|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Zbigniew Fijak w Radiu Kraków: Gdybym kilkanaście lat temu nie przestał pić, dziś po prostu bym nie żył

Opozycjonista w czasach PRL i aktywny działacz polityczny w czasach III RP. Zbigniew Fijak - kiedyś szef krakowskiej PO, prawa ręka Jana Rokity i dyrektor krakowskiego magistratu - był gościem Radia Kraków w audycji "Oko w oko" Macieja Zdziarskiego we wtorek, 14 listopada. W czasie rozmowy opowiadał o swojej aktywności publicznej ale także przyczynach jej zaprzestania. Jak mówił, odchodząc z polityki, kompletnie zmienił swoje życie. I być może dzięki temu dziś wciąż jeszcze żyje.

Posłuchaj rozmowy

fot: M. Zdziarski

Zbigniew Fijak powiedział, że obok rodziny i harcerstwa w zasadniczym stopniu ukształtowały go studia etnologiczne. - Na świecie nazywało się to wtedy antropologią kulturową - wspominał. - Dały mi one szeroką perspektywę humanistyczną. Zaraz potem była działalność opozycyjna w latach 80. XX wieku no i oczywiście Piwnica pod Baranami, gdzie byłem zaangażowany nie tyle jako twórca ale jako sekretarz towarzystwa prowadzącego jej sprawy przez kilkanaście lat - wspominał. Jak dodał, to właśnie wtedy miał okazję spotkać jedną z najwybitniejszych postaci, na jaką trafił w swoim życiu, czyli Piotra Skrzyneckiego. Po 1989 roku, w początkach III RP, Zbigniew Fijak był dyrektorem krakowskiego magistratu w odradzającym się samorządzie. - Mogę powiedzieć, że jakieś małe piętno na tym mieście udało mi się w tym czasie odcisnąć - stwierdził. Jak dodał, zarówno w czasach działalności opozycyjnej w latach 80. i początków wolnej Polski w latach 90., najważniejszą osobą w wymiarze działalności publicznej był dla niego Jan Rokita. - To się nie zmieniło, znamy się i przyjaźnimy się do dziś - powiedział.

Pytany czy nie jest mu żal aktywności politycznej i publicznej, z której całkowicie wycofał się w 2006 roku, Zbigniew Fijak odpowiedział, że absolutnie nie. - Mój potencjał po prostu się wyczerpał. Odchodząc z polityki zmieniłem swoje życie zasadniczo na kilku poziomach, także na rodzinnym i zdrowotnym - wyznał. Przyznał też, że gdyby kilkanaście lat temu nie przestał pić, to jako alkoholik w ostatniej fazie swojej choroby, dziś po prostu by nie żył. - Teraz żyję zupełnie inaczej. Mając 55 lat nauczyłem się jeździć na nartach, zjeżdżam z Kasprowego i mogę zjechać z każdej innej góry. Jeżdżę na rowerze i - co ciekawe - lubię ludzi dużo bardziej niż w czasach, gdy byłem w polityce - przyznał.

Gość Radia Kraków opowiadał, że obecnie działa przede wszystkich w dwóch sferach. Z jednej strony, wciąż współpracuje ze Stowarzyszeniem Siemacha. Jak wspominał, od początku pomagał ks. Andrzejowi Augustyńskiemu w tworzeniu tego wielkiego dzieła. - Miarą rozwoju tej organizacji jest fakt, że zaczynała od rocznego budżetu w wysokości 3 mln zł, a dziś po 20 latach - ma rocznie do dyspozycji 30 mln zł.  Na prośbę Zofii Romaszewskiej Zbigniew Fijak jest także członkiem zespołu opiniującego odznaczenia dla działaczy opozycji demokratycznej przy Kancelarii Prezydenta RP. - Jak się okazuje, w tej sprawie jest jeszcze dużo do zrobienia. Właśnie dlatego zgodziłem się tam wejść, bo przez 25 lat nie było w tym gremium nikogo z Malopolski - tłumaczył. - Staram się nadrabiać ewidentne niedopatrzenia, jak choćby odznaczenie dla Ryszarda Bociana. To wprawdzie nie jest człowiek z mojej politycznej bajki i wiele razy zdarzyło się nam spierać, ale jest to z pewnością jedna z najwybitniejszych postaci opozycji lat 80. XX wieku - mówił Zbigniew Fijak. Jak dodał, przez dwa lata swoich działań w zespole, był już inicjatorem około stu odznaczeń. 

100%
0%