|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Prof. Ewa Czarnobilska w Radiu Kraków: alergia obniża jakość życia. Nie warto zwlekać z odczulaniem

Aż 40 proc. Polaków cierpi z powodu alergii. Małe dzieci uczulają się łatwiej, bo mają słabiej rozwinięte mechanizmy obronne – mówiła na antenie Radia Kraków prof. UJ dr hab. med. Ewa Czarnobilska, kierownik Centrum Alergologii Klinicznej i Środowiskowej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Prof. Ewa Czarnobilska była gościem Macieja Zdziarskiego w audycji „Oko w oko” w poniedziałek, 3 lipca.

Posłuchaj rozmowy

fot: M.Bartkowicz

– Najczęściej mamy do czynienia z alergią dróg oddechowych, coraz częściej zdarza się też alergia na różnego rodzaju pokarmy, co prowadzi nawet do reakcji anafilaktycznych zagrażających życiu. Mam tu na myśli np. alergię na orzeszki ziemne, na owoce morza, krewetki, ryby, a u małych dzieci – na białko mleka krowiego czy białko jaja kurzego – opowiadała prof. Czarnobilska. Jak dodała, Polacy są najczęściej uczuleni na roztocza kurzu domowego, pyłek trwa i drzew oraz alergeny odzwierzęce.

Znana alergolog zwróciła uwagę, że coraz poważniejszym problemem staje się alergia na substancje chemiczne – uczulamy się na substancje zawarte w proszkach do prania czy odświeżaczach powietrza. Prof. Czarnobilska zachęca, by osoby podejrzewające u siebie alergię, zgłosiły się do lekarza i zrobiły testy. Wiedza o tym, co nas uczula, pozwala dobrać leki przeciwalergiczne i czas ich stosowania. – Na przykład pacjent uczulony na pyłek brzozy, który potwierdził alergię testami skórnymi albo badaniem specyficznych IgE we krwi, powinien zastosować lek przeciwalergiczny kilka dni czy nawet tydzień przed okresem pylenia brzozy.

Szczególnie trudno żyje się alergikom w Krakowie. – Mimo że w miastach jest mniej zieleni, to objawy alergii są bardziej nasilone w porównaniu do objawów u osób mieszkających poza Krakowem czy w ogóle poza dużymi miastami, ponieważ na powierzchni pyłku roślin transportowane są także substancje chemiczne – tłumaczyła prof. Czarnobilska.

 

Zapis rozmowy Macieja Zdziarskiego z prof. Ewą Czarnobilską

Dziś moim gościem jest profesor Ewa Czarnobilska, kierownik Centrum Alergologii Klinicznej i Środowiskowej Szpitala Uniwersyteckiego, szefowa Katedry Toksykologii i Chorób Środowiskowych i Zakładu Alergologii Klinicznej i Środowiskowej. Słowem – jedna z najlepszych alergologów w Polsce.

A to niekoniecznie.

Będę się upierał. Miło mi panią gościć w studiu! Czy bycie alergikiem to dzisiaj w Polsce coś powszechnego?

Tak, alergia to choroba cywilizacyjna. Jak przewiduje Europejska Akademia Alergologii i Immunologii Klinicznej, w 2025 roku co drugi Europejczyk będzie cierpiał na jakiś rodzaj alergii.

Czyli za niespełna 10 lat?

Tak. Już obecnie 30% Europejczyków ma reakcje alergiczne, a w Polsce, jak wskazują na to badania ECAP – Epidemiologia Chorób Alergicznych w Polsce – aż 40%.

To duży problem, dlatego że alergia bardzo obniża jakość życia. Najczęściej mamy do czynienia z alergią dróg oddechowych, przewlekłym alergicznym nieżytem nosa, z astmą czy zapaleniem spojówek. Wszystkie te dolegliwości wpływają negatywnie na naukę czy pracę, ponieważ utrudniają koncentrację. Coraz częściej zdarza się też alergia na różnego rodzaju pokarmy, co prowadzi nawet do reakcji anafilaktycznych zagrażających życiu. Mam tu na myśli np. alergię na orzeszki ziemne, na owoce morza, krewetki, ryby, a u małych dzieci – na białko mleka krowiego czy białko jaja kurzego.

Na co najczęściej uczuleni są Polacy?

Najczęściej na całoroczne alergeny, jak roztocza kurzu domowego, ale już na drugim miejscu należy wymienić pyłek roślin, przede wszystkim traw, które wywołują objawy alergii dróg oddechowych, czyli katar, łzawienie z oczu, a nawet astmę sezonową, w okresie od maja do końca lipca. Następnym częstym alergenem jest pyłek drzew, szczególnie brzozy – osoby uczulone cierpią przede wszystkim w kwietniu, kiedy w powietrzu jest największe stężenie pyłku brzozy. I wreszcie należy wymienić alergeny odzwierzęce, powodujące przede wszystkim alergię na kota i na naskórek psa.

Co sprawia, że jest coraz więcej alergików? Przecież rośliny pyliły od zawsze, również kurz to część naszej rzeczywistości od dawna.

Jak słusznie pan zauważył, nie przybyło nam wcale naturalnych alergenów – ani pyłków roślin, ani roztoczy. Rozwinęła się jednak tak zwana alergia nabyta, czyli alergia na substancje chemiczne. Wzrost liczby alergików wynika więc z faktu, że uczulamy się na różnego rodzaju substancje chemiczne.

Na przykład proszki do prania?

Tak. I na odświeżacze powietrza w domach, mieszkaniach, w samochodach czy wreszcie w supermarketach.

Dzisiaj wszędzie musi być jakiś zapach. Gdy wchodzimy do wielkiego sklepu, to jednym z elementów marketingu oprócz muzyki, która towarzyszy nam w tle, są zapachy.

Tak, butiki czy sklepy wabią nas zapachami, a to sprawia, że gdy wybieramy się z dziećmi na zakupy, alergizujemy je. Potwierdzają to nasze badania epidemiologiczne. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że na mieszankę zapachową uczulała się częściej młodsza, a nie starsza, grupa wiekowa. Wydawałoby się, że to głównie nastolatkowie stosują kosmetyki, mimo to właśnie młodsza grupa uczula się na mieszanki zapachowe.

Z czego to wynika?

Im młodszy organizm, tym bardziej jest wrażliwy na rozwój alergii. Ma słabszy mechanizm obronny w śluzówkach dróg oddechowych, niedojrzała jest jeszcze skóra, co powoduje wnikanie substancji chemicznych zarówno przez śluzówki dróg oddechowych, jak i przez skórę, a także przez przewód pokarmowy, gdy spożywamy różne dodatki do pokarmów. Łatwiej więc uczulają się małe dzieci, bo osoby dorosłe mają już rozwinięty mechanizm obronny, który wywołuje tolerancję immunologiczną.

Jak może sobie pomóc osoba uczulona? Pewnie w pierwszym odruchu idzie do apteki po leki, ale one pomagają tylko przez chwilę albo w ogóle nie pomagają.

Tak, oczywiście można sięgnąć po leki przeciwhistaminowe dostępne w aptece bez recepty, ale one rzeczywiście tylko częściowo znoszą objawy alergii. Przede wszystkim powinniśmy zgłosić się do alergologa i wykonać testy alergologiczne, zarówno testy skórne, jak i testy z krwi, żeby stwierdzić, czy mamy alergię, czy nie. Jeżeli wykryjemy, na co jesteśmy uczuleni, to lekarz wyjaśni, w którym momencie powinniśmy stosować leki. Na przykład pacjent uczulony na pyłek brzozy, który potwierdził alergię testami skórnymi albo badaniem specyficznych IgE we krwi, powinien zastosować lek przeciwalergiczny kilka dni czy nawet tydzień przed okresem pylenia brzozy.

Czyli nie leczyć objawów, tylko przygotowywać się na nie?

Tak, przygotowywać się i wówczas objawy alergii się nie rozwiną. Ale to nadal jest tylko leczenie wyłącznie objawowe. Skutecznym leczeniem jest natomiast odczulanie, czyli immunoterapia swoista.

Wielu osobom kojarzy się to z długotrwałym, wieloletnim procesem przyjmowania zastrzyków. Jak przekonałaby pani wątpiących?

Odczulanie jest jedyną metodą leczenia alergii. Dzięki odczulaniu pacjent nabiera tolerancji na uczulający go alergen i nie jest zmuszony do stosowania leków objawowych przez całe życie. Poza tym hamujemy rozwój dalszej alergii. Alergiczny nieżyt nosa w drugim czy trzecim sezonie pylenia może rozwinąć się w astmę oskrzelową sezonową, jeśli pacjent nie zdecyduje się wcześniej na odczulanie. Tak samo u kogoś, kto jest uczulony na pyłek traw i nie rozpocznie odczulania, za dwa–trzy lata może rozwinąć się uczulenie na pyłek drzew, dodatkowo na pyłek chwastów, a może nawet na roztocza. Wtedy też odczulanie staje się mniej skuteczne.

Czyli zwlekanie nie pomoże i nie należy się łudzić, że będzie lepiej?

Tak, na pewno nie będzie lepiej i dlatego warto zdecydować się na odczulanie. Na początku przez okres 2–4 miesięcy pacjent musi zgłaszać się co tydzień lub co dwa tygodnie na zastrzyk, a następnie przez okres 3 do 5 lat – już tylko raz na miesiąc, raz na półtora miesiąca, żeby utrwalić tolerancję immunologiczną.

Co się dzieje, jeśli przerwie się odczulanie?

Minimalny okres, który gwarantuje, że odczulanie przyniesie efekty, to minimum 3 lata. Natomiast żeby efekty były długotrwałe, warto odczulanie prowadzić przez okres 5 lat.

Czy oprócz zastrzyków są inne metody odczulania?

Tak. Obecnie stosuje się też formę podjęzykową odczulania, czyli kropelki. Możemy w ten sposób odczulać się na roztocza kurzu domowego, drzewa, na pyłek drzew. Dostępne są również tabletki dla pacjentów z alergią na pyłek traw, jak i na roztocze.

Trzeba za nie płacić?

Tak, one nie są refundowane. Refundacji podlega tylko iniekcja, czyli odczulanie w zastrzykach – pacjent płaci wówczas jedynie 3,20 zł. Kuracja za pomocą kropelek podjęzykowych to koszt ok. 280–290 zł miesięcznie, a tabletek – od 400 do 500 zł miesięcznie.

To już jest poważny wydatek, chociaż uniknie się wtedy przyjmowania zastrzyków.

Tak, to już poważny wydatek, choć odczulanie podjęzykowe u pacjentów z alergią na pyłek roślin trwa 4 lub 6 miesięcy, a więc znacznie krócej niż odczulanie za pomocą zastrzyków. Z kolei w przypadku odczulania na roztocze tabletki czy kropelki trzeba stosować codziennie i odczulanie podjęzykowe trwa 3 lata.

Czy zamieszkiwanie w Krakowie jest niefortunną okolicznością dla alergików?

Tak. Mimo że w miastach jest mniej zieleni, to objawy alergii są bardziej nasilone w porównaniu do objawów u osób mieszkających poza Krakowem czy w ogóle poza dużymi miastami, ponieważ na powierzchni pyłku roślin transportowane są także substancje chemiczne. Powodują one uszkodzenie śluzówki, ułatwiają wnikanie alergenu i zwiększają alergenność tego alergenu. Nawet jeżeli więc jest mniej pyłku, to jest on bardziej agresywny i nasila objawy alergii.

A czy smog, o którym tyle mówi się w Krakowie, stanowi dodatkowe obciążenie?

Na pewno. I chodzi tu nie tylko o ten smog, z którym borykamy się w okresie jesienno-zimowym, ale również o ten powstający w trakcie upałów. Spaliny silników Diesla i wysoka temperatura powodują zwiększenie stężenia ozonu w powietrzu. Prowadzi to do zaostrzenia objawów alergii, zwłaszcza u osób uprawiających sport przy głównych traktach komunikacyjnych, np. u biegaczy. Także wolne rodniki, tak zwane tlenowe, doprowadzają do stanu zapalnego spojówek, kataru, kaszlu, i to nawet u osób, które nie są uczulone. Natomiast w okresie jesienno-zimowym mamy problem głównie z pyłem zawieszonym, który może doprowadzić do zaostrzenia astmy oskrzelowej, do pojawienia się objawów alergii śluzówek nosa czy spojówek. W badaniach udowodniono już, że astma oskrzelowa może pojawić się nawet u osób wcześniej zupełnie zdrowych.

Co by zatem pani poradziła komuś, kto mieszka w wielkim mieście i chciałby uprawiać aktywność fizyczną na dworze?

Przede wszystkim warto śledzić wyniki monitoringu zanieczyszczenia powietrza. Jeśli wskaźniki są wysokie, to niestety trzeba zrezygnować z uprawiania sportu na powietrzu, lepiej wtedy wyjechać poza Kraków. Jeżeli ktoś dojeżdża do pracy czy na uczelnię rowerem, to powinien zakładać maseczkę przeciwsmogową, a po powrocie do domu spłukiwać wodą morską substancje chemiczne, i to nie tylko ze skóry, z włosów, ale również ze śluzówek. Można stosować sztuczne łzy, aby wypłukać pył i substancje chemiczne ze spojówek, a także płukać jamę ustną i gardło.

Co ważne, w okresie jesienno-zimowym, kiedy pojawiają się alarmy smogowe, warto zwracać uwagę na kaszel. Przewlekły napadowy kaszel jest odruchem obronnym, ponieważ kiedy inhalujemy się pyłem, to organizm się broni. Pierwszą linią obrony jest wydzielanie śluzu, w którym pył się rozpuszcza, i organizm, mówiąc kolokwialnie, stara się wykaszleć smog.

A więc kaszel nie zawsze musi być objawem choroby, może być reakcją na zanieczyszczone powietrze?

Generalnie tak. Dlatego paradoksalnie stosowanie leków przeciwkaszlowych czy syropów nie jest wtedy wskazane, bo hamuje naturalny odruch obronny organizmu.

Chciałem teraz zapytać o Centrum Alergologii Klinicznej i Środowiskowej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Do Centrum przybywają pacjenci z całej Polski. Z czego to wynika?

Przede wszystkim dla nas zawsze najważniejszy jest pacjent, a ponadto mamy zespół lekarzy różnych specjalności. W moim zespole pracuje laryngolog alergolog, dermatolog alergolog, pediatra alergolog, internista alergolog, a obok jest immunolog i reumatolog. Wobec tego pacjent, który trafia do poradni alergologicznej, nie jest odsyłany na konsultację dermatologiczną, laryngologiczną i tak dalej, co pozwala zdiagnozować pacjenta w krótkim czasie i w jednym miejscu. To jest bardzo istotne. Dodatkowo Centrum Alergologii ściśle współpracuje z pediatrią, a więc pacjenci, którzy kończą 18. rok życia, kontynuują leczenie w Centrum, gdzie mamy głównie pacjentów dorosłych.

To niezwykle ważna informacja z punktu widzenia dzieci i ich rodziców.

Dodatkowo rodzic może odczulać się razem z dzieckiem u nas, w Centrum Alergologii, a nie w różnych jednostkach. To jest bardzo istotne dla pacjenta. Uważam, że powinna powstać sieć referencyjnych ośrodków alergologicznych, które zatrudniają lekarzy różnych specjalności, a dodatkowo dysponują łóżkami alergologicznymi. Istnieją pewne stany chorobowe czy procedury alergologiczne, w trakcie których może dojść do reakcji anafilaktycznej u pacjenta, dlatego procedury te należy wykonywać w ramach opieki szpitalnej.

Co więcej, właściwie jako jedyni w Europie rozszerzyliśmy ankietę, która była stosowana w badaniach europejskich ISAC, o pytanie o alergeny chemiczne. Ten program, sponsorowany przez Urząd Miasta Krakowa, realizujemy już od 10 lat. Objął on dotąd ok. 75 000 dzieci i młodzieży szkolnej Krakowa. Mieliśmy okazję odnieść nasze wyniki do wyników ogólnopolskich. Przed 10 laty astma oskrzelowa, alergia dróg oddechowych u dzieci, szczególnie w grupie młodszej, występowała prawie trzykrotnie częściej w porównaniu do badań ogólnopolskich. Niedawno podsumowaliśmy 3 lata ostatnich badań i okazało się, że astma oskrzelowa występuje już dwukrotnie rzadziej w porównaniu do badań sprzed 10 lat. To wynik ciężkiej pracy edukacyjnej zespołu pielęgniarek, lekarzy, także z pomocą mediów, uświadamiania dzieci i młodzieży szkolnej, że można się uchronić przed rozwojem alergii, przede wszystkim alergii na substancje chemiczne.

Zdiagnozowali też państwo w Centrum Alergologii Klinicznej i Środowiskowej Szpitala Uniwersyteckiego chorobę określaną jako wrodzony obrzęk naczynioruchowy. Ze względu na pionierskość tych badań przyjeżdżają do państwa pacjenci z całej Polski. Na czym polega to schorzenie?

Wrodzony obrzęk naczynioruchowy to choroba rzadka. Po raz pierwszy została rozpoznana w naszym centrum w 1982 roku. Obecnie dostępne są już leki dla pacjentów, którzy cierpią na tę chorobę. Charakteryzuje się ona wolno narastającym obrzękiem. Jeżeli jest to obrzęk stóp czy dłoni, to nie zagraża życiu, ale uniemożliwia założenie butów, umycie zębów czy utrzymanie szklanki.

Jak znaczący jest to obrzęk?

Może być bardzo duży. Pierwszy obrzęk, który został u nas rozpoznany, to był obrzęk policzka. Tak duży, że pacjentka musiała podtrzymywać go dłonią. Oczywiście nie każdy obrzęk to wrodzony obrzęk naczynioruchowy. Ten obrzęk narasta powoli, skóra nad nim jest blada, sam obrzęk nie jest swędzący i jest oporny na leczenie typowymi lekami przeciwhistaminowymi, sterydami. Obrzęk, który zagraża życiu, to obrzęk krtani. Jeżeli u pacjenta nie rozpoznano tej rzadkiej choroby, to nawet interwencja lekarska pogotowia ratunkowego będzie nieskuteczna, ponieważ nieskuteczne jest klasyczne leczenie. To dlatego powstała organizacja pacjentów „Pięknie Puchnę” – wystarczy wrzucić to hasło do przeglądarki w internecie i wyświetlą się wszelkie informacje dotyczące diagnostyki i postępowania w tej rzadkiej chorobie. Obecnie w Polsce zarejestrowaliśmy już prawie 400 osób, którzy cierpią na wrodzony obrzęk naczynioruchowy. Wprawdzie choroba jest uwarunkowana genetycznie, ale objawy pojawiają się najczęściej dopiero u osób dorosłych.

Jeśli u pacjenta zostanie zdiagnozowany wrodzony obrzęk naczynioruchowy, to czy może liczyć na skuteczną pomoc w państwa klinice?

Tak. Przede wszystkim najważniejsza jest prawidłowa diagnoza. Wówczas pacjent otrzymuje paszport informujący o chorobie i o tym, jak należy postępować w przypadku napadu obrzęku.

Przypomnijmy na koniec: jaki odsetek osób w Polsce ma różnego rodzaju alergie?

Jest to ok. 40%. Co ważne, często są to osoby, u których klasyczne testy skórne na naturalne alergeny są ujemne. Ale to nie wyklucza alergii. Taka osoba może mieć alergię na substancje chemiczne i taką alergię też możemy częściowo zdiagnozować.

Bardzo dziękuję pani za dzisiejsze spotkanie.

5%
95%