|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Pierwsza dama polskiej muzyki

Była uosobieniem taktu, inteligencji i wyczucia. Potrafiła zjednywać ludzi i nie bała się mówić o sprawach trudnych. Z dużym talentem zajmowała się kompozycją i pedagogiką. Napisała około siedemdziesiąt utworów. Była rektorem Akademii Muzycznej, gdy uczelnia musiała wyprowadzić się z budynku przy ul. Starowiślnej. To dzięki jej staraniom i determinacji Akademia pozyskała na swoją siedzibę budynek przy ul. Św. Tomasza. Kiedy uczelnia, przyznała jej tytuł doktora honoris causa, prof. Krzysztof Penderecki wygłaszając laudację stwierdził: „Krystyna Moszumańska-Nazar, pierwsza dama polskiej muzyki, swoją twórczością, działalnością i dokonaniami wpisuje się w poczet wielkich kompozytorów polskich jako symbol tego, co osiągnięto w polskiej twórczości muzycznej od lat powojennych aż po dzień dzisiejszy”.

fot: A. Malatyńska

Właśnie minęło 10 lat od śmierci prof. Krystyny Moszumańskiej-Nazar. Z tej okazji w Akademii Muzycznej zorganizowany został wieczór „Świat, który nigdy nie odchodzi…”  poświęcony pamięci Krystyny Moszumańskiej-Nazar. I jak na takie spotkanie przystało były wspomnienia, rozmowy i oczywiście muzyka Pani Profesor. Wspomnieniom towarzyszył pokaz obrazów Agnieszki Praxmayer. Spotkanie, które odbyło się  27 października, w budynku AM przy ul. Św. Tomasza, przygotowane przez  pracowników Katedry Kompozycji, zgromadziło nie tylko kompozytorów różnych pokoleń, ale także wykonawców, przyjaciół, rodzinę i sympatyków Pani Rektor.

Do tych ostatnich i ja się zaliczam. Miałam to szczęście, że poznałam Panią Profesor, że rozmawiałam z nią wielokrotnie i doświadczyłam jak niezwykłą była osobowością.  Jedną z takich rozmów pamiętam szczególnie. Było to jesienią 2004 roku, już po jej 80. urodzinach. Spotkałyśmy się w mieszkaniu Pani Profesor, przy ul. Studenckiej, z okien którego było widać planty i kościół św. Anny.  Na kuchence bulgotał wtedy rosół i w całym mieszkaniu pachniało zjawiskowo. Na stole stały dwie stare filiżanki,  przygotowane na herbatę, a obok nich, na niewielkim porcelanowym talerzyku leżały małe domowe ciasteczka, posypane cukrem pudrem. Początkowo podziwiałam jedynie ich piękny wygląd i kunszt ułożenia w piramidę, ale niebawem zachwyciłam się także ich niepowtarzalnym smakiem.

Rozmowa stała się pewnym sumowaniem życia, bo też jubileusz 80-lecia do tego prowokował.  A i rok jubileuszowy, 2004, był pasmem szalonych wypraw. Najpierw Pani Profesor pojechała wraz z siostrą do Turcji, w objazd, przemierzając z plecakiem w dwa tygodnie ponad trzy tysiące kilometrów. Na koniec nie zawahała się i poleciała balonem, choć nawet wejście do gondoli do łatwych nie należało. Później zaś jubileusz, który zgotowała jej uczelnia i wychowankowie też zrobił na niej wrażenie. Dała się porwać i wsadzić do białej dorożki, którą przywieziono ją do „Florianki” . A potem był koncert i przyjaciół nocne rozmowy.

Pani Profesor pochodziła ze Lwowa, gdzie uczyła się początkowo w Konserwatorium Anny Niementowskiej, później w Konserwatorium Lwowskim a potem, już po wojnie w krakowskiej Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej, gdzie studiowała grę na fortepianie u Jana Hoffmana i kompozycję u Stanisława Wiechowicza.  O swoim procesie komponowania  mówiła, że wszystko zaczyna się w głowie. Kiedy rodziły się pomysły na utwór starała się je zapisywać, czasem  nawet nie nutami, tylko słowami. W końcu musiała podjąć decyzję z jakiego pomysłu skorzysta, co podobno nie było łatwe. Samo komponowanie jej zdaniem było już proste, gdyż polegało na ewolucji myśli muzycznej, jej rozwoju i skontrastowaniu.

Jej twórczość cechuje różnorodność form i gatunków od tradycyjnych takich jak uwertura, sinfonietta, koncert, wariacje czy kwartet smyczkowy po gatunki narracyjne, m.in. esej czy freski. Krytycy często podkreślali, kobiecość muzyki Krystyny Moszumańskiej-Nazar. Jerzy Waldorff pisał o jej utworach „w ujmująco kobiecy sposób dba, aby muzyka ładnie brzmiała”, zaś Adam Walaciński: „… smak i wrażliwość oraz kobiecy umiar w doborze środków kompozytorskich”. Niektórzy mówili także o jej muzyce, że jest męska, co pewnie miało brzmieć jak komplement. Ale muzyka, zdaniem kompozytorski nie zależała nigdy od płci tylko od wyobrażenia o pięknie.

Nie czuła się kompozytorem nowoczesnym.  Uważała, że nowoczesność jest często odejściem od maestrii, od dobrego smaku. A rozważania czy jest, czy nie jest kompozytorem nowoczesnym zostawiała tym, co będą się rozprawiać z historią muzyki. Jedynie jej bardzo zależało na tym, aby kiedyś powiedziano o niej, że jest dobrym kompozytorem. To było dla niej najważniejsze.

Tydzień temu w Krakowie wieczór wspomnień otworzył film o Krystynie Moszumańskiej-Nazar zrealizowany  przez jej wychowanki: Magdalenę Długosz i Annę Zawadzką-Gołosz, później były wspomnienia przyjaciół i współpracowników, a na finał zabrzmiała muzyka Pani Profesor w wykonaniu Andrzeja Pikula (fortepian), Doroty Imiełowskiej (wiolonczela), Marii Grabowskiej (flet) i Gabriela Szyndzielorza (fortepian).  Wykonane zostało  także specjalnie napisane na tę okazję przez  Magdalenę Długosz „Concertato na kanwie muzyki K. Moszumańskiej” z perkusyjną improwizacją Jana Pilcha. Wieczór pokazał, że muzyka Pani Profesor warta jest prezentacji. I w pełni podpisuję się pod słowami Andrzeja Pikula: „grajmy muzykę Krystyny Moszumańskiej –Nazar”. Grajcie – podkreślę – bo warto.

Krystyna Moszumańska-Nazar miała w sobie światło, które powodowało, że wszyscy, niezależnie od wieku do niej lgnęli. Dobra, umiejąca łączyć zwłaszcza zwaśnionych, ciekawa świata i ludzi, radosna, elegancka, dystyngowana, serdeczna, dowcipna i bezpośrednia – taką Panią Profesor będę pamiętać.

 

90%
10%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 0