|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Agnieszka Ścigaj: Mamy chory organizm. Czasem zaboli nerka i dostajemy tabletkę. Tak to wygląda

- Służba zdrowia od lat nie doczekała się dobrej reformy - mówiła w Radiu Kraków Agnieszka Ścigaj, posłanka Kukiz'15. Komentując problem lekarzy, którzy wypowiadają klauzule opt-out Agnieszka Ścigaj przypomniała, że ten i poprzednie rządy nic dobrego nie zaproponowały. "Problemy są niestety rozwiązywane cząstkowo. Tym razem też tak będzie, dlatego konieczna jest ponadparytjna dyskusja" - dodała posłanka.

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

fot: M. Bartkowicz

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłanką ruchu Kukiz’15, Agnieszką Ścigaj.

 

Dzisiaj odbędzie się posiedzenie sejmowej komisji zdrowia ws. sytuacji w szpitalach i wypowiadania przez rezydentów klauzul opt-out. Jakie widzi pani możliwości rozwiązania tego problemu?

- Z pewnością rozwiązanie, które zostanie zaproponowane lub przyjęte, będzie tradycyjne. Ono na chwile zaleczy organ, ale pojawi się kolejny, który zacznie boleć. Służba zdrowia od 1989 roku nie doczekała się dobrej reformy. Mamy kolejki, czekanie, narzekanie, nieopłacony personel. Wszędzie są problemy. To worek do bicia dla kolejnych rządów. Jednak ten i poprzednie rządy nie zaproponowały sensownej reformy. PO proponowała zmiany systemowe, ale nigdy do tego nie doszło. Mam poczucie, że tym razem też wysłuchamy sprawozdania ministra Radziwiłła, który się odniesie do zarzutów. Słyszymy, że nie jest tak źle, to problem medyków. Minister od początku nie zaproponował sensownej reformy. On idzie w większe kłopoty służby zdrowia. Nikt nie widzi lepszego dostępu, krótszych kolejek. Te problemy są rozwiązywane cząstkowo i na chwilę. Coś się dorzuci. Mamy chory organizm, od czasu do czasu zaboli nerka, serce i dostajemy tabletkę na dany organ. Tak to wygląda.

 

Może nie da się tego już tak zaleczyć? Dyrektorzy placówek, które mają problem, zamykają izby przyjęć, podwyższają lekarzom stawki na kontraktach. Może to wymusi wcześniejsze podniesienie nakładów na służbę zdrowia? Wcześniejsze niż to, które deklarował premier Morawiecki.

- Ja kibicuję wszystkim, którzy się angażują w motywowanie rządu. Jak medycy są zdeterminowani, żeby doprowadzić do zmian to ja trzymam kciuki. Mam nadzieję, że będzie dyskusja nad naszą propozycją – ponadpartyjnego planu długofalowej reformy służby zdrowia. Co 4 lata nie można zmieniać opcji. Reforma musi być zaplanowana na lata. Bez znaczenia na wynik wyborów, nie można tego zmieniać. Obawiam się, że dosypywanie do służby zdrowia odbędzie się kosztem obywateli. Każdego roku podnoszona jest składka zdrowotna. Kilka lat temu została stworzona nowa składka. Sukcesywnie Polacy płacą więcej na służbę zdrowia, ale nie przekłada się to na nic. Te pieniądze są nieefektywnie zarządzane. Nikt nie podjął reform, żeby zmienić system zarządzania. Jest dosypywanie z kieszeni Polaków, małych przedsiębiorców i pracodawców. Dosypywanie do takiej służby zdrowia mija się z celem. Oprócz pieniędzy, w systemie muszą się pojawić narzędzia.

 

Czyli nie do końca optymistyczna jest pani prognoza. Słyszymy słowa ministra zdrowia, który mówi, że problem jest marginalny. Potem mówi, że to bunt i uderzenie w rząd. Na komisji zdrowia – o ile minister się na niej pojawi – możemy się spodziewać politycznego spektaklu?

- Nie jest optymistyczna. Samo stawianie służby zdrowia jako elementu walki politycznej wskazuje, że będzie to worek do przepychania. Tak jest ze wszystkim. Wszystko jest elementem walki politycznej w Polsce. Rozwiązania są. Można spróbować rozmawiać, ale takiej woli nie ma. Ten mój optymizm jest umiarkowany. Kilka razy uczestniczyłam w spotkaniach z ministrem Radziwiłłem. Była sprawa pielęgniarek chociażby. Minister nie ma umiejętności prowadzenia dialogu. Jak dialogu nie będzie, jak ministrem nie będzie menadżer, który stawia sobie cele to nie będzie takich możliwości.

 

Bardziej optymistyczna jest pani ws. dyplomatycznych wysiłków premiera Morawieckiego, który dzisiaj zaczyna wizytę na Węgrzech? W planach w styczniu jest jeszcze spotkanie z szefami Komisji Europejskiej i rozmowy z najważniejszymi politykami świata na szczycie w Davos.

- Jestem jednym z niewielu polityków opozycji, który zawsze jest optymistycznie nastawiony. To jednak opada. Staję się umiarkowana. Oceniamy rzeczy po fakcie. Tu mocno kibicuje premierowi. Nie chodzi mi o niego, ale chodzi o konsekwencje dla Polski, izolację. Odczujemy to wszyscy. W naszym interesie wspólnym jest to, żeby premierowi powiodły się rozmowy, żeby znalazł sojuszników. Wiele się spodziewaliśmy po wizycie Donalda Trumpa. Nadzieje były płonne. Mam nadzieję, że mimo trudnych zadań – bo one są trudne... Widać niechęć polityków z UE do Polski. Premier Morawiecki nie ugnie się jednak przed kluczowymi elementami, nie będzie negocjować tak, że stracą nasi przedsiębiorcy. Te argumenty nie będą zbyt drogie.

 

Jaką możliwość manewru ma premier jeśli chodzi o wdrożenie zaleceń co do praworządności? Prezydent podpisał ustawy o KRS i Sądzie Najwyższym. Można sobie wyobrazić, że komisarze złożą skargę do unijnego Trybunału Sprawiedliwości.

- Jeśli chodzi o wdrożenie zaleceń to nie ma możliwości. Ustawy są podpisane. Premier pewnie nie chce tego nawet negocjować. On chce przekonać polityków z innych krajów, że te ustawy nie zagrażają praworządności i nie są podstawą do wszczęcia tej procedury. Jak mu się uda to jest to jedyna droga. Zmiany nie będzie. Premier nie spowoduje, że ustawy będą zmienione. Przekonaniem i argumentem dla innych państw będzie pokazanie dalszej perspektywy reformy, ale żeby to ludzie mieli kontrolę, nie politycy. Premier powinien używać koncepcji sędziów pokoju. To ma znamiona odpolitycznienia wymiaru sprawiedliwości i pokazania tego, gdzie były problemy. Dlaczego Polska była w czołówce krajów, które były podawane do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które łamią prawa obywateli w kwestii długości procedur sądowych. Takie argumenty zostają premierowi. Na ile one będą skuteczne? Te argumenty ideologiczne są przykrywką nad negocjacjami biznesowymi. Premier będzie musiał użyć negocjacji biznesowych pewnie. O to chodzi Niemcom, Francji. Wartości są przykrywką dla ludzi, żeby myśleli, że Unia to wspólnota wartości. Unia to wspólnota biznesu.

 

Wszystko wskazuje na to, że przed wyborami samorządowymi w Warszawie dojdzie do porozumienia PO, Nowoczesnej i SLD. Kukiz’15 w wyborach samorządowych będzie w całym kraju wystawiał samodzielne listy?

- Tak. Obawiam się takich koalicji. Te negocjacje między tymi ugrupowaniami to dzielenie stołków. PiS ma ponad 100 ministrów, wiceministrów. Tak wygląda handel stanowiskami. Szerokie koalicje będą nas więcej kosztować. Za to zapłacimy my.

40%
60%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 0