinię Komisji Europejskiej. Francja ma ponad 3% i nie ma słowa sprzeciwu. W wielu zagadnieniach mamy podobną ocenę, w wielu mamy zupełnie inną. Chociażby w kwestii stosunku do Rosji. Który polityk włoski czy francuski nie jest jednak rusofilem? Oni nie mają doświadczenia bezpośredniego sąsiedztwa. Oni nie potrafią postrzegać negatywnych cech Rosji. W tej kwestii ocena jest odmienna i możemy na ten temat konkretnie rozmawiać. Polityka polega na rozmowie, wymianie informacji. Tak należy to traktować. Jest niekonsekwencja. Opozycja wbija nam szpile, że jesteśmy izolowany w polityce, ale wicepremier Włoch sam zabiega o spotkanie z prezesem Kaczyńskim, premierem Morawieckim. Włochy – tak jak Polska – jest krajem granicznym. U nas ma siedzibę agencja Frontex, zajmująca się ochroną granic. To powinno być tematem wymiany informacji.

28%
72%