Maleńczuk dodał również, że planuje wrócić do swojej kolebki, czyli jazzu. Chce założyć też nowy zespół: "W przyszłym roku być może Psychodancing zakończy działalność. Bo tak sobie wymyśliłem. Nie ma między nami konfliktu. To prawie 8 lat. (...) Nie chcę stworzyć leśnego dziadka jak Perfect. Że zawsze będzie już "Autobiografia" - powiedział Maleńczuk w rozmowie z Piotrem Metzem.

"Tęczowa swasta" jest płytą tygodnia w Radiu Kraków.

Zapis rozmowy Piotra Metza z Maćkiem Maleńczukiem

 

Piotr Metz: Chciałem cię na początku zapytać o twój stosunek do Krakowa. Preferujesz teraz Jodłową.

 

Maciej Maleńczuk: Oczywiście tak, preferuję życie na wsi. I odkryłem to dla siebie, nie sądziłem, że kiedykolwiek to będzie dla mnie ważne. Moje ukochane miasto Kraków, co prawda bardziej sprzyja dobru niż złu, lecz okoliczności nie sprzyjają mu.

 

Miałeś taki okres, kiedy Kraków cię dusił.

 

Cały czas uważam, że z Krakowem jest wszystko dobrze, tylko z krakusami nie zawsze. Umówmy się. że krakowiak ma swoją prowieniencję, jaką ma, jaką powinien mieć. Momentami bywał chamski i prymitywny, często bandycki. Wszystkie nożowe sytuacje, które tutaj się dzieją. Dużo jest menelstwa, którego, uważam, że nie powinno być w centrum. Wiele rzeczy mnie irytuje w Krakowie, ale bardzo podoba mi się obwodnica. Sprawy komunikacyjne dobrze poszły.

 

Odkąd patrzysz na to miasto z zewnątrz...

 

Tak, z widoku samochodu na obwodnicę.

 

...zmienił ci się ogląd?

 

Zmienił się i dużo bardziej znowu lubię to miasto.

 

Wpadać.

 

Tak, być może dlatego, że tutaj nie przebywam. Chwilę posiedzę. Jest fajniej w porównaniu z innymi miastami jak Łódź, Poznań czy Wrocław, które borykają się ze straszliwą sytuacją drogową. Kraków jest pod tym względem bardzo do przodu. Wszyscy mówią po angielsku.... niesamowite.

 

W twojej rodzinnej, obecnie, wsi też poczyniłeś inwestycje.

 

Zrobiłem 600 metrów drogi, wylałem asfalt za swoje pieniądze i umocniłem kawał brzegu rzeki. Obok mego domu rzeka ma meander. Jak były powodzie, to wszystko tam urwało i w diabły poszło. Trzeba było łatać. Nie chciałem wystawać po dotację, chciałem żeby było szybko. Więc wbiliśmy 170 4-metrowych pali uzbrojonych siatką. Nie sądziłem, że takie rzeczy będą mnie kręcić.

 

Ale najwyraźniej cię kręcą.

 

Jakbyś zobaczył, jak to wbijali... Koparką!

 

Czy te inwestycje to był stempel nad twoim wrośnięciem w tamtejszą społeczność?

 

Nie wiem, czy ktoś to bliżej zauważył. Dziwowali się, że własne pieniądze na to kłądę. Przestraszyłem się, czy nie udaję tu jakiegoś krezusa. Może powinienem stanąć z nimi w tę kolejkę po dotację. Może tak by było bardziej po ichniemu. Ale z drgiej strony trzeba mieć mieć gest. Trzeba pokazać, kto tu jest panem.

 

Oglądasz telewizję, czytasz gazety... Tematy same przychodzą?

 

Tematy te same co wszyscy. Oglądam tę samą telewizję. I te tematy, które mi przyszły do głowy, przyszły do mnie z telewizora i tabloidów. Takie jest polskie społeczeństwo. Na pewno nie tylko takie. Lubię babrać się w gnoju, w ludzkim bagnie. Zawsze to było najprzyjemniejsze. Wrócę do płyty Kukiza, która jest taka dość skinheadowska, narodowa. Dezerter też nagrął taką narodowo-polityczną płytę. Ja pokazuję ten nowy kraj, 25-letni, od strony obyczajowej. Obyczaje, które, mam wrażenie, gdzieniegdzie całkowicie upadły.

 

Jest gorzej niż było 25 lat temu?

 

Jeśli chodzi o obyczaje - na pewno.

 

Przesunęła się granica tego...

 

... co podłe. I co wolno. Co można zrobić, do jakiego świnstwa się posunąć. Dawniej była tylko wódka. Jak było nas trzech i udało się załatwić flaszkę, to byliśmy zadowoleni. A co to jest flaszka na trzech? Dziś każdego stać na flaszkę. Więc wypija się 3 flaszki na trzech. Mówiło się, że za komuny Polacy strasznie pili. Uważam, że teraz piją więcej. W dodatku wdychają nie wiadomo co. Kiedyś o tym nie było mowy. Wiesz, Trynkiewicz był za komuny. A teraz mam wrażenie, że co drugi jest Trynkiewiczem, a niejeden nawet nosi sutannę.

 

A jaka jest w tym rola mediów?

 

Tego nie wiem.

 

Przecież jest tak, że nawet w Sejmie można powiedzieć, za przeproszeniem, "dupa". I nikogo to nie dziwi.

 

Można nawet bezkarnie wychodzić i powiedzieć "sfałszowaliście wybory".

 

A kiedyś słowo "dupa" było niedopuszczalne. Ani w druku, ani w radiu.

 

To, że ktoś powie czasem brzydkie słowo, to jeszcze nie jest upadek obyczajowy. Ale gdy ktoś dziecko zakopuje, bo się boi pani Gieni spod siódemki... Do pewnego stopnia tak nasrali tej dziewczynie do głowy, że młode życie jest tyle warte, wszystkie balangi i wyjazdy za granicę, że to dziecko lepiej zakopać. Być może dlatego, że dawniej tego nie było. Rzeczywistość nie dawała żadnych ciekawych perspektyw. Dziewczyny bez problemów rodziły te dzieci. Czytałem takie zestawienie. W komunizmie mieliśmy 4, 5. Żeby nacja nie umarła musi być 3,5. A my mamy teraz 1, 5. A za komuny było o wiele trudniej, wózek zdobyć itd. A jednak dziewczyny częściej decydowały się, żeby rodzić.

 

A wiesz, że spotkałem się z opinią, że bronisz matki Madzi w tej piosence? To świadczy trochę, że ludzie dosyć powierzchownie odbierają pewne rzeczy.

 

Ja wolę nie zajmować żadnego stanowiska. Wolę na zimno opisać zjawisko. Ewentualnie, stawiam się w pierwszej ososbie. Do pewnego stopnia chcę wejść w życie Polaczka, wejść w jego kapcie, zasiąść przed jego telewizorem, poczuć ten jego smrodek. I z tej pozycji go zrozumieć.

 

To najbardziej chyba mi się w tej płycie podoba. Bierzesz część winy na siebie.

 

Tak, w mojej piosence mówię ja.

 

W mojej ulubionej piosence "Hokej" nawet zacierasz granicę między fikcją literacką a rzeczywistością.

 

Tam nie ma za wiele fikcji. Bardzo dużo jest prawdy. I to bolesna prawda. Również siebie tam nie oszczędzam.

 

Czy ta płyta jako całość zasługuje na koncert od początku do końca? Bez innych piosenek.

 

Może i zasługuje, bo jest inna niż poprzednie. Nie zrobię już tego jednak. Ja tak zrobiłem w przypadku "Country". Ludzie nie czytają plakatów. Ludzie, idąc na Maleńczuka, muszą dostać "best of". A tego "best of" tak naprawdę jest pół godzinki. A nowa płyta trwa godzinkę. Na upartego moża by upchnąć, nawet wszystkie utwory. Na razie gramy około 10 utworów.

 

A to i tak sporo.

 

Sporo. To wielka rewolucja. Sporo nowych pamięciówek dla zespołu. Ale też dla mnie fajne wyzwanie. Np, zaprezentuję w Krakowie sutannę 3-metrowej wysokości i będę wygłaszał kazanie z wysokości 4 metrów. Takich rzeczy do tej pory nie robiłem.

 

Rozumiem, że będzie to w kinie Kijów?

 

Tym razem troszkę scenografii i gadżetów. Do tej pory moim jedynym gadżetem był garnitur. Teraz wymyśliłem ze dwie przebiórki. Małe show, ale raczej ponure. "Władimir" też tam jest. Zagramy na bis. I bardzo śmiesznie to wychodzi. Całkowite techno grane przez pełen zespół. Czad! Przypomina niektóre utwory ACDC.

 

Miałeś duży feedback ze wschodniej granicy.

 

Czytając posty. Do mnie nikt nie przyszedł.

 

Podobno się wybierają.

 

Nie sądzę. Myślę, że Rosjanie szanują pieśń.

 

To muzykalny naród.

 

Mieli kogoś takiego jak Wysocki. On bardzo dużo na sobie pozwalał. Potrafił swoim samochodem po pijaku robić "ósemki" na placu Czerwonym. I nikt mu nic za to nie zrobił.

 

Ale tam artyści... to sportowcy.

 

Mają inny status. Wiem na pewno, że Rosjanie kochają pieśni, choć zdarzało się, że za wierszyk szło się od gułagu. To były czasy słusznie minione.

 

To teraz napracujesz się nad nową płytą.

 

Zdecydowanie tak. Odbębniłem swoją promocję. Rozmowa z tobą jest chyba ostatnią. Zjeżdżam na wieś i biorę się za saksofony. Wracam do swojej kolebki, czyli jazzu,

 

Wspomniałeś hasło "Dada". To symbol...

 

Generalnie będę pracował i jeżeli zechcę wydać nową płytę to nie będzie Psychodancing. Planuję założenie nowego bandu. W przyszłym roku być może zakończymy działalność. Bo tak sobie wymyśliłem. Nie ma między nami konfliktu. To prawie 8 lat. Ani razu nie zmienił się skład. Nagraliśmy z 6 płyt. Koncertów tysiące. No może tysiąc.

 

Jesteś za bardzo z tą formułą kojarzony.

 

Jak już mi zaczyna dobrze iść, to wtedy uciekam.

 

Zespół się zgrał...

 

Tak, wszystkiego już się nauczyliśmy, zespół może się ewakuować. Nie. Nie chce stworzyć leśnego dziadka jak Perfect. Że zawsze będzie już "Autobiografia". To jest więzienie.

 

Ale co 5 lat obchodzisz rocznicę. Albo co 3 lata.

 

No tak. W pewnym momencie jest to już zestaw jubileuszy i koncertów firmowych.

 

Ale zawsze można jeszcze zagrać z orkiestrą symfoniczną.

 

Akustycznie, symfonicznie, z gośćmi... Na różne sposoby mozna cały czas ten sam kawałek sprzedawać. Nie dlatego od 10 lat, może od 7, gram dość poważnie na saksofonie. Uparłem się, że się nauczę i będę grał na saksofonie. Jak to będzie, nie wiadomo. Czy zarobię na tym pieniądze?

 

Z saksofonem mógłbyś w zasadzie na ulicę wrócić.

 

Mógłbym. Ale nie chcę sam. Chcę z zespołem. Chcę grać jazz. Swobodną intuicyjną muzykę? Nawet jak będzie tekst, to żeby on nic nie znaczył. Czysta sztuka, jak mówił Witkacy. Że sens performance'u jest wtedy, kiedy nie ma sensu. A jak performance ma sens, mówi o sprawach rodzinnych, krajowych... Siedzę w tym od 30 lat. Chciałbym wyskoczyć na całkowicie wolną ścieżkę artystyczną.

 

U siebie na wsi.

 

U mnie na wsi na pewno będą próby. A czy ktoś nas zaprosi - wątpię. Ale zawsze mogę wyskoczyć z gitarą i zagrać jakąś solową sztuki i zgarnąć bilety. Nie boję się, że zrobię się biedny. Plan jest taki, że będę próbował jechać z tym jazzem, a oprócz tego będę brał solowe grania. Tak jak kiedyś. Przecież z Maćkiem Szwarcem zjechaliśmy cały kraj. Jeśli nie chcieli dać całej stawki, to dawali 70, 80% z biletów. Braliśmy to i wychodziliśmy z harmonią pieniędzy z takich miejsc. I to był prawdziwy freelancing.

 

Boję się, że jak w ten sposób objedziesz kraj, to nagrasz następną płytę o tym.

 

Prawdę mówiąc, chciałbym odpocząć. Moim dzieciom należy się więcej tatusia. Odczuwam to i nie chcę tego stracić. Dojdzie kiedyś do sytuacji, że moja córka wyjdzie za mąż, a ja nie zabrałem jej w tyle miejsc. Potem już nie załatasz tej dziury. Na zawsze ten rozziew pozostanie.