|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
12 630 62 06 (reklama)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
reklama@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Mietek Kosz. Film budowany z muzyki

Był legendą za życia, fortepian nie miał dla niego tajemnic, muzyką opisywał świat, żył szybko, zmarł młodo – Mieczysław Kosz, niewidomy jazzowy pianista, kompozytor, jeden z najzdolniejszych polskich artystów. Choć w środowisku jazzowym do dziś jest uważany za postać charyzmatyczną, to powszechnie pozostaje ciągle nieznany. Trudno się dziwić zostawił po sobie tylko jedną płytę „Reminiscence” i pamięć tych, którzy go słuchali w latach 60. i 70.

fot: KBF/R. Sluszniak

Najnowszy fabularny film Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza” został oparty na biografii tego pianisty i kompozytora. Obraz miał premierę w czwartek, a od 18 października 2019 roku będzie można go oglądać w kinach. Warto się wybrać, bo to wzruszająca opowieść, pełna muzyki, a do tego jeszcze obsypana licznymi nagrodami (Srebrne Lwy) na tegorocznym festiwalu w Gdyni, w tym nagrodą za najlepszą muzykę dla Leszka Możdżera.

Na początku jest muzyka. To ona tworzy ten film, podobnie jak ona stworzyła Mieczysława Kosza. Trudno więc sobie wyobrazić lepszy wybór reżysera, niż powierzenie Leszkowi Możdżerowi napisania i wykonania muzyki do filmu. Chyba nikt inny nie pasowałby lepiej od tego uznanego pianisty jazzowego i kompozytora. Leszek Możdżer, który miał zaledwie dwa lata gdy w 1973 roku umiera 29-letni Mieczysław Kosz, jest także postacią charyzmatyczną i bardzo znaną. To filozof muzyki, niezwykle utalentowany pianista łączący klasykę z jazzem. Pamiętam sprzed wielu lat jego jazzowe opracowania Chopina, które mnie zachwyciły. Dziś pianista ma na swoim koncie ponad sto płyt, wiele koncertów z najlepszymi muzykami polskimi i zagranicznymi a także ogromną listę nagród. Od lat współpracuje też z teatrami i z przemysłem filmowym, w tym na przykład przy nagraniach muzyki filmowej z Janem Kaczmarkiem, dla wytwórni 20th Century Fox oraz Miramax (współpraca ta dotyczyła m.in. nagrodzonej Oscarem muzyki do filmu "Finding Neverland").

W filmie Macieja Pieprzycy Leszek Możdżer tworzy Mieczysława Kosza. Choć główny bohater otrzymuje ciało Dawida Ogrodnika, który jest niezwykle dobry w tej roli (aktor dostał za to nagrodę w Gdyni), to pianista daje mu swoje grające ręce, ale także poprzez muzykę w filmie daje mu swoją wrażliwość. W ścieżce dźwiękowej nie brakuje utworów Możdżera („Ikar”, „Izzi Avantgarde”) , ale także kompozycji tytułowego bohatera („Przed burzą”, „Tańce połowieckie”), opracowań popularnych utworów np. Gershwina „Summertime”, Krzysztofa Komedy kołysanki z filmu „Rosemary’s Baby” czy znanych piosenek: Zbigniewa Korepty „Kasztany” i Andrzeja Zielińskiego: „Cała jesteś w skowronkach”. Ale największe wrażenie zrobiło na mnie jazzowe opracowanie Leszka Możdżera „Etiudy rewolucyjnej” Chopina. Ten fragment filmu, gdy ten utwór jest wykonywany przez głównego bohatera staje się poruszający. Warto wspomnieć, że oprócz  Leszka Możdżera ścieżkę dźwiękową realizują:  Łukasz Wójcik (celesta), Krzysztof Pełech (gitara), Dominik Bieńczycki (mandolina), Grzegorz Piasecki (kontrabas), Wojciech Bergander (kontrabas), Sebastian Skrzypek (perkusja) oraz Sinfonia Varsovia pod batutą Marka Mosia.

Leszek Możdżer pojawia się też na ekranie jako pianista grający w klubie jazzowym. Scena jest zabawna, bo oto główny bohater zwraca mu uwagę w jaki sposób lepiej jest realizować partię basową w lewej ręce. To takie mrugnięcie okiem do widzów, bo przecież wiadomo, że nikt tak dobrze jak Leszek Możdżer nie wie, jak powinno się grać na fortepianie by „stworzyć przestrzeń dla muzyki”.

Na zdjęciu Dawid Ogrodnik podczas premiery w Krakowie- fot: KBF/Robert Sluszniak

Aktorzy radzą sobie całkiem nieźle na ekranie jako muzycy. Wiadomo, że to trudne zadanie.  Ale są drobiazgi. Na przykład gra na fortepianie Piotra Adamczyka, który tu wciela się w postać pianisty Bogdana Danowicza, trochę śmieszy bo przecież granie na fortepianie nie polega jedynie na podnoszeniu i opuszczaniu ramion. Ponadto uważni widzowie, którzy choć trochę wiedzą o muzyce na pewno zauważą, że nie da się zgrać Chopina nie używając pedałów fortepianu. To przytyk do Dawida Ogrodnika, który na ekranie wykonuje ten utwór. Ale te drobiazgi nie mają wpływu na wciągającą filmową opowieść.

Ciekawy jest sposób narracji filmu. Historię życia Mieczysława Kosza otrzymujemy w filmie pełnym retrospekcji, powtórek, akcentów. Trochę ta opowieść jest budowana jak muzyka; sklejana z tematów przetwarzanych na wiele sposobów, pełnych zmiennych nastrojów. Niektóre obrazy wracają jak wspomnienia i jak tematy muzyczne i to wielokrotnie.

Te wszystkie zabiegi służą poznaniu autentycznego artysty. Mieczysław Kosz,  urodził się w 1944 roku, koło Tomaszowa Lubelskiego. Jako dziecko już źle widział, był nawet operowany, co nie pomogło i w wieku 12 lat stracił całkowicie wzrok. Oddany został do szkoły dla niewidomych prowadzonej przez siostry zakonne w Laskach pod Warszawą. Tam okazało się, że jest niezwykle uzdolniony muzycznie i został przeniesiony do szkoły muzycznej dla dzieci niewidomych w Krakowie (ta szkoła do dziś istnieje), później zaś do średniej szkoły muzycznej także w Krakowie. Trafił tam do klasy fortepianu  pani  Romany Witeszczakowej, która okazała się niezwykłą postacią. To jej praktycznie wszystko zawdzięcza (w filmie w tej roli Maja Komorowska). A potem była praca, czyli granie w knajpach w Krakowie (kawiarnia „Literacka”, klub studencki „Pod Jaszczurami” czy klub „Helikon”, miejsce gdzie narodził się polski jazz, gdzie grywali m.in. Adam Makowicz czy Krzysztof Komeda), Zakopane, Warszawa i granie w kawiarniach m.in. „Nowy Świat” oraz sukces na Jazz Jamboree. Później zagranica… kariera się rozkręcała.

Ci, którzy znali Mietka Kosza mówią zawsze o jego niezwykłej grze, o umiejętności porywania publiczności, dialogu ze słuchaczami, którzy już po paru dźwiękach wiedzieli, że mają do czynienia z kimś niezwykłym. Ale ten charyzmatyczny na estradzie pianista, był bezradny w codziennym życiu. Potrzebował opieki, lecz w gruncie rzeczy żył sam wystawiany często na pastwę oszustów. Wódka, depresje, euforie i tak aż do tragicznej śmierci.

Piękna opowieść o pięknym człowieku, dla którego muzyka była całym światem; muzyka pełna kolorów i subtelnych odcieni. To film też o sile muzyki, która zmusza do życia i zmusza do śmierci. Trzeba zobaczyć.

 

100%
0%